Drugie życie Orła

26.02.2011

Po 6 godzinach podróży z Monteverde dotarliśmy na wybrzeże Kostaryki, od strony Pacyfiku, do miejscowości Playa del Coco. Zmęczeni upałem, zrzuciliśmy plecaki i zaczęliśmy rozmawiać z właścicielem miejsca, w którym się zatrzymaliśmy. W krótkim czasie poznaliśmy historię jego życia i mądrości, jakim hołduje.

Jedną z ciekawych historii, o jakiej słyszeliśmy od Steve’a była opowieść o odrodzeniu orła. Według niej, gdy orzeł osiąga mniej więcej połowę swojego życia, tj. 40 lat, udaje się wysoko w góry, gdzie przechodzi proces niezwykłej transformacji. Jego skrzydła stają tak ciężkie, że nie może już latać. Przez wiele dni orzeł wali swoim dziobem tak długo o skałę aż straci stare pióra i stary dziób.  W czasie tej przemiany orzeł nie może latać i żywić się czymkolwiek poza tłuszczem zgromadzonym w swoim ciele. Po kilku miesiącach wyrastają mu nowe pióra i dziób i może znowu szybować przed drugą połowę swojego życia.

Historia ta została opowiedziana w trochę innym kontekście, ale nam od razu skojarzyła się z naszym sabbaticalem.

Po kilku poszukiwaniach w internecie, okazało się, że ta historia o odrodzeniu orła nie do końca wydaje się być zgodna z ornitologią i należy raczej do legend.

Tak czy inaczej, nam bardzo się spodobała.

Dopisek:

Wróciliśmy z plaży. Leżąc na piasku czuliśmy jak przyjemnie wygrzewa nasze kości. Niebo urzekało błękitem. Nad głowami latały ptaki. Raz przeleciał heron (czapla), a raz orzeł Uśmiech.

Opublikowano Costa Rica, Polish | Otagowano , | 1 komentarz

First Mass

Feb 28 , 2011

Yesterday we attended our first Sunday Mass away from home. Like many other things in Central America, it is a unique experience for us, people from colder parts of the world.

I already had somewhat similar experience by visiting a few latino churches in US, yet here we experienced it all as a family and in full original version. Here are a few observations:

  • religious songs are sung generally in a very joyful and dancing way, e.g Gloria was sung in three different rythyms, waltz, polka and merengue. The song during the Eucharist sounded definitely like a Cha, Cha.
    Besides, everybody was singing and during chorus sections of each song there was universal clapping.Our kids were taken aback at first wondering for the first 15 minutes if they were really in a church. Big Ania was moved seeing others so emotional about meeting God.
  • For “Sign of Peace”, generally all the congragation for about 5 minutes, including the priest, walked around the whole church hugging and kissing each other.
     
  • because of scorching heat (around  33 Celsius) the church was full of working fans of different kinds
  • the people serving during the Mass are 100% female – i.e. altar girls
  • one more nice custom, which is also widely practiced in the US, i.e. inviting people cebrating their birthdays during the following week in front of the alter and singing a song for them by the whole congragation

Overall, two dominant descriptors of the experience were Joy and Heat.

I am looking forward to experiencing more of such a spirituality during the next 3 months in Latin America.

IMG_1055_thumb

Opublikowano Costa Rica, English | Otagowano , | Dodaj komentarz

Pierwsza Msza

27 luty, 2011

Wczoraj byliśmy na swojej pierwszej Mszy Świętej poza domem. Tak jak wiele innych rzeczy i zjawisk w Ameryce Łacińskiej, jest to doświadczenie dla nas, ludzi z chłodnych stron niezwykłe.

Miałem już podobne doświadczenia , odwiedzając latynoskie kościoły w USA, lecz tutaj doświadczyliśmy tego wszyscy i to w pełnym oryginale. Oto kilka ciekawostek:

  • pieśni religijne śpiewa się tutaj generalnie w bardzo skoczny sposób, np. Chwała na Wysokości Bogu było śpiewane na przemian a to w rytmie walca, a to polki, czy też jeszcze merengue. Pieśń, czy raczej piosenka na Ofiarowanie, była zdecydowanie w rytmie Cha, Cha. Poza tym w kościele śpiewają wszyscy i do tego w czasie refrenów przeważnie się klaszcze.Nasze dzieci były tym totalnie zaskoczone i przez pierwsze 15 minut rozglądały się wokół, czy rzeczywiście są w kościele.  Duża Ania była wyraźnie wzruszona radością, z jaką ludzie przeżywają spotkanie z Bogiem.
  • Na znak Pokoju, generalnie wierni przez około 5 minut, łącznie z księdzem chodzą po całym kościele ściskając się z wieloma innym ludźmi
  • ze względu na olbrzymi upał (cały czas około 33 stopnie) w całym kościele jest pełno wentylatorów i wiatraków
  • do Mszy służą głównie dziewczyny
  • jeszcze jeden piękny zwyczaj, który masowo się praktykuje też w Ameryce Północnej, tj. zapraszanie na koniec Mszy przed ołtarz solenizantów i jubilatów i śpiewanie im piosenki okolicznościowej.

Ogólnie króluje radość i upał.

Już się cieszę na to, że przez najbliższe 3 miesiące, będziemy mieć takie doznania duchowe.

IMG_1055

Opublikowano Costa Rica, Polish | Otagowano , | Dodaj komentarz

Encore, Pura Vida

Feb 25, 2011

Costa Rica turns out to be an excellent place to start our journey. The most important here is to feel “Pura Vida”, “Pure Life”. I asked a local what it means for them. The answer was simple. It is about enjoying every moment of life. Seemingly easy, isn’t it? People say Pura Vida instead of Thank You, Hello, or goodbye.

Yesterday we celebrated our 10th wedding anniversary. We had dinner in a local soda and got there an extra gift, hanging on the wall. Here are some words of wisdom from it:

  • The biggest barrier in life is FEAR
  • The most beautiful day is TODAY
  • The best teachers are the CHILDREN
  • The most major mistake in life is to SURRENDER
  • The biggest vice is SELFISHNESS
  • The greatest distraction is WORK
  • The largest bankruptcy is RESIGNATION
  • The worst feeling is ENVY
  • The best gift is APPOLOGY
  • The biggest discovery is GOD
  • The most beautiful thing in the world is LOVE
  • The greatest happiness is PEACE

IMG_1296_thumbIMG_1330_thumb1

Makes a lot of sense, doesn’t? What caught my attention on that list was the wisdom about work. You know how difficult it is to leave the work behind mentally and enjoy every breath (if we breathe at allUśmiech).

Led by pure intuition we got to this very place.

Pura Vida! That’s amazing!

Opublikowano Costa Rica, English, Pura Vida | Otagowano | 1 komentarz

Pura Vida na bis

25 luty, 2011

Kostaryka okazuje się doskonałym miejscem na rozpoczęcie naszej podroży. Tutaj najważniejsze jest czuć „Pura Vida”, czyli Czyste życie. Spytałam mojego przewodnika co to dla nich oznacza. Odpowiedź była zwyczajna. To cieszenie się każdą chwilą, cieszenie się życiem. Pozornie proste, prawda? Ludzie mówią do siebie „Pura Vida” zamiast dziękuję, dzień dobry, czy do widzenia.

Wczoraj świętowaliśmy naszą 10 rocznice ślubu. Jedliśmy kolacje w miejscowej knajpce i co tam dostaliśmy w prezencie – właśnie to, czego potrzebowaliśmy. Kilka ciekawych myśli:

  • Największą przeszkoda jest Strach.
  • Najpiękniejszy dzień to dziś.
  • Najlepszymi nauczycielami są dzieci.
  • Największym błędem jest poddać się.
  • Największą wadą jest egoizm.
  • Największym zakłócaczem jest praca.
  • Największym bankructwem jest rezygnacja.
  • Najgorszym uczuciem jest zazdrość.
  • Najpiękniejszym prezentem są przeprosiny.
  • Największym poznaniem jest Bóg.
  • Najpiękniejszą rzeczą na świecie jest miłość.
  • Największym szczęściem jest pokój.

IMG_1296IMG_1330

Ma sens, prawda? Moją uwagę mocno przykuła myśl dotycząca pracy. Sami wiecie jak trudno jest mentalnie zostawić pracę i po prostu cieszyć się każdym oddechem (jeśli w ogóle oddychacie:)).

Idąc za głosem naszej intuicji dotarliśmy właśnie tutaj.

Pura vida! To niesamowite!!

Opublikowano Costa Rica, Polish, Pura Vida | Otagowano , | 1 komentarz

Monteverde

25 luty, 2011

Nasza pierwsza prawdziwa przygoda zaczęła się w Parku Narodowym Monteverde. Monteverde znaczy po hiszpańsku „zielona góra” i jest domem dla 2,500 gatunków roślin, w tym 420 gatunków orchidei. Jest to tez raj dla obserwacji ptaków, których jest tu 400  gatunków. Cały kraj ma ich aż 800.
Park Monteverde został założony przez Kwakrów (protestancki odłam angielskiego purytanizmu) z USA, uciekających przed poborem do armii na wojnę koreańska w latach 1949-50, którzy znaleźli bezpieczne schronienie w kraju bez armii. Region ten nadal zachowuje klimat północnoamerykański. Został wybrany przez osadników ze względu na swój chłodny klimat wspomagający produkcję nabiału. Miasto rozwija się w kierunku eko-turystyki, jako bardziej trwałego źródła dochodu.

Ze względu na górzyste położenie (1440m n.p.m.) w Monteverde utrzymuje się stale duża wilgotność. Trudno się również tam dostać, krętą drogą żwirową wspinającą się przez 40 km głownie do góry, od głównej drogi, tzw. Panamericany. Pokonanie tego ostatniego odcinka zajmuje autobusowi PKS 2,5 godz i wymaga dużych umiejętności, szczególnie przy mijankach!

Na miejscu można wybierać sporód wielu atrakcji takich jak odwiedzenie lasu „w chmurach”, motylarni, serpentarium (ogród z wężami) czy ranarium (ogród z żabami). Jedną z głównych atrakcji Monteverde jest jednak tzw. Canopy Tour, czyli przejazd serią lin (tyrolek) wiszących w koronach,  lub ponad nimi, drzew. Duży i mały Wojtek zdecydowali się na skorzystanie z tej atrakcji w parku Selvatura. Cały tour składał się z przejazdu 13 linami łącznej długości prawie 4 km, z ostatnią liną długą na 1 km. Patrz mapa poniżej:



Wyobraźcie sobie wisząc samemu na stalowej linie (małe dzieci jeźdzą w ekskorcie przewodników) kilkadziesiąt metrów nad ziemią sunąc czasem ponad 50 km na godzinę! Poniżej kilka krótkich filmów z tego doświadczenia, jakie udało nam się zrobić.

1 km zip line ride_Wojtek
Wojtus_zip line ride
Wojtus zip line ride

Ponieważ zjeżdżanie na tego typu tyrolkach wymagało użycia obu rok (jedna, z tyłu na linie do hamowania, druga z przodu do trzymania liny nośnej) zrobienie zdjęcia czy filmu wymagało trochę akrobatyki.

Podczas gdy chłopaki jeździli na tyrolkach obie Anie podziwiały przyrodę z ziemi i wiszących mostów. Natura Monteverde zapiera dech. Tu i ówdzie mogliśmy zobaczyć dzikie zwierzęta jak małpy kapucynki, ostronosa, węże czy niezliczone ptaki. Dziewczynom szczególnie do gustu przypadły orchidee, które były rozmaitych rozmiarów, w tym tak małe jak ziarnko piasku.

Monteverde słynie również z plantacji kawy. W Kostaryce uprawia się jedną z najlepszych kaw na świecie. Jej ziarna nazywane są “grano de oro,” czyli „złote ziarno”. Mówiąc o kawie jest ona tutaj pyszna, nawet ta sprzedawana w plastikowych kubkach na ulicy. Czytaliśmy gdzieś, że nawet małe dzieci piją tu prawdziwą kawę wraz z mlekiem w butelce.

Ogólnie bardzo polecamy Park Monteverde. Nasz pobyt był również ubogacony nowymi znajomościami. Poznaliśmy parę artystów z północnego Chile, którzy wraz ze swoim niezwykle otwartym i sympatycznym synkiem, Incaru (lat 8), przebywali w tym samym pensjonacie, Santa Elena, co my. Wojtuś i Ania spędzili wiele godzin bawiąc się z ich pierwszym kolegą z Ameryki Południowej. 

Jednym słowem, w Monteverde doświadczyliśmy mnóstwo Pura Vida.

WAWA

Opublikowano Costa Rica, Polish, Pura Vida | Otagowano | 1 komentarz

Monteverde

Feb 25, 2011

Our first real adventure started in Monteverde National Park. Monteverde means “green mountain” in Spanish and hosts 2,500 plant species 420 of which are orchids alone. It is a paradise for bird watchers, too, with over 400 types, as well as over 100 species of mammals. CR as a whole has over 800 species of birds. Monteverde was founded by Quakers from the USA who evaded the draft for the Korean War in 1949-50, and who found a safe haven in this country without an army. It still retains a North American feel. It was chosen by its founding fathers for its cool climate in aid of dairy farming. The town is now moving towards eco-tourism as a more sustainable income source.

Due to its high altitude, 1,440 m above sea level, Monteverde receives a steady supply of clouds and moisture. It is also hard to get to, driving a winding dirt road for about 40 km up from the main road (Panamericana). That stretch took our bus around 2,5 hours to cover.

You can choose among many local attractions such as visiting cloud forest, butterfly garden, a serpentarium (little snake zoo) and a ranarium (little frogs zoo). One of the main attractions in Monteverde is a so-called canopy tour where you have a chance to see the forest from and above the tree canopies. Big and small Wojtus decided to do that in one of the local zip-line parks called Selvatura. The tour consited of 13 zip lines with the last one being 1 km long! See the map below.


Just imagine hanging alone (small kids got guide escort) on a steel rope and whizzing down at over 50km per hour. See a few movies of the rides we made. Since going down the zip line required the use of both hands (one at the back, for braking) and the other one for holding on the supporting rope, making a movie while riding required some acrobatic maneuvers. FYI, some other zip line parks have longer landing platforms, and where the guides slow you down and do not require the use of boths hands.  

See some youtube links:

1 km zip line ride_Wojtek
Wojtus_zip line ride
Wojtus zip line ride

While the men enjoyed the high rides the two Anias admired the nature from the ground and hanging bridges. The nature of Monteverde is breathtaking. Here and there we could see wild animals like a white-throat Capuchin monkey, coati, a snake or two, numerous birds. Both Anias fell in love with the countless orchids, which can be as little as a little grain.

Monteverde is also famous for coffee plantations. Costa Rica has one of the best coffee in the world and the coffee beans are called here “grano de oro,” or golden grain. Speaking about coffee it is delicious, even one served in  a plastic cup from a street vendor. We even read somewhere that that small babies are given coffee with milk here.

Overall we found Monteverde very enjoyable and pleasant and would highly recommend it. To add to this experience we made a couple of new friends, like a couple of artists from Chile with their son, Incaru, 8, with whom Wojtus and Aniusia spent endless hours around the Pension Santa Elena, where we were staying.

We experienced a lot of Pura Vida here!

WAWA

Opublikowano Costa Rica, English, Pura Vida | Otagowano | Dodaj komentarz

Pura Vida

23 Luty, 2011

Po długiej podróży z przesiadką w Miami dotarliśmy do San Jose (ściślej mówiąc do miasta Alajuela), stolicy Kostrayki. W hotelu byliśmy o 23:30 czasu miejscowego (6:30 rano czasu polskiego). Wszyscy byliśmy zmęczeni podróżą (16 godzin łącznie z przesiadką w Miami). Co zaskoczyło nas po dotarciu na miejsce, nawet o tak późnej porze, to uprzejmość ludzi i czystość na lotnisku. Był to spory kontrast do lotniska w Miami, gdzie spotkaliśmy się z nieuprzejmością obsługi. W Wielkiej Brytanii, Kostaryce czy nawet w Polsce często się słyszy zwroty grzecznościowe na lotnisku. Z kolei nasze doświadczenia w przekraczaniu amerykańskiej granicy często są negatywne. Jest to dość dziwne w kraju, który bardzo promuje kulturę gościnności i pozytywnego nastawienia do świata, na co dzień.

Pierwszy sen w Ameryce Łacińskiej nie był zbyt długi. Zatrzymujemy się w skromnym, lecz stylowym hoteliku, Hotel Cortez Azul w Alajuela. Stąd wyruszymy autobusem do jednego z najpiękniejszych parków narodowych Kostaryki, Monteverde.
 
Kilka ciekawostek na temat Kostaryki:

  • Kraj 6 razy mniejsza od Polski
  • Jest to naród bardzo kochający Pokój. W 1821 roku odzyskał niepodległość bez jednego wystrzału!
  • Od 1949 kraj ten nie ma żadnej armii; pomimo, że w krajach sąsiednich jak Nikaragua i Panama nieraz wybuchały konflikty zbrojne
  • Prezydent Kostaryki, Oscar Arias Sanchez, jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla (1987)
  • Kostaryka zasługuje na swoją nazwę, która po hiszpańsku znaczy “Bogate Wybrzeże”. Mimo, że kraj zajumuje tylko 0,1% powierzchni lądowej świata, zawiera aż 5% bogactwa fauny i flory. Ponad 25% powierzchni kraju jest pod ochroną parków czy rezerwatów przyrody.
  • Poza zamiłowaniem do Pokoju, Kostarykańczycy, czy też “Ticos”, jak lubią być nazywani, kochają też życie. Popularnym powiedzeniem tutaj jest “Pura Vida”, czyli “Czyste Życie”.

Generalnie, jest to bardzo spokojny i cywilizowany kraj, choć drobne kradzieże są tu na porządku dziennym. Jest tu też niestety czasami zbyt turystycznie, co czego sami się też przyczyniamy.

WAWA

Opublikowano Costa Rica, Polish, Pura Vida, USA | Otagowano , | Dodaj komentarz

Pura Vida

Feb 23, 2011

After a long trip via Miami we got to San Jose (the city of Alajuela, to be precise), the capital of Costa Rica. We got to the hotel at 11:30 pm local time, 6:30 am Warsaw time. Needless to say, everybody was extremely tired. What surprised us, even at this late hour of arrival, was the pleasantness of local people and cleanliness at the airport. This was striking contrast with the Miami airport and the rudeness of US immigration officers. Somehow in the UK or Costa Rica or even Poland airport officials use all the courtesy words like “please”, “thank you”. In the US, crossing-the-border experience most of the time is very bad. This is so strange for a country emphasizing the hospitality and being positive on a daily basis.
Anyway, the family woke up after only around 6 hours of sleep. We are staying at a cozy Hotel Cortez Azul in Alajuela, from where we will take a bus to one of the most beautiful national parks of Costa Rica, Monteverde, later today.

A couple of interesting facts about Costa Rica:

  • it is 6 times smaller than Poland
  •  it is a peace-loving nation. It got its independence in 1821 without firing a single gunshot
  • The country has no army since 1949!
  • Its president, Oscar Arias Sanchez is Noble Peace prize winner (1987)
  • It lives up to its name, which means, Rich Coast, in Spanish. While the country has only 0,1%  of the world’s land mass, it contains 5% of the world’s biodiversity.
  • Over 25% of CR is composed of protected forests and reserves

Apart from the love for peace the Costa Ricans, or Ticos as they like to be called, love life. The common saying in CR is “Pura Vida”, “Pure Life”. It is a very peaceful and civilized place although petty theft is quite common. It is also a bit too touristy and with our presence we definitely add up to that feeling.

WAWA

Opublikowano Costa Rica, English, Pura Vida, USA | Otagowano , | Dodaj komentarz

Czas na właściwą podróż


22 Luty, 2011

W naszym poprzednim wpisie wspominaliśmy o kruchej naturze planowania. Opuszczając Londyn dowiedzieliśmy się o trzęsieniu ziemi w Christchurch w Nowej Zelandii, gdzie planujemy być za około 9 m-cy. Miejmy nadzieję, że do tego czasu sytuacja się ustabilizuje. Inny obszar niestabilny, który planujemy odwiedzić to pogranicze Kambodży i Tajlandii, gdzie ostatnio miały miejsce drobne potyczki.
Tak czy inaczej opuszczamy Londyn pełni dobrej wiary wraz z naszymi 8 pragnieniami sabbaticalowymi:

Naszych 8 Sabbaticalowych Pragnień

  1. Stworzyć niesamowicie unikalne doświadczenie, jakiego nigdy przedtem nie mieliśmy
  2. Zacieśnić więzy rodzinne doświadczając bycia „Tu i Teraz”
  3. Poświęcić naszym dzieciom pełną uwagę w edukacji i odkrywaniu świata
  4. Zrewitalizować nasze życiowe energie
  5. Nauczyć się nowych rzeczy, np. języki obce, itd
  6. Pobudzić naszą kreatywność
  7. Poznawać lokalną historię, kulturę, zwyczaje
  8. Dać siebie innym poprzez charytatywną pracę z dziećmi w Hondurasie

WAWA

Opublikowano London, Polish | Otagowano , | 1 komentarz