Archiwum
- Sierpień 2026 (12)
- Wrzesień 2025 (2)
- Wrzesień 2024 (2)
- Wrzesień 2023 (1)
- Maj 2023 (1)
- Lipiec 2022 (1)
- Czerwiec 2022 (1)
- Listopad 2021 (2)
- Sierpień 2021 (1)
- Lipiec 2021 (1)
- Luty 2021 (2)
- Grudzień 2020 (1)
- Listopad 2020 (1)
- Maj 2020 (1)
- Kwiecień 2020 (1)
- Marzec 2020 (1)
- Luty 2020 (5)
- Styczeń 2020 (2)
- Grudzień 2019 (1)
- Listopad 2019 (1)
- Październik 2019 (1)
- Lipiec 2019 (1)
- Maj 2019 (1)
- Marzec 2019 (1)
- Styczeń 2019 (1)
- Grudzień 2018 (3)
- Sierpień 2018 (2)
- Czerwiec 2018 (1)
- Maj 2018 (1)
- Kwiecień 2018 (2)
- Marzec 2018 (12)
- Luty 2018 (52)
- Styczeń 2018 (7)
- Grudzień 2017 (2)
- Grudzień 2014 (1)
- Grudzień 2013 (2)
- Listopad 2013 (1)
- Październik 2013 (1)
- Sierpień 2013 (2)
- Lipiec 2013 (1)
- Marzec 2013 (2)
- Grudzień 2012 (3)
- Listopad 2012 (1)
- Październik 2012 (1)
- Lipiec 2012 (2)
- Kwiecień 2012 (2)
- Marzec 2012 (2)
- Luty 2012 (12)
- Styczeń 2012 (18)
- Grudzień 2011 (14)
- Listopad 2011 (11)
- Październik 2011 (14)
- Wrzesień 2011 (16)
- Sierpień 2011 (16)
- Lipiec 2011 (13)
- Czerwiec 2011 (12)
- Maj 2011 (19)
- Kwiecień 2011 (15)
- Marzec 2011 (29)
- Luty 2011 (7)
- Styczeń 2011 (1)
Monthly Archives: Sierpień 2026
“Poland from the Saddle — 10 Days Without a Plan”
There are journeys that begin at a precisely defined point A and end at point B. And then there are those where you more or less know where you are going, but you don’t really know what will happen along … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz
„Polska z siodełka — 10 dni bez planu”
Są podróże, które zaczynają się od dokładnie wyznaczonego punktu A i kończą w punkcie B. Są też takie, w których człowiek mniej więcej wie, dokąd jedzie, ale nie do końca wie, co wydarzy się po drodze. Ta była zdecydowanie … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz
Dzień 10. Kielce – Częstochowa: koniec, którego nie było w planie
136 km | 918 m przewyższenia Gdy wyruszałem samotnie rowerem w ten objazd po Polsce 10 dni temu, nie znałem dokładnie ani punktu jego początku, ani końca. O tyranii planowania i jej skutkach pisałem trochę w pierwszym wpisie z tej … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz
Dzień 9. Baranów Sandomierski – Kielce: kiedy zwykła droga staje się rajem
122,3 km | 1065 m przewyższenia Jak na ostatnie dni mojej jazdy, dziś dobrze spałem. Od tego trochę też uzależniałem kontynuację mojej podróży. Dobry sen to podstawa dosłownie wszystkiego. Nie chciałbym na przykład, żeby operował mnie niewyspany lekarz. W czasie … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz
Dzień 8. Łańcut – Baranów Sandomierski: od magnata do rowerzysty
100 km | 431 m przewyższenia Dziś mogłem się poczuć jak jakiś szlachcic w dawnych czasach, który zaczął dzień od odwiedzenia jednego zamku, a zakończył go w drugim. Co było pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami? No cóż, dalsze podziwianie z siodełka … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz
Dzień 7. Potoczek – Łańcut: Kora, rowerowy zen i „malenkaja cerkiew”
130 km | 726 m przewyższenia Doprowadziłam się do wykończenia totalnego, za mało odpoczywałam, za mało korzystałam ze świata, z tych pieniędzy, które zarabiałam. Żyłam za mało luksusowo (…) Ten rok był cudowny. Gdybym miała żyć tak jak teraz, to … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz
Dzień 6. Sobibór – Potoczek: dobre miejsca tworzą ludzie
140,6 km | 1071 m przewyższenia Są takie miejsca, do których chce się wracać. Do mojej listy takich miejsc dołączyło Siedlisko Sobibór: https://siedliskosobibor.pl/pl/ Takie miejsca tworzą ludzie, których pracy często nie doceniamy wystarczająco albo wręcz wcale jej nie zauważamy. O … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz
Dzień 5. Janów Podlaski – Sobibór: konie, granica i ludzkie emocje
123 km | 544 m przewyższenia Dziś kolejny dzień jazdy na południe, wzdłuż wschodniej granicy Polski. Będąc w Janowie Podlaskim, nie mogłem przepuścić okazji, aby odwiedzić słynną na całym świecie hodowlę koni czystej krwi arabskiej. Zbliżając się do miejscowości Wygoda, … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz
Dzień 4. Suraż – Janów Podlaski: wiatr, jagodzianki i prom widmo
147 km | 924 m przewyższenia Ah, co to był za dzień! Zapowiadała się raczej dość monotonna jazda i całodniowa walka z silnym wiatrem wiejącym prosto w twarz. Z dwojga złego zdecydowanie wolę już jechać pod wiatr niż na przykład … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz
Dzień 3. Rajgród – Suraż: kiedy natura mówi „zwolnij”
137,5 km | 540 m przewyższenia Dzisiejszy dzień zapowiadał się bardzo ekscytująco. Na trasie czekały mnie dwa parki narodowe. Przy śniadaniu, rozważając dwie opcje – dłuższą i nieco krótszą – zwyciężyło we mnie stosunkowo nowe podejście, które kultywuję od kilku … Czytaj dalej
Opublikowano sabbatical
Dodaj komentarz