Ciepłe powitanie

21.03.2011

 

Po kilku dniach spędzonych na wyspie docieramy do miasteczka El Porvenir położonego na zachód od La Ceiby.  Jest sobota wczesnym popołudniem. Zrzucamy bagaże i wyruszamy w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Idąc, pytamy miejscowych, którędy do sklepu, gdzie jest kościół etc. Dowiadujemy się, że jedyna „niedzielna” msza zaczyna się dokładnie za kwadrans. Docieramy do Kościoła chwilkę przed czasem. Ludzie po woli się gromadzą. Podchodzi do nas starsza kobieta i wita nas serdecznie. Ujmuje nasze dłonie trzymając je kilka chwil, jakby chciała nawiązać z nami głębszy kontakt. Majestatyczne. Zupełnie, jakby podeszła do nas gospodyni, piastunka domowego ogniska i powitała nas w domu, w domu bożym. Chwilkę rozmawiamy. Na koniec mszy inna kobieta uroczyście nas wita. Wstajemy, kłaniamy się. Są oklaski i wzruszenie. Od tej chwili już nie jesteśmy anonimowi.

IMG_2712_thumb IMG_2732_thumb

Codziennie rano wyruszamy do przedszkola i szkoły około 7.30, gdzie będziemy pracować jako wolontariusze przez ponad miesiąc. W miasteczku jest już gwarno. Niewielu ludzi tutaj ma pracę, więc można ich spotkać na ulicy, przed domem. Wszyscy nas pozdrawiają tradycyjnym „dzień dobry”, niektórzy machają do nas z daleka. To są zarówno kobiety, mężczyźni, jak i dzieci, a co najbardziej zadziwiające nastoletni chłopcy. Niezwykłe uczucie. W zupełnie obcym miejscu, od pierwszego dnia, czujemy się jak byśmy tu przynależeli od dawna. Na pierwszy rzut oka różnimy się od siebie, ale nie ma to żadnego znaczenia. Wyczuwalne jest to, co nas łączy, nie to co dzieli.

Pierwszego dnia docieramy do przedszkola. Nauczycielka przedstawia mnie i Anię wszystkim dzieciom. Maluchy witają nas gromkim „buenos dias” (dzień dobry). Są również oklaski i dużo radości. Następnie ku mojemu zdumieniu, nauczycielka pyta, które dziecko chciało by się do nas przytulić. Dzieci po kolei się zgłaszają i podchodzą. Najpierw obejmują mnie, potem małą Anię. Brak mi słów, aby wyrazić moje wzruszenie.

W tej części świata odkrywamy w ludziach niezwykłe ciepło i dobroć. Naturalność i spontaniczność. Uśmiech i Miłość. Mają tak niewiele w sensie materialnym, a zarazem tak wiele do zaoferowania współczesnemu człowiekowi. W tej prostocie kryje się prawdziwa esencja życia, którą tu po prostu można poczuć na własnej skórze.

Spędzimy tutaj 5 tygodni pracując charytatywnie w szkole i w przedszkolu dla dzieci honduraskich, ale o tym napiszemy innym razem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Honduras, Polish, Pura Vida i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Ciepłe powitanie

  1. Ania Pyrek pisze:

    Niesamowite, a nam się wydaje, że Polacy są ciepli…
    Napiszcie koniecznie, jak tam trafiliście, bo to pewnie jakaś akcja.
    No i jeszcze jedno, może udało by się nauczyć dzieciaki jakiegoś wierszyka Tuwima, jak mi napiszecie to chętnie znajdę przekład hiszpański i wyślę meilem.
    No i na koniec, to i ja Was przytulam, chociaż znam osobiście tylko Anię. Buziaki,
    Ania P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s