Powrót do domu

10.04.2011

Któregoś dnia leżąc w hamaku dotarła do mnie myśl – ta podróż, a szczególnie to miejsce, jest jak powrót do mojego dzieciństwa, do spokoju i beztroskich dni spędzonych u babci na wsi.

Każdego ranka, gdy idę z Anią do przedszkola piaszczystymi drogami czuję zapach pól, widzę kobiety robiące pranie, kury i małe kurczęta wałęsające się między nogami. Generalnie na ulicach El Porvenir można spotkać różne zwierzęta: konie, bydło, psy, koty, iguanę. Ku mojemu zdziwieniu kury i koguty wyglądają dokładnie tak samo jak w Polsce, a jajka smakują wybornie clip_image002.

IMG_2889_thumb IMG_0012_thumb

IMG_2743_thumbIMG_2406_thumb

Nie używam tu zegarka i nie mam żadnych problemów ze wstawaniem. Budzą mnie koguty. Pierwszy zaczyna swój koncert o 3.30. Podobno to ten najważniejszy w miasteczku. Potem dołączają najrozmaitsze ptaki i kolejne dziesiątki kogutów. O 5.30 jest już tak głośno, że nie można spać.

Jesteśmy w kraju, gdzie mieszkańcy nie mają swoich adresów i skrzynek pocztowych. Raczej nikt nie wysyła tutaj listów i paczek. Pomimo to prawie wszędzie, gdzie się zatrzymujemy mamy dostęp do Internetu. Korzystamy ze skypa. Dzięki temu nasz kontakt z rodziną i przyjaciółmi jest o wiele lepszy i częstszy niż w Polsce. Uczestniczymy w urodzinach, razem śpiewamy sto lat. Cieszymy się z każdej rozmowy. Widzimy się za pomocą kamery i o wiele uważniej się sobie przyglądamy :)).

Już zapomniałam jak dobrze jest nie mieć planu dnia. Moja wiecznie niekończąca się lista „to do” zniknęła, a ciągnący się latami ogon zadań do wykonania – odpadł. Co za ulga! Żyję we własnym tempie, własnym życiem. Nigdzie nie pędzę, nigdy się nie nudzę.

Czuję jak te wszystkie lata wytężonej pracy: zawodowej i rodzicielskiej zmęczyły mnie, odsunęły od siebie samej, od moich potrzeb i pragnień. Tutaj każdego dnia poświęcam sobie trochę czasu . Wreszcie go mam! Korzystam ze wszystkiego, czego nauczyłam się od moich dwóch wspaniałych nauczycielek: medytacji i Qigongu od Gosi Szkurłatowskiej, jogi od Beaty Salmanowicz. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Czuję się ze sobą naprawdę dobrze.

Moje życie na autopilocie odeszło w siną dal. Jak w piosence.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Honduras, Polish, Pura Vida. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s