Powrót do domu

10.04.2011

Któregoś dnia leżąc w hamaku dotarła do mnie myśl – ta podróż, a szczególnie to miejsce, jest jak powrót do mojego dzieciństwa, do spokoju i beztroskich dni spędzonych u babci na wsi.

Każdego ranka, gdy idę z Anią do przedszkola piaszczystymi drogami czuję zapach pól, widzę kobiety robiące pranie, kury i małe kurczęta wałęsające się między nogami. Generalnie na ulicach El Porvenir można spotkać różne zwierzęta: konie, bydło, psy, koty, iguanę. Ku mojemu zdziwieniu kury i koguty wyglądają dokładnie tak samo jak w Polsce, a jajka smakują wybornie clip_image002.

IMG_2889_thumb IMG_0012_thumb

IMG_2743_thumbIMG_2406_thumb

Nie używam tu zegarka i nie mam żadnych problemów ze wstawaniem. Budzą mnie koguty. Pierwszy zaczyna swój koncert o 3.30. Podobno to ten najważniejszy w miasteczku. Potem dołączają najrozmaitsze ptaki i kolejne dziesiątki kogutów. O 5.30 jest już tak głośno, że nie można spać.

Jesteśmy w kraju, gdzie mieszkańcy nie mają swoich adresów i skrzynek pocztowych. Raczej nikt nie wysyła tutaj listów i paczek. Pomimo to prawie wszędzie, gdzie się zatrzymujemy mamy dostęp do Internetu. Korzystamy ze skypa. Dzięki temu nasz kontakt z rodziną i przyjaciółmi jest o wiele lepszy i częstszy niż w Polsce. Uczestniczymy w urodzinach, razem śpiewamy sto lat. Cieszymy się z każdej rozmowy. Widzimy się za pomocą kamery i o wiele uważniej się sobie przyglądamy :)).

Już zapomniałam jak dobrze jest nie mieć planu dnia. Moja wiecznie niekończąca się lista „to do” zniknęła, a ciągnący się latami ogon zadań do wykonania – odpadł. Co za ulga! Żyję we własnym tempie, własnym życiem. Nigdzie nie pędzę, nigdy się nie nudzę.

Czuję jak te wszystkie lata wytężonej pracy: zawodowej i rodzicielskiej zmęczyły mnie, odsunęły od siebie samej, od moich potrzeb i pragnień. Tutaj każdego dnia poświęcam sobie trochę czasu . Wreszcie go mam! Korzystam ze wszystkiego, czego nauczyłam się od moich dwóch wspaniałych nauczycielek: medytacji i Qigongu od Gosi Szkurłatowskiej, jogi od Beaty Salmanowicz. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Czuję się ze sobą naprawdę dobrze.

Moje życie na autopilocie odeszło w siną dal. Jak w piosence.

Opublikowano Honduras, Polish, Pura Vida | Dodaj komentarz

Coming home

10.04.2011

One day lying in a hammock I had a thought – this journey, especially this place is like a coming back to my childhood, to calm and carefree days spent in the village where my grandmother has been living.

Every day when I walk to the kinder with Ania along the sandy paths I can smell the fields, see women doing laundry, snaking chickens and their chicks.

Generally on the streets here you can find different animals like horses, dogs, cats, iguanas. I am surprised that chickens and roosters look exactly the same like in Poland. The eggs taste delicious Uśmiech.

 

IMG_2889 IMG_0012

IMG_2743IMG_2406

I do not use a watch here and I do not have any problems with getting up. I am awaked by roosters every morning. The first starts his concert around 3.30 am. They say he is the most important in the city. Then the different birds and following roosters join the choir. At 5.30 am it is so loud that sleeping is not possible any more.

We are in a country where people usually do not have their post addresses. Almost nobody sends letters or deliveries here. Nevertheless everywhere we stop we have the Internet access. We use skype. Thanks to that our contact with the family and friends is much better and more frequent than in Poland. We ”participate” in the birthday parties of our family and friend and sing “happy birthday”. We enjoy every conversation. Using camera we can see each other more carefully Uśmiech.

I have already forgotten how good it is not to have any plan for a day. My endless „to do” list disappeared. My extremly long “tail of tasks” came off. What a relief! I can live in my natural pace, my own life. I do not rush anywhere, I am never bored.

I can feel like the recent years of my intensive work (professional and parental) got me tired and removed from my personal needs. Now I devote myself some time every day. Finally I have got it!! I use everything I have learned form my two wonderful masters: meditation and Qigong from Małgosia Szkurłatowska and yoga from Baeta Salmonowicz. I owe them so much. I can feel really good with myself now.

My autopilot life went away. Perfectly like in a Polish song.

Opublikowano English, Honduras, Pura Vida | 1 komentarz

Stations of the Cross with Ipad

8.4.2011

Tonight an unusual situation happened to me in the local catholic church. I was asked to lead the Stations of the Cross (Via Crucis) in Spanish, using the prayers downloaded on my Ipad. Sounds weird, ha?!For those of you unfamiliar with modern technology (see picture below) ipad, aka as a tablet, is a kind of portable computer with touch screen serving also as keyboard. BTW, I believe tablets will soon be as popular as cell phones.

Back to my story, for quite a while now I have been taking regularly my iphone (smartphone) each time I go to church. I usually download sunday readings (here are some interesting links in  Polish, English) or other prayers to my iphone and use it also as a prayer book. I do it for a couple of reasons. Firstly, unlike in many churches in other countries I have never seen in Polish churches missalettes or any other kind of prayer books for the congration to use during a mass. Secondly, to my regret, often times the quality of the readings and sermons in church leaves much to be desired.  Having some good and relevant prayers and readings on my iphone I am usually prepared in case I have to listen to a boring sermon.

Unfortunately, reading stuff from Iphone still seems a bit too avantgarde in a church and I sometimes feel judging eyes of others when they see me doing it. Not to irritate them I try to do it discreetly.

Ipad, which works similar to Iphone, yet is about 4,5 times bigger, is a bit too big to carry it to church as a prayer book. Nevertheless, I decided to take with me to church for today’s rite of the Stations of the Cross, just in case. After the previous rite of the Stations of the Cross at the local church I found on the web some interesting and much shorter version of the prayers in Spanish and downloaded it to my Ipad. The ones read regularly in the local church very extremely difficult, long and generally hard to follow. The first random website I found turned out to have a much better content of the prayers than the ones circulated by the Honduran Catholic Church.

IMG_32561_thumb1

Iphone and Ipad

Once I got to church, it turned out the person leading the rite forgot to bring the book with prayers from home. After a short moment of puzzlement what to do I offered my help telling the people gathered that I had alternative set of  prayers on my computer.

After making sure the prayers were in Spanish I was asked to read them all for 15 stations. To add to the excitment of the moment after starting reading the first station I realized I only had 7% of battery energy left on my Ipad. With God’s help and some energy saving tricks I lasted till the end with 1% left Uśmiech.

The whole prayers lasted about 35 min instead of 1,5 h the week before. Afterwards the people asked me to have the prayers printed for them. They liked the new version so much more, as it was simple and easy to follow.

Life is full of unexpected events. Therefore it is good to be always prepared Uśmiech.

Opublikowano English, Honduras | Otagowano , , | 1 komentarz

Droga Krzyżowa z Ipadem

8.4.2011

Dziś wieczorem przydarzyła mi się dość niecodzienna sytuacja. Przyszło mi odprawiać samodzielnie w miejscowym kościele całą Drogę Krzyżową po hiszpańsku, korzystając z rozważań do każdej stacji, które miałem zapisane na swoim Ipadzie. Dla niewtajemniczonych, ipad (patrz zdjęcie poniżej), zwany też potocznie tabletem, jest to rodzaj prostego komputera w formie przenośnego, dotykowego ekranu, bez osobnej klawiatury. Przy okazji, wróżę tabletom taką samą popularność za kilka lat, jaką mają dziś telefony komórkowe.

Wracając do mojej historii, od dłuższego czasu za każdym razem kiedy idę do kościoła, biorę ze sobą swój smartphone (Iphone), gdzie zwykle mam ściągniete z internetu czytania mszalne na dany dzień (oto dwa ciekawe linki; wersja polska, wersja angielska) oraz ciekawe rozważania na ich temat oraz inne modlitwy. Traktuję mój telefon komórkowy między innymi jak podręczny modlitewnik. Robię to z różnych powodów. Po pierwsze dlatego, że w żadnym polskim kościele, co ma często miejsce za granicą, nie widziałem w ławkach modlitewników dla wiernych. Po drugie, nad czym ubolewam, poziom większości kazań i sposobu czytania Słowa Bożego, pozostawia wiele do życzenia. Będąc samowystarczalnym, jestem zabezpieczony na wypadek, gdyby z ambony wiało nudą lub gdybym z innych powodów nie mógł się skupić na ciekawych treściach. Czytanie tekstów z iphona w polskich kościołach jest niestety chyba jeszcze zbyt awangardowe i czasem czuję na sobie osądzające spojrzenia innych wiernych. Aby nie budzić zgorszenia, zwykle czytam teksty dyskretnie.

Ipad, który działa podobnie jak Iphone, jest jakieś 4,5 razy większy od Iphona, więc nie bardzo “wypada” korzystać z niego jak z modlitewnika. Tak czy inaczej, po ostatniej drodze krzyżowej, w której uczestniczyłem w naszym miasteczku postanowiłem poszukać jakiś bardziej życiowych i zrozumiałych rozważań na temat stacji w internecie. Te, które przyszło mi czytać na przemian wraz z innymi uczestnikami poprzedniego nabożeństwa, były niestrawne. Pierwsza z brzegu strona internetowa na ten temat po hiszpańsku okazała się dużo ciekawsza i … o wiele krótsza, od powielanych przez kurię w Hondurasie, tekstów, których pewnie sam autor nie rozumiał. Zapisałem sobie tę stronę w edytorze tekstu i wziąłem Ipada ze sobą do kościoła tak na wszelki wypadek.

IMG_3256[1]

Iphone i Ipad

Okazało się, że osoba prowadząca zwykle drogę krzyżową zapomniała przynieść do kościoła wspomniane rozważania składające się z 30 i 40-to wyrazowych, wielokrotnie złożonych zdań traktujących o złych polityka Hondurasu i generalnie niewiele mających wspólnego z codziennym życiem i cierpieniem Jezusa. Jeśli nie wiecie o czym mówię, spójrzcie na moje poprzednie złożone zdanie Uśmiech.

Wśród zgromadzonych zapanowała  krótka konsternacja “co robić”? Na to, ja mówię, że tak się składa, że akurat mam z sobą inne rozważania na temat drogi krzyżowej. Po upewnieniu się, przez prowadzącego, że są one po hiszpańsku, zostałem poproszony aby poprowadzić całą drogę krzyżową czytając to, co przyniosłem z sobą. Aby wzmocnić jeszcze poziom ekscytacji w trakcie czytania rozważań do pierwszej stacji zauważyłem, że zostało mi tylko 7% energii w baterii. Z Bożą pomoc i oszczędzając energię „dojechałem” do 15stej stacji z 1% energii.

Nabożeństwo trwało około 35 minut zamiast 1,5 godziny, jak poprzednio, a wierni prosili mnie na koniec, żebym koniecznie wydrukował te nowe rozważania dla nich, bo takie mądre i zrozumiałe.

Życie pełne jest niespodzianek. Dobrze jest być na nie przygotowanym Uśmiech.

Opublikowano Honduras, Polish | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Breathing lesson

6.4.2011

 

It has been quite a while since our departure from Poland. Long period compared to an average vacation period, yet just a fraction looking at our whole year on sabbatical.

I would like to share a few reflections after these 1,5 months.

The family sabbatical is turning out to be wonderful idea. Each of us feels great spending our time and travelling in such a way. Central America, where we began our trip, is a very stimulating and interesting part of the world. All the warnings about the security and tropical diseases seem to be far-fetched. Though we take regularly chinine as anti-malaria prevention and are bitten frequently by all kinds of insects, it is managable.

The nicest aspect of our adventures is meeting new people, especially the locals. Personally, I have endless opportunities to speak Spanish, especially now working with Honduras children in an English school. We manage naturally to realize our sabbatical desires, without paying any particular attention to them. Here is a few examples.

Contrary to our typical day in Poland we are not rushing and doing many things at the same time. In Poland, even our weekends were hecticly full of activities, so that we could make the most of each day. Here we try to focus on a single thing at a time. What is interesting is that we do not experience a sense of time loss or its bad usage. The days seem more fruitful here.

A great practice of “Here and Now” for me was learning how to dive on Utila. The key thing in diving, as in life, is breathing. It is not just about any kind of breathing, yet a conscious breathing, with a purpose. Under water evert inhale makes you go up, while exhaling causes you to go deeper. All this happens with a certain delay. Shallow breathing make it hard for a diver to maintain a steady position under water, which can be helpful while hovering above a resting sting ray or admiring a beautiful coral which should not be touched. It also leads to quicker depletion of airtank. During my first diving, due to my poor breathing, I used up literally all air in the container in 40 minutes! The last 6 meters on the way up I was breathless. Not a pleasant thing to experience. During my last diving, at much greater depths of around 18 meters (the deeper you go, the more air you use) I spent 50 minutes underwater and was left with 25% of air in the tank at the end.

 

Ania, in one of her earlier posts, mentioned the “school on wheels”. We are under the impression that the whole sabbatical time, not only home schooling hours are a big, long lesson for the kids. They learn about local customs, nature, Spanis words etc. For example yesterday Wojtus came with his new friend, Fabrizio, who showed him an edible fruit, tasting like almonds and looking on the outside like a nut, i.e. cacahuate.  Video  Today he learned to fish shrimp in the sea with a special net.

Little Ania, realizing one of her passions, i.e. fashion designing, finds different inspirations. She can literally do something out of nothing.

-83885421171538B6
Extracurricular activities
-16460193147AC7F695 -2684525943A91DD1B 2589074263E9C2AED 12526953301A76D05E 20800238373372A0A3
-12211555557A5BC3A0 19459508922C53642B -120927778505191AF6 -1012114679EF90AB 87995052312EB60F1
61018246444E3017B -185657886524C7F4BE -354624544B960AFE -5114715117264213E 12683115245D729ECB
-2032867868245BC1C9 -2957810710440B50C 1817797611D3C8551 -177584405279172AC1 406172602B0ECB4C
-176396628218C6048A -17274211202AA29857 19559123995C9A38E1 1007848475170AE97 -18614940651C641F67
-517938486113A951D 1473177060711F885F -203778306802FC1C2D 165896120162E10F6F -164221819157B78525
3308062009AF25B0 -405813972699418F2      

 

Net throwing less – video

Girls gone fishing – video

 

Focusing on fewer things works wonders for us. We give each other more attention and our breathing is fuller.

I highly recommend good breathing lessons and regular breathing excercises.

Opublikowano Edukacja domowa (homeschooling), English, Honduras | Otagowano , , | 1 komentarz

Lekcja oddychania

6.4.2011

 

Minęło już sporo czasu od naszego wyjazdu z Polski. Sporo, biorąc pod uwagę przeciętne wakacje każdego człowieka, stosunkowo krótko, jak na cały roczny okres sabbaticalu.

Chciałbym się podzielić kilkoma refleksjami po tym okresie.

Cała idea sabbaticalu rodzinnego okazuje się być strzałem w dziesiątkę. Wszyscy bez wyjątku czujemy się doskonale w tej formie spędzania czasu i podróżowania.

Ameryka Środkowa, od której zaczęliśmy podróż, jest bardzo stymulującym i ciekawym zakątkiem świata. Wszelkie ostrzeżenia na temat bezpieczeństwa oraz chorób tropikalnych wydają się nam mocno przesadzone. Choć regularnie łykamy chininę (arechin) łagodzącą objawy malarii i jesteśmy regularnie gryzieni przez rozmaite insekty, da się to wszystko wytrzymać.

Najmilszym aspektem naszych przygód jest poznawanie ludzi, szczególnie miejscowych. Osobiście mam niezliczone możliwości rozmawiania po hiszpańsku, szczególnie teraz pracując z dziećmi w szkole angielskiego.

Udaje nam się również na bieżąco realizować, bez jakiejś szczególnej uwagi, nasze pragnienia sabbaticalowe. Oto kilka przykładów.

W przeciwieństwie do typowego dnia w domu tutaj nie pędzimy i nie robimy wiele rzeczy na raz. W Polsce, nawet nasze weekendy, pełne były życia na wysokich obrotach, aby maksymalnie wycisnąć co się da z dnia. Tu, wprost przeciwnie, staramy się skupiać na jednej rzeczy na raz. Co ciekawe, wcale nie mamy poczucia straty czasu, czy złego jego wykorzystania. Dni wydają nam się bardziej owocne.

Doskonałym ćwiczeniem na “Tu i Teraz” była dla mnie nauka nurkowania na Utili. Kluczową sprawą w nurkowaniu, tak jak i w życiu, jest oddychanie. Nie chodzi tu o byle jakie, płytkie oddychanie ale o oddychanie świadome. Każdy wdech pod woda powoduje unoszenie się nurka, wydech – przeciwnie. Wszystko to dzieje się z pewnym opóźnieniem. Płytkie oddychanie pod wodą powoduje trudność w utrzymaniu stałej pozycji pod wodą, np. unosząc się na odpoczywającą na dnie płaszczką lub podziwiając koralowce, których nie można dotykać. Prowadzi też ono do bardzo szybkiego zużycia powietrza z butli. Podczas pierwszego nurkowania z nieświadomym oddychaniem zużyłem cały zapas butli, dosłownie, w ciągu 40 minut. Ostatnie 6 metrów wynurzałem się na bezdechu. Nie polecam! Przy swoim ostatnim nurkowaniu, na dużo większej głębokości, ok 18 m (im głębiej, tym więcej powietrza się zużywa), nurkowałem przez 50 minut a w butli zostało jeszcze około 25% powietrza.

 

Ania w jednym ze swoich wpisów wspominała już nieco o “szkole na walizkach”. Mamy wrażenie, że w czasie sabbaticalu nie tylko codzienne lekcje ale też wszystko pozostałe jest jedna wielką lekcją. Dzieci poznają miejscowe zwyczaje, przyrodę, słówka hiszpańskie itd. Wczoraj np. Wojtuś przybiegł do nas ze swoim nowym kolegą, Fabrizio, który pokazał mu jadalny owoc, podobny do orzecha o smaku migdałów, którego pełno wokół.  Odmiana cacahuate (orzech ziemny). Video Dziś Wojtuś uczył się łowić krewetki specjalną siecią.

Aniusia, realizując jedną ze swoich pasji, tj. projektowanie mody, znajduje różne inspiracje. Jej specjalnością jest robienie czegoś z niczego.

 

Lekcja rzucania sieci – video

Dziewczyny na rybach – video

 

Skupianie się na mniejszej liczbie rzeczy na raz ma zbawienne skutki dla nas. Poświęcamy sobie wszyscy nawzajem więcej uwagi a przy okazji nasze oddychanie jest pełniejsze.

Generalnie polecam lekcje dobrego oddychania i regularne jego ćwiczenie.

Opublikowano Edukacja domowa (homeschooling), Honduras, Polish | Otagowano , , | 1 komentarz

Ale jazda!

01.04.2011

Jak wspominaliśmy wcześniej przebywamy obecnie w El Porvenir w Hondurasie, gdzie skupiamy się na wolontariacie (pracy społecznej). Nasza praca w szkole i przedszkolu przynosi nam wiele satysfakcji. Ponieważ potrzeby pomocy w mieście są ogromne zdecydowaliśmy się dwa razy w tygodniu pomagać przy wypasie bydła (rodzice) i owiec (dzieci). Ze względu na brak wolnych rak do pracy wiele zwierząt wałęsa się samopas po ulicach. Jeden z gospodarzy obiecał nam w zamian za pomoc przy wypasie jego stada mięso na święta wielkanocne. Ale będzie wyżerka. Przy okazji nauczymy się też kolejnych nowych umiejętności, jak jazda konno, rzucanie lassem, czy strzyżenie owiec. Dzieci są wniebowzięte!

Wypas bydła – video

Opublikowano Honduras, Polish, Pura Vida | Otagowano | Dodaj komentarz

Ciepłe powitanie

21.03.2011

 

Po kilku dniach spędzonych na wyspie docieramy do miasteczka El Porvenir położonego na zachód od La Ceiby.  Jest sobota wczesnym popołudniem. Zrzucamy bagaże i wyruszamy w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Idąc, pytamy miejscowych, którędy do sklepu, gdzie jest kościół etc. Dowiadujemy się, że jedyna „niedzielna” msza zaczyna się dokładnie za kwadrans. Docieramy do Kościoła chwilkę przed czasem. Ludzie po woli się gromadzą. Podchodzi do nas starsza kobieta i wita nas serdecznie. Ujmuje nasze dłonie trzymając je kilka chwil, jakby chciała nawiązać z nami głębszy kontakt. Majestatyczne. Zupełnie, jakby podeszła do nas gospodyni, piastunka domowego ogniska i powitała nas w domu, w domu bożym. Chwilkę rozmawiamy. Na koniec mszy inna kobieta uroczyście nas wita. Wstajemy, kłaniamy się. Są oklaski i wzruszenie. Od tej chwili już nie jesteśmy anonimowi.

IMG_2712_thumb IMG_2732_thumb

Codziennie rano wyruszamy do przedszkola i szkoły około 7.30, gdzie będziemy pracować jako wolontariusze przez ponad miesiąc. W miasteczku jest już gwarno. Niewielu ludzi tutaj ma pracę, więc można ich spotkać na ulicy, przed domem. Wszyscy nas pozdrawiają tradycyjnym „dzień dobry”, niektórzy machają do nas z daleka. To są zarówno kobiety, mężczyźni, jak i dzieci, a co najbardziej zadziwiające nastoletni chłopcy. Niezwykłe uczucie. W zupełnie obcym miejscu, od pierwszego dnia, czujemy się jak byśmy tu przynależeli od dawna. Na pierwszy rzut oka różnimy się od siebie, ale nie ma to żadnego znaczenia. Wyczuwalne jest to, co nas łączy, nie to co dzieli.

Pierwszego dnia docieramy do przedszkola. Nauczycielka przedstawia mnie i Anię wszystkim dzieciom. Maluchy witają nas gromkim „buenos dias” (dzień dobry). Są również oklaski i dużo radości. Następnie ku mojemu zdumieniu, nauczycielka pyta, które dziecko chciało by się do nas przytulić. Dzieci po kolei się zgłaszają i podchodzą. Najpierw obejmują mnie, potem małą Anię. Brak mi słów, aby wyrazić moje wzruszenie.

W tej części świata odkrywamy w ludziach niezwykłe ciepło i dobroć. Naturalność i spontaniczność. Uśmiech i Miłość. Mają tak niewiele w sensie materialnym, a zarazem tak wiele do zaoferowania współczesnemu człowiekowi. W tej prostocie kryje się prawdziwa esencja życia, którą tu po prostu można poczuć na własnej skórze.

Spędzimy tutaj 5 tygodni pracując charytatywnie w szkole i w przedszkolu dla dzieci honduraskich, ale o tym napiszemy innym razem.

Opublikowano Honduras, Polish, Pura Vida | Otagowano , | 1 komentarz

Warm welcome

 

21.03.2011

After a couple of days on Utila we reached a small town of El Porvenir, 20 km west of La Ceiba. It is Saturday early afternoon. We leave our backpacks and venutre out to find something to eat. While walkig around the town we ask the locals about the way to a grocery store, church etc. Soon we learn that the only “Sunday” Mass is on Saturdays at 7 pm, thus in 15 minutes from learning about it. We reach the church just in time for the Mass to begin with some groceries in our bags. Upon entering the church we talk to an elder lady who greets us cordially. We are moved by this genuine, majestic and deep gesture of welcome while the lady holds our hands for quite a moment and looking at us. It feels like we are greeted by the hostees of the house. We converse a bit. At the end of the Mass another lady greets us publicly and asks us to stand up. We rise and bow and receive a resounding round of applause. What a moving moment! From then on we are no longer annonymous.

IMG_2712 IMG_2732

Every morning we leave for kinder and English school at around 7:30 am, where we will work as volunteers for over a month. The town gets busier with every passing minute. Very few locals have a job here so you can meet quite a few of them in the streets. All greet us with “buenos dias” and some wave from a distance. Women, men and children including teenage boys, which is rather rare elsewhere. The feeling is unique!. We have been feeling here, in a completely strange place to us, as if we belonged here from time immemorial. At first sight we look so different from them, yet it does not matter. We feel what unites and not what divides us.

On the first day at kinder Aniusia and I are introduced by the teacher to the children. The tiny tots greet us with a loud “buenos dias”. There is clapping and joy. Then, to my surprise, the teacher asks, which child would like to hug us. Many kids raise their hands and come one by one. First they hug me, then little Ania.. I just speechless.

In this part of the world we discover amazing warmth and goodness of the local people. Their spontaneity and being just natural. Smile and Love. They have so little materially, yet so much more to offer a modern man from the West. The essence of life is hidden in its simplicity, which we can feel daily.

We will spend  here 5 whole weeks doing charity work at the local English school and kinder for the children of Honduras. Stay tuned for more.

Opublikowano English, Honduras, Pura Vida | Otagowano , | Dodaj komentarz

Utila

17.03.2011

Po długiej podróży z Managui przez trzy największe miasta Hondurasu, i.e. Tegucigalpa, San Pedro Sula (SPS) i La Ceiba, dotarliśmy do naszego kolejnego miejsca dłuższego pobytu, tj. wyspy Utila.

Aby dostać się na tę wyspę musieliśmy wziąć prom/wodolot, który przez miejscowych często jest nazywany “vomit cabin” (czyli, “kabina wymiotna” Uśmiech). Cała podróż z Managui trwała 18 godzin  plus nocleg w SPS po 14 godzinach jazdy autobusem z Managui. Podróż wodolotem na Utilę z miasta La Ceiba po lekko “poddenerwowanym” Morzu Karaibskim, trwała godzinę. Na szczęście obyło się bez  rewolucji żołądkowych.

 

wodolot video

Nasze ogólne wrażenie od przekroczenia granicy Hondurasu jest takie, że kraj ten jest pod dużym większym wpływem USA niż Tica i Nica. Marki z USA są tu wszędzie. Nawet benzynę sprzedaje się w galonach. Klimat wybrzeża karaibskiego jest bardzo przyjemny. Niebo jest zwykle lekko zachmurzone, wieje lekka i rześka jak balsam bryza morska, zdarzają się lekkie opady deszczu. Temperatura zimą, tj. teraz wynosi pomiędzy 27-31 C. Jest tutaj jak w najpiękniejsze dni polskiego lata.

Jeśli chodzi o stolicę Tegucigalpa, jest ona zdecydowanie nieatrakcyjna, brudna i położona dość wysoko w górach. Podobne wrażenia jak w Managui.

Wracając do wybrzeża karaibskiego, w drodze z SPS do La Ceiba podziwialiśmy bujną roślinność, bezkresne lasy palmowe oraz pola ananasów. Po jednej stronie wybrzeża ciągną się piękne, choć nieco brudne, plaże, a po drugiej pasma bardzo wysokich gór.

IMG_1401_thumbIMG_1431_thumb

Wkrótce będziemy mieszkać dłużej w podobnej scenerii, kiedy zaczniemy nasz wolontariat w mieście El Porvenir niedaleko La Ceiba.

Sześć dni, jakie zaplanowaliśmy na Utili było przeznaczonych na relax i podziwianie piękna wysp zatokowych (Bay Islands), należących do Hondurasu. Na ten archipelag składają się trzy główne wyspy, tj. Utila, Roatan i Guanaja. Roatan jest bardzo komercyjny z masą hoteli, statków pasażerskich oraz turystów. Guanaja jest jeszcze bardziej droższa i ekskluzywna. Utila jest popularna wśród osób o niskim budżecie, podróżujących z plecakiem tzw. backpackers, oraz wśród entuzjastów nurkowania. Z tych też powodów wybraliśmy Utilę.

 

Najbardziej popularną rzeczą na Utili są liczne szkoły nurkowania oraz “przyklejone” do nich hoteliki. Po  dotraciu na miejsce wybraliśmy jeden z nich o nazwie, Underwater Vision.

Ponieważ żadne z nas nie miało wcześniejszych doświadczeń z nurkowaniem, część z nas była zainteresowana zrobieniem kursu nurkowania. Wkrótce jednak się okazało, że Wojtuś, ze względu na wiek, nie może robić pełnego kursu (trzeba mieć ukończone 10 lat). Zanim zacząłem moje doświadczenie z nurkowaniem, wspólnie spędziliśmy czas nurkując z rurką na drugiej największej na świecie rafie koralowej. Widoki podwodne są niesamowite. Pośród niezliczonych koralowców można zobaczyć masę kolorowych ryb jak barakuda, papugoryba, granik, c zerwony snapper, żólwie, rekiny, płaszczki i wiele innych gatunków.  Nurkowanie z rurką w naszym ośrodku było kompletnie za darmo. Pływaliśmy z grupą nurkującą z aparatem w rozmaite miejsca wokół wyspy (rano lub popołudniu). Wystarczyło wziąć sobie maskę, płetwy i rurkę i wskoczyć do wody po zakotwiczeniu łodzi.

Podczas nurkowania mogliśmy też zobaczyć nurków z aparatami na większych głębokościach wykonujących rozmaite ćwiczenia lub badających życie na rafie.

Choć wypływaliśmy wiele razy tą łodzią na nurkowanie, nigdy nie zdarzyło nam się kotwiczyć w tym samym miejscu dwa razy.

Krótko mówiąc, jest to raj, szczególnie dla tych którzy kochają nurkowanie, które jest tutaj relatywnie tanie w porównaniu do innych miejsc na świecie.

Snorkeling video
 
       
         
         
         
         

 


Opublikowano Honduras, Polish | Otagowano , | 1 komentarz