Mniam, mniam

13.05.2011

Jedną z myśli przed wyjazdem na roczny sabbatical było to jak będzie wyglądać przez rok nasze odżywianie, a szczególnie naszych dzieci, które są dość wybredne. Po trzech miesiącach podróży po dość egzotycznym zakątku świata możemy stwierdzić, że nie taki diabeł straszny. Wręcz przeciwnie, mimo ekonomicznego budżetu nasze odżywianie jest dość bogate i urozmaicone. Zresztą sami zobaczcie..

Nasze wybrane ulubione dania z Ameryki Środkowej

Gallo pinto IMG_1605
Występowanie: Kostaryka, Nikaragua. Występuje też pod innymi nazwami jak Moros y Cristianos (Hiszpania), casamiento (El Salvador) czy tacu tacu (Peru).
Opis Tradycyjne danie oferowane głównie na śniadanie. Składa się na nie gotowany ryż i czerwona fasola (frijoles), którym czasem towarzyszy też jajko smażone, twaróg i inne dodatki. Po zmieszaniu ryżu i fasoli gallo pinto ma wygląd taki jak wskazuje jego nazwa, czyli “malowany kogut”. Uważa się również, że nazwa ta bierze się stąd, że poprzez mieszanie tych dwóch składników próbuje się ukryć, że potrawa ta nie ma mięsa, które jest często uważane za główny składnik potraw, ale jest dość drogie.
Baho (lub Vaho)  IMG_1196
Występowanie: Nikaragua
Opis Podawana w liściu bananowca wołowina z gotowaną juką, platanem plus sałatka. Potrawka, w której przygotowuje się mięso jest pełna rozmaitych warzyw i owoców (patrz poniżej) jak banany i platany, pomarańcze, cebula, pomidory, czosnek, papryka (chiltomas) itd. Przygotowanie Baho wraz z marynowaniem mięsa i gotowaniem na parze trwa dwa dni. Mimo, że jest oferowane na ulicy jako comida rapida (szybkie jedzenie), jest ono bardzo zdrowe, tanie i smaczne.
Frito IMG_1214
Występowanie: Nikaragua
Opis: Nieco podobne do Baho podawana mixtura mięsa, gotowanego banana i tostowanego platana.
Baleada
Występowanie: Honduras
Opis: Ulubione danie Ani. Jest to bardzo prosta potrawa składająca się … zresztą sami zobaczcie. Ania robi Baleade – video
Ceviche
Występowanie: Pochodzi z Peru, występuje powszechnie w Ameryce Łacińskiej
Opis: Moje ulubione danie. Jest to rodzaj sałatki z owocami morza. Przyrządza się je zalewając posiekaną surową rybę lub inne owoce morza, marynatem z soku z limonki, cebuli, papryki, pomidorów i soli.
Pupusa
Występowanie: Pochodzi z Salwadoru, ale można ją spotkać innych krajach Ameryki Środkowej. Zwana też jako gordita (Meksyk) lub arepa (Ameryka Pd)
Opis: Ulubione danie naszych dzieci. Jest to ręcznie klepana, gruba tortilla z kukurydzy tradycyjnie wypełniona serem, czasem mięsem lub fasolą.
Tortilla IMG_1218IMG_4185
Występowanie: Ameryka Łacińska
Opis: Jest to podstawowy składnik wielu innych potraw jak taco, quesadilla, flauta, enchilada itd. Typowa dla Ameryki Środkowej jest tortilla z kukurydzy w małym rozmiarze (około 14 cm). Jest ona często sprzedawana na ulicy przez kobiety i dzieci noszące ją w wielkich misach przykrytych materiałem.
Chleb Cassava IMG_2895
Występowanie: Honduras
Opis: Rodzaj chleba zrobionego z juki (maniok) w kształcie olbrzymiego, chrupkiego półksiężyca. W wersji z chili smakuje jak wielki chips. Chyba dlatego Wojtuś tak uwielbia Cassabę. Co ciekawe, surowe korzenie juki (składnik wielu innych potrwa, np. jak wyżej), z której robiony jest ten chleb są toksyczne. Specjalny sposób jej przygotowania poprzez namaczanie, gotowanie i fermentację, usuwa z niej szkodliwe składniki.
Tostada IMG_4895IMG_4888
Występowanie: Ameryka Łacińska
Opis: Rodzaj chrupkiej tortilli, która oferowana jest często z dodatkami jak curtido (buraczki), guacamole (roztarte miąższ awokado odrobiną limonki i solą ), mięso, jajko, cebula itd. Jest to szybkie w przygotowaniu i smaczne danie.
Licuado IMG_4619IMG_4626IMG_4629
Występowanie: Ameryka Łacińska
Opis: Wykonane ręcznie lub za pomocą blendera napoje orzeźwiające składające się z mleka (lub wody), owoców i lodu. Wspaniała propozycja na upalną pogodę, mniej kalorii od popularnych na świecie tzw. smoothies i więcej witamin.
Soki wyciskane na ulicy IMG_0321
Występowanie: Wszędzie w Ameryce Środkowej. Szczególnie polecamy te na głównej ulicy w San Pedro de Laguna w Gwatemali. Zobaczcie sami – świeże soki – video
Opis: Naturalne, pyszne, tanie, dowolnie wybrane mieszanki … samo zdrowie, zero konserwantów. I do tego jakie ekologiczne opakowanie!
Tres Leches
Desserts | Pastel de Tres Leches Image
Występowanie: Ameryka Centralna
Opis: Rodzaj ciasta biszkoptowego nasączonego trzema rodzajami mleka (stąd nazwa: trzy mleka), tj. mleko pełne, skondensowane i częściowo odparowane (evaporated milk). Dzięki takiemu nasączeniu ten biszkopt ma konsystencję podobną do sernika. Mniam, mniam.
Piwa lokalne IMG_0160IMG_2855IMG_1873
Opis: Mimo, że nie jestem wielkim smakoszem piwa to w Ameryce Środkowej smakuje ono nam wyjątkowo dobrze. Każdy z czterech krajów, które odwiedziliśmy ma swoje lokalne, silne marki piwa takie jak Imperial (Kostaryka), Tońa (Nikaragua), Salva Vida i Port Royal (Honduras) czy Gallo i Brahva (Gwatemala).

Obok korzystania z uroków miejscowej kuchni w miarę możliwości staramy się też sami gotować. W Polsce to Ania króluje w kuchni. W trakcie naszego sabbaticalu w tej dziedzinie udało nam się osiągnąć równowagę. Nawet nasze dzieci chętnie się angażują w przygotowanie dań i zmywanie po posiłkach.

Nasze gotowanie – video

Ania robi ciastka

Wojtek gotuje

Ania gotuje

Śniadanie z Fabrizio

Wojtuś robi sorbety

Ania robi kluski

Kluski z Fabrizio

Dzieci i ciasteczka

Ania wybiera owoce

Dzieci zmywają

Opublikowano Costa Rica, Guatemala, Honduras, Nicaragua, Polish | Otagowano , | Dodaj komentarz

Mali backpackerzy

12.05.20011

Dla niewtajemniczonych „backpacker” to osoba podróżująca z plecakiem po świecie, często mająca niski budżet, dla której ważniejsze jest poznawanie niż komfort i wypoczynek. Przeciwieństwem „backpackera” jest turysta podróżujący z walizkami, zatrzymujący się w droższych miejscach, nieliczący każdego grosza.

IMG_0461IMG_0453

 

Nasi mali “backpackerzy” (Ania 7 i Wojtuś 9) też mają plecaki. Każdy niesie swoje ubrania, zabawki, coś do czytania i inne niezbędne rzeczy z wyjątkiem książek i podręczników szkolnych – to zadanie taty.

Każde zabrało ze sobą swoje ulubione miniaturowe zabawki tj. małe deskorolki i laleczki Polli. Jak do tej pory Wojtuś nie miał jeszcze „czasu” się nimi bawić. Inaczej jest z Anią. Ona nieustannie coś tworzy dla swoich lalek. Projektuje ubrania z kwiatów, a nawet ze starego balonika, którego gdzieś znalazła. Do zabawy wykorzystuje owoce kokosów, łupiny orzechów i wiele innych podrzuconych przez naturę przedmiotów. Lubi też fotografować swoje prace i przyrodę. 

  IMG_2955IMG_2951

IMG_4611IMG_4595

Nieocenioną „zabawką” są spotykane zwierzęta: psy, koty, papugi, króliki. Godzinami potrafią spędzać z nimi czas.

IMG_2463IMG_2450

IMG_4646IMG_4643

Każde dziecko ma swój roczny budżet na drobne wydatki. Jest to około 200 USD na głowę. Pieniądze te dzieci dostały na “gwiazdkę”zamiast tradycyjnych prezentów. Jak do tej pory wydają je bardzo rozsądnie. Ich konta zmalały jedynie o 9 i 11 USD.

Wojtuś przejawia niesamowitą smykałkę do biznesu. Poza tym, że interesuje się, do jakiej firmy należą chipsy „ Lay’s” to w każdym kraju znajduje pieniądze na ulicy i wciąż ma nowe pomysły jakby tu zarobić. Ostatnio sprzedawał w hostelu własnoręcznie plecione bransoletki z muliny za jedynie 2Q, czyli polskie 80gr! Śmiejemy się, że ma to po dziadku Jurku. Poniżej zdjęcie ze szczęśliwą nabywczynią plecionki.

IMG_4604IMG_4614

Zachwycające jest to jak dzieci łatwo nawiązują kontakty z innymi dziećmi i przy okazji uczą się hiszpańskiego. Pomagają mi zrozumieć w sklepie co ile kosztuje i całkiem swobodnie załatwiają różne sprawy. Nie brakuje im też okazji do uczenia się zaradności. Nie mówiąc już o tym, że poznają różne smaki i kolory świata. Widzą dzieci biegające boso, lodówkę świecącą pustkami w domu przyjaciela, gotowane jaszczurki jedzone na śniadanie. Spotykają potomków afrykańskich niewolników przywiezionych na wyspy karaibskie (Garifuna) i potomków Mayów – pierwszych mieszkańców Ameryki Środkowej, według ich wierzeń, stworzonych przez Boga z kukurydzy. Nie mogę się doczekać, kiedy na ich drodze staną mali mnisi z Laosu.

Za chwilę minie już trzeci miesiąc naszej wyprawy, a nasze dzieci są zawsze uśmiechnięte i szczęśliwe. Jeśli tęsknią to za swoją rodziną z którą są mocno związane. W tym zakresie skype jest nieoceniony! Myślę też, że są w takim wieku, kiedy jeszcze nie nawiązują stałych przyjaźni, a po prostu płyną z prądem życia. Jak większość dzieci mają tę niezwykłą umiejętność życia w teraźniejszości. Nie myślą o przyszłości, nie zajmują się tym, co minęło. Po prostu są ze wszystkimi swoimi emocjami w danej chwili. To wspaniali nauczyciele!!

Mam wrażenie, że podróżowanie jest dla nich czymś zupełnie naturalnym. Ania i Wojtuś świetnie znoszą wszelkie niewygody takie jak upał, marsz z plecakami, brak swoich pokoi i wygodnych łóżek, czy potworną duchotę. Mają niesamowite zdolności adaptacyjne. Poranne wstawanie nie jest dla nich żadnym problemem. Ostatnio mieliśmy pobudkę o godzinie 4.30. wybierając się na wycieczkę do miasteczka Tikal, kolebki Mayów. Nie było płaczu, albo tekstów w stylu „ mamusiu, jeszcze troszeczkę”. Poza tym jak większość dzieci są śpiochami i lubią się wylegiwać.

Moją największą troską przed wyjazdem były dwie rzeczy: jedzenie, bo są dość wybredne i połykanie tabletek z chininą przeciwko malarii, bo nigdy wcześniej nie musiały tego robić. Trening połykania, z witaminą C, rozpoczęliśmy 2 miesiące przed wyjazdem. Nie było to proste, ale się udało. Dodatkowo Arechin jest bardzo niesmaczny. Nie można go pokruszyć, po prostu trzeba go szybko połknąć. Gorzej jest z jedzeniem, bo tu racjonalne argumenty raczej nie trafiają. Ratują nas drożdżówki i banany, kurczaki, frytki i pizza, czasami ciepłe tortille.

Wracając do naszych małych „backpackerów” to jesteśmy z nich bardzo dumni. Mamy nadzieję, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci…

IMG_0457

Opublikowano Edukacja domowa (homeschooling), Guatemala, Polish, Pura Vida | Otagowano , | 1 komentarz

Maya

10.05.2011

Nearly half of Guatemala population is  Mayan. It is a very characterisitc ethnic group with Indian roots inhabiting southern Mexico and parts of Central America, including Guatemala. The origins of Maya civilisation date back to 400 B.C. In Guatemala and neighboring countries like Mexico, Belize and Honduras you can find rich heritage of this unique civilisation. It includes temples, pyramids with stairs, infamous stone fields where football was played using hips only and the loser would be killed ceremonially. Their hieroglyphic writing system has not been fully decoded yet.

At its peak the Maya developed the 20-based numbering system, carried out advanced astronomical observations and calculations and used very precise time keeping systems. After Spanish conquest, their civilisation fully declined.The last independent Maya city, Tayasal, situated on the Peten Itza lake in northern Guatemala, was conquered as late as 1697. It is there, the city which is now know as Flores, where we spent several beautiful days.

Flores has a picturesque location on an island connected with the mainland (cities of Santa Elena and San Bonito) by a short causeway. It reminds us of a tranquil town somewhere in Tuscany. It has a lot going for it like the fantastic, surrounding lake with its velvety water. I do not think I have ever swum in nicer waters in my life!

Flores – Video

Ania & Ania

About an hour drive north of Flores there is an equally breathtaking place, regarded as the cradle of Maya civilisation, i.e. Tikal. Probably it is also the former capital of the Maya state, founded in III A.D. After years of prosperous growth Tikal was deserted by its inhabitants in a mysterious way in IX A.D. Its remnants, rediscovered in XVII A.D. by Spanish missionaries, are hidden deep in a jungle. The include pyramids with stairways, plazas, and temples as high as 65 m (IV).Tikal with the surrounding national park was declared a UNESCO World Heritage site in 1979. Walking around this park it is common to observe rich wildlife such as howler and spider monkeys, parrots, oropendoles, tarantuals, tucans etc.

Tikal – video

Aniusia i Wojtus_IV

Dla tych co nie mają lęku wysokości

Wspinaczka na piramidę

Plaza Central, Tikal

The decline of the Maya civilisation does not mean it can only be seen in the architecture left behind. This culture remains alive among the characteristic Maya population.The Mayans main activity today is agriculture (coffee, corn, etc) as well as weaving. The latter is very colorful and hand made on special looms with typical patterns. The Maya people speak, apart from Spanish, their own dialects. There are over 30 of them in Guatemala! In San Pedro de Laguna on the Lake Atitlan, where we are right now, the local dialect is called Tz’utuhil. It sounds like a mix between Chinese and Hebrew to me with its many back-throat sounds. The use of the dialect is so common that even the Holy Mass is said in it and Spanish.

IMG_53981_thumb2

Another typical feature of Maya is their short height, which is more os less the same as our kids age, 7, and 9. They also don richly adorned clothes, mostly worn by women but not only …

Opublikowano English, Guatemala | Otagowano , | Dodaj komentarz

Majowie

10.05.2011

Blisko połowę całej ludności Gwatemali stanowią Majowie. Jest to charakterystyczna grupa etniczna wywodząca się z ludów indiańskich zamieszkująca południowy Meksyk oraz część Ameryki Centralnej w tym Gwatemalę.  Początki cywilizacji Majów sięgają 400 roku p.n.e. W Gwatemali i krajach ościennych jak Meksyk, Belize czy Honduras można znaleźć bogate dziedzictwo tej niezwykłej i tajemniczej cywilizacji. Należą do niej m.in. świątynie w kształcie piramid schodkowych, słynne kamienne boiska do gry w piłkę na śmierć i życie bez używania rąk i nóg tylko bioder. Ciekawe też jest  nie do końca rozszyfrowane pismo hieroglificzne.

W okresie swojej świetności Majowie rozwinęli też dwudziestkowy system liczbowy, prowadzili zaawansowane obserwacje i obliczenia astronomiczne oraz posługiwali się precyzyjnymi systemami rachuby czasu. Po podbojach hiszpańskich nastąpił całkowity upadek ich cywilizacji. Ostatnie niepodległe miasto Majów, Tayasal, na jeziorze Peten Itza w północnej Gwatemali, zostało zdobyte dopiero w 1697 r. W tym właśnie miejscu, które dzisiaj nazywa się Flores, spędziliśmy wiele pięknych dni.

Flores jest położone bardzo malowniczo na wyspie na ww. jeziorze. i połączone jest ze stałym lądem (miastami Santa Elena i San Benito) krótką groblą. Swoim klimatem przypomina nam trochę spokojne miasto gdzieś w Toskanii. Ma jednak przy tym kilka niesamowitych zalet, jak fantastyczne, olbrzymie jezioro je otaczające z aksamitną wodą. Jeszcze nigdy nie pływałem w przyjemniejszym akwenie!

Flores – Video

Ania & Ania

Około godziny jazdy samochodem na północ od Flores jest równie niezwykłe miejsce, uważane za kolebkę cywilizacji Majów, tj. Tikal. Najprawdopodobniej jest to też dawna stolica państwa Majów, która została założona w III w n.e.  Po latach bujnego rozkwitu Tikal zostało opuszczone w tajemniczy sposób w IX w. Jego pozostałości, które zostały ponownie odkryte w XVII w przez hiszpańskich misjonarzy, są ukryte głęboko w dżungli. Wśród nich są piramidy schodkowe, place oraz ruiny świątyń, z których najwyższa (IV) ma 65 m. Tikal wraz z otaczającym je parkiem narodowym został w 1979 wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Chodzac po tym parku bardzo łatwo jest się natknąć na wiele dzikich zwierząt jak wyjce i inne gatunki małp, papugi, oropendole, tarantule itd.

Tikal – video

Aniusia i Wojtus_IV

Dla tych co nie mają lęku wysokości

Wspinaczka na piramidę

Plaza Central, Tikal

To, że cywilizacja Majów upadła nie znaczy wcale, że jedyną jej pozostałością są  wspomniane wcześniej zabytki. Jest ona nadal żywa wśród ludności pochodzenia Maya trudniącej się głównie rolnictwem i tkactwem. To ostatnie jest bardzo charakterystyczne dzięki swojej bogatej kolorystyce, wykonywaniu ręcznie tkanin na specjalnych krosnach i nietypowym krojom. Majowie posługują się obok hiszpańskiego swoim własnym językiem, którego odmian jest ponad 30! W San Pedro de Laguna nad jeziorem Atitlan, gdzie jestesmy teraz, mówi się na przykład dialektem Tz`uthujil. Brzmi on mi trochę jak mieszanka chińskiego i hebrajskiego z wieloma tylno-gardłowymi dźwiękami. Język ten jest w tak powszechnym użyciu, że nawet Mszę Sw. odprawia się w tym dialekcie i po  hiszpansku (na przemian).

IMG_5398[1]

Majowie bardzo wyróżniają się w tłumie głównie za sprawą swojego niskiego wzrostu (mniej więcej jak Wojtuś i Ania, lat 9 i 7) oraz bogato zdobionych strojów, noszonych głównie przez kobiety, ale nie tylko…

Opublikowano Guatemala, Polish | Otagowano , | Dodaj komentarz

Funny money

03.05.2011

 

Our travels around Central America are full of adventures, some of which we post on this blog. Today a few facts about local currencies.

It is striking how many things the 5 countries of Central America (C.A.) have in common. They include the obvious ones such as Spanish, which though somewhat different in accents and some phrases, is basically the same everywhere. Interestingly the flags of all nations have many things in common as well, like the colors or in some cases references to all five countries in C.A. This is the legacy of the union that bound those regions before they started gaining independence at the beginning of the XIX century. In all countries they also put on the license plates, along with the country name, the term, Centro America or just C.A.

IMG_4931_thumb1

Having said that the local currencies remain different. We have found them to be quite intriguing. After years of high inflation the exchange rates to USD have remained stable for quite some time. Though it was unplanned each following country we have visited so far (we have no plans to visit El Salvador this time”) has had its currency every stronger to USD starting with as many as 500 colones in Costa Rica to just 7 quetzales in Guatemala for 1 USD.
Changing currencies in C.A. is very easy and is done from hand to hand mostly while crossing the border or in the streets of bigger cities. The rate is usually stable regardless where the money is exchanged. If you happen to have surplus of cash from the country you are leaving there is not problem changing it to USD or the currency of the next country at the border. In fact the whole process is so easy that even kids can do it. Check out the below video.

Wojtus changing money on the Honduras Guatemala border – video

Currency changing is a great application of maths in practice for the kids and has become a second nature for all of us, especially Wojtus.

We find the local currencies intriguing because of their rich colors and exotic names that we sometimes choose to rename differently Uśmiech. For example the currency of Honduras, Lempira, named after a local, Indian warrior (his face is on the 1 Lemipra bill) has been renamed by us to a “vampire” Uśmiech. Ania liked the Nicaraguan cordoba so much that she has a tendency to call all the C.A. currencies as cordobas.

The Guatemala Quetzal, another colorful currency, is named after enchanting bird by the same name, which is also the symbol of Guatemala (see the picture below).

This bird with heavenly colorful plummage is regarded as the symbol of beauty and freedom. According to the pre-colombian legends, if it is caught and put in a cage, its heart will soon stop beating. For this reason when it it hunted it is usually released after plucking a few beautiful feathers, which used to adorn the rulers and noblemen in the past.

IMG_1669_thumb1IMG_1898_thumb3

IMG_1306_thumb3IMG_4526_thumb2

In some countries like Honduras coins are sparsely used. Therefore the “one-vampire” bills tend to be pretty well worn out.

 

When you come to Central America there is no need to bring plenty of cash. The network of ATMs is well developed, even in smaller cities. Some of them even dispense US dollars.

Costa Rica Nicaragua Honduras Guatemala El Salvador
clip_image002_thumb clip_image004_thumb clip_image006_thumb clip_image008_thumb clip_image010_thumb
Colon Cordoba Lempira Quetzal Colon
1$=500 CRC 1$=20 NIO 1$=18,9 HNL 1$=7 GTQ 1$=8,8 SVC
Opublikowano Costa Rica, English, Guatemala, Honduras, Nicaragua | Otagowano , | Dodaj komentarz

Śmieszne pieniądze

03.05.2011

Nasza podróż po Ameryce Środkowej obfituje w wiele ciekawostek, których część umieszczamy na tym blogu. Dziś o lokalnych walutach.

To co uderza to fakt, że mimo dość bliskich kontaktów wszystkich 5 krajów należących do regionu Ameryki Środkowej (C.A. – Central America) waluty w tych wszystkich krajach są inne. A propos bliskich kontaktów dwoma ciekawymi symbolami więzi między krajami Ameryki Środkowej jest umieszczanie na tablicach rejestracyjnych, obok nazw krajów, określenia Centro America.

IMG_4931

Inne podobieństwo to kolory i wzory flag narodowych czy ich elementy wskazujące na wszystkie 5 krajów (np. 5 gwiazd, czy 5 boków gwiazdy itd). Jest to pozostałość po unii, jaka kiedyś łączyła te kraje, zanim zaczęły one odzyskiwać niepodległość na początku XIX w. Najsilniejszym jednak spoiwem jest język hiszpański, który poza lokalnymi powiedzonkami i akcentami niewiele się różni.

Własna waluta to widać jednak sprawa bardzo honorowa. Po latach szalejącej inflacji kurs miejscowych walut do USD jest od lat dość stabilny. Tak się składa, że każdy kolejny kraj (Salwadoru nie planujemy odwiedzić tym razem) ma walutę coraz silniejszą w stosunku do dolara, poczynając aż na 500 colonach w Kostaryce i kończąc na tylko 7 quetzalach w Gwatemali za jednego dolara. Nie ma żadnych problemów z wymianą walut, która zwykle odbywa się z ręki do ręki na granicy lub na ulicach większych miast. Kurs raczej jest jeden bez względu na to, gdzie się wymienia pieniądze. Przy przekraczaniu kolejnych granic nie ma problemu z wymianą jednej waluty na drugą, bez pośrednictwa dolara. Jest to czynność dziecinnie prosta.

Wojtus wymienia pieniadze – video

Wymiana walut jest też świetnym zastosowaniem matematyki w praktyce. Przeliczanie na USD i PLN w obie strony weszło już wszystkim w krew, a szczególnie Wojtusiowi.

Lokalne waluty są dla nas intrygujące ze względu na swój koloryt oraz dość egzotyczne nazwy, które czasem sobie potocznie nazywamy inaczej. Na przykład waluta Hondurasu, Lempira, nazwana tak na cześć wojownika indiańskiego o tym imieniu (jego podobizna jest na banknocie 1 HNL), jest przez nas nazywana roboczo jako jeden “wampir” Uśmiech.

Z kolei inna  kolorowa waluta, gwatemalski quetzal, nosi nazwę na cześć narodowego ptaka Gwatemali o tej samej nazwie (patrz zdjęcie poniżej).

Ten narodowy symbol Gwatemali to niebiańsko kolorowy ptak, czczony jest jako symbol piękna i wolności. Według wierzeń prekolumbijskich, gdy się go schwyta i zamknie w niewoli, jego serce przestanie bić. Z tego powodu myśliwi po złapaniu i wyrwaniu najpiękniejszych piór, wypuszczali je na wolność. Pióra quetzala służyły jako ozdoba władców i dostojników.

IMG_1669IMG_1898

IMG_1306IMG_4526

Niektóre kraje, tak jak Honduras, w ogóle nie używają monet, lub występują ich śladowe ilości. Banknoty jedno”wampirowe” są przez to często bardzo zużyte.

Przyjeżdżając do Ameryki Środkowej nie trzeba wieźć ze sobą sporo gotówki. Sieć bankomatów jest tutaj bardzo rozwinięta, a wiele z nich obok walut lokalnych wydaje też dolary.

Kostaryka Nikaragua Honduras Gwatemala El Salvador
clip_image002 clip_image004 clip_image006 clip_image008 clip_image010
Colon Cordoba Lempira Quetzal Colon
1$=500 CRC 1$=20 NIO 1$=18,9 HNL 1$=7 GTQ 1$=8,8 SVC
Opublikowano Costa Rica, Guatemala, Honduras, Nicaragua, Polish | Otagowano , | Dodaj komentarz

Savvy travelling

30.04.2011

As the saying goes, the best things in life are free. In our case this often proves to be true. During our travels, by definition, we avoid as much as we can touristy places. We simply want to experience more the true, local flavors. Such an approach has at least one nice side effect. It is much cheaper that way – sometimes three times cheaper!! What we like best in the “off-the-beaten–track” is authenticity of people and surroundings.

One of the many adventures I would like share was when a complete stranger we bumped into on Ometepe island, Nicaragua, took us to his relatives’ farm to taste the local moonshine rice rum, called Cucusa Uśmiech. BTW, in local slang cucusa means an ugly woman yet the whole experience was very pleasant. The rum was served professionally from a huge vessel in an old shack behind the main building. The alcohol tasting was paired with wedges of lime and oranges and salt. After the successful test I bought some more cucusa for further tasting with Ania. It was packed by the host in an old Pepsi bottle. Unlike in other parts of the world Pepsi seems to dominate in Central America, which our Pepsi friends will find pleasing to hear I am sure Uśmiech. Back to Cucusa it tastes great with honey and is extremely powerful, especially in the local heat. Most of all, it is absolutely the real McCoy not some mass-produced “Flor de Cana” rum.

Another aspect of authenticity is the way of travelling and eating.  The locals do not travel in air-conditioned, first-class buses, nor visit western restaurants (sorry my company, Amrest Uśmiech). In our travels we try to use local cheap means of transportation. True, it is less comfortable and slower but so much more interesting. Besides, we are not in a hurry! We are often amazed how many people can be fit into a local chicken bus (an old school bus from North America, which after 20 years of service, serves another 20-30 years somewhere in Central America carrying people), or a small bus. The same autheniticity applies to food. The local cuisine is cheap and tasty. We will write more about the food in a seperate post later on.

As for cheap travelling, we had so much fun on the way from Corintho (border between Honduras and Guatemala) to Puerto Barrios, Guatemala. After putting our backpacks on the roof of the van we set off on a journey having some extra space in the 10-person van. Half an hour later and collecting more people along the way the kids counted as many as 24 passengers travelling on the van with many of them carrying big sacks, bowls or machetes for field work. Since some of them could not fit into the van they were travelling hanging on the sides of the car, which was making 80-90 km/h. To top it off, in the background there was the neverending loud music of all kinds coming from the car audio at the top volume!!

On the chicken buses, mentioned before, once the bus seems too full to accommodate anybody else, plenty of peddlers get on in some amazing way and start offering their wares. They include all kinds of food, English courses, drinks, clothing, all kinds of medicine for different ailments etc. Generally, whatever your heart desires, unlike on the Polish trains, where they even discontinued the restaurant cars called WARS.

BTW, it is quite common for us to bump into other tourists in our travels. We have never met a travelling family during the past 2,5 months though. As for tourists, they usually fall into two groups. The former is quite easy to identify, by sunglasses, pale skin, stressed and tense faces and expressing loudly opinions about whatever topic, as if anybody else cared. We prefer contacts with the other group, travelling in a modest way, open to the local culture and other people. The latter people are often an invaluable source of information about places worth visiting, in addition to the internet. I do not recommend using tourist guides, even the best ones us Lonely Planet. The moment they are issued they are said to be 2-3 years outdated already. Besides, the places recommended in those books are, because of the very recommendation, usually more expensive than others.

The best source of travel information is simply other people. Thanks to such recommendations and Spanish we have managed to save a lot of money already by chosing smartly. Because of such recommendations we have decided not to go to the overated Belize. We are also thinking about skipping Mexico, where we had already been before, and focus on exploring the beautiful land of Guatemala until our departure from Central America on May 22.

Concluding a few more words about pick-up trucks. In the US many people drive pick-ups, yet do not seem to be using their full potential carrying plenty of air most of the time. Here a pick-up truck gets almost always fully used, for example to carry a family from Poland Uśmiech. Check out the below videos.

Savvy travels – video

Pick up ride_Honduras

Rio Dulce – Flores Bus_Guatemala

Corintho – Puerto Barrios Bus_Guatemala

Tuk, tuk Santa Elena – Flores, Guatemala

Opublikowano English, Guatemala, Honduras, Nicaragua, Pura Vida | Otagowano , | Dodaj komentarz

Podróżowanie z głową

30.04.2011

Jak mówi powiedzenie, najlepsze rzeczy w życiu są za darmo. Nam sprawdza się to bardzo często. W naszej podróży z założenia staramy się trzymać od typowych miejsc turystycznych. Chodzi nam głównie o to aby doświadczać najprawdziwiej lokalnej kultury, kuchni, ludzi itd. Ta taktyka ma jeszcze jeden miły efekt uboczny. Tak jest po prostu taniej – czasem nawet trzykrotnie. Najbardziej w trzymaniu się z dala od zgiełku turystów urzeka nas autentyczność ludzi, otoczenia oraz spontaniczność.

Miło na przykład wspominam niezapowiedzianą wizytę w jednym z gospodarstw należących do rodziny przygodnie spotkanego kierowcy na Ometepe, Nikaragua, gdzie miałem okazję spróbować oryginalny, pędzony rum z ryżu, którzy miejscowi nazywają Cucusa Uśmiech (w slangu hiszpańskim to brzydka dziewczyna). Rum został podany profesjonalnie w oborze prosto z wielkiej kany wraz z miejscową “zagrychą”, czyli limonką i solą. Po pomyślnym teście zakupiłem, w starej półlitrowej butelce po Pepsi (broń Boże nie po Coca Coli) więcej rumu do dalszej degustacji z Anią (z miodem smakuje jeszcze lepiej). W takim upale taki rum ma olbrzymią „siłę rażenia”. Jak mawia jeden z moich wujków “wyrżnie, wymłóci i chłopa przewróci”. Poza tym to autentyk a nie jakaś tam “Flor de Cańa” ze sklepu.

Inny wyraz autentyzmu to sposób podróżowania i jedzenia. Tubylcy nie podróżują klimatyzowanymi autobusami 1 klasy ani nie chodzą do zachodnich restauracji (sorry moja kochana firmo AmRest Uśmiech). Staramy się korzystać z lokalnych i tanich sposobów podróżowania. Może jest dużo mniej wygodnie ale za to o wiele ciekawiej. Poza tym nigdzie nam się nie spieszy! Często nas zadziwia ile ludzi potrafi się zmieścić w tzw. chicken busie (starym autobusie szkolnym importowanym z USA, który pod odsłużenie ok 20 lat w USA, służy pewnie kolejne 20-30 lat w Ameryce Środkowej), lub małym busie.  To samo dotyczy kuchni. Ta lokalna jest bardzo tania i smaczna. Napiszemy o tym więcej w jednym z kolejnych wpisów.

Dzieci i my mieliśmy niezły ubaw w drodze z granicy między Hondurasem a Gwatemalą do Puerto Barrios. Zaczęło się od tego, że po załadowaniu naszych bagażów na dach ruszyliśmy w drogę przy około 5 miejscach wolnych w małym busie mieszczącym około 10 osób siedzących. Po pół godzinie jazdy i zbieraniu ludzi po drodze dzieci policzyły aż 24 osoby podróżujące w tym spora część z miskami, worami, czy maczetami do pracy w polu. Ponieważ część z nich nie mieściła się w busie, wisieli po obu stronach busa pędzącego jakieś 80-90 km/h. Do tego wszystkiego w tle nieodzowna muzyka, różnej maści, na cały regulator!! We wspominanych chicken busach, które są najtańszym i powszechnym środkiem transportu w Ameryce Środkowej, w momencie kiedy jest pełen ścisk w autobusie, w jakiś cudowny sposób wchodzą jeszcze różni handlarze żywnością, kursami angielskiego, owocami, napojami, lekami na wszelkie dolegliwości itd. Generalnie full wypas a nie jak w polskim PKP, gdzie już nawet WARSy polikwidowane.

Na marginesie, na naszym szlaku zdarza się nam zetknąć z turystami – jest to nieuniknione. Zwykle są to dwie grupy, z których jedna to ci, którzy wyróżniają się z tłumu w okularach słonecznych, o bladych skórach, napiętych i zestresowanych twarzach oraz w głośny sposób wyrażających swoje opinie o wszystkim co się da, tak jakby to kogoś obchodziło. My preferujemy tę drugą grupę podróżujących w skromny sposób, otwartą na lokalną kulturę oraz na ludzi. Tacy ludzie są też często źródłem bezcennych informacji na temat miejsc, które chce się odwiedzić, obok internetu. Muszę powiedzieć, że generalnie odradzam korzystanie z przewodników, nawet tych renomowanych jak Lonely Planet. Z chwilą ukazania się ich nowej edycji dane tam zawarte są już zdezaktualizowane o 2-3 lata. Poza tym miejsca w nich polecane, już z samego faktu ich polecania są zwykle droższe od innych.

Najlepszym źródłem informacji są po prostu inni ludzie. Dzięki takim poleceniom plus znajomości hiszpańskiego udało nam się zaoszczędzić sporo pieniędzy i wybierać miejsca dobrze sprawdzone. Z tego też powodu zdecydowaliśmy się nie jechać do drogiego i przereklamowanego Belize. Odpuścimy chyba sobie też Meksyk, gdzie już byliśmy i skupimy się na urokach malowniczej Gwatemali do końca naszego pobytu w Ameryce Centralnej, tj. do 22 maja.

Jeszcze na koniec słowo o pick-upach. W USA wielu ludzi jeździ pickupami, ale nie bardzo wykorzystuje je efektywnie wożąc często z tyłu samo powietrze. Tu, wręcz przeciwnie. Często wykorzystuje się cały samochód, na przykład do przewozu przygodnie spotkanej rodziny z Polski Uśmiech.

Mądre podróżowanie – video

Pick up ride_Honduras

Rio Dulce – Flores Bus_Guatemala

Corintho – Puerto Barrios Bus_Guatemala

Tuk, tuk Santa Elena – Flores, Guatemala

Opublikowano Guatemala, Honduras, Nicaragua, Polish, Pura Vida | Otagowano , | 1 komentarz

Goodbye Honduras–Welcome Guatemala

27.04.2011

 

After 6 weeks spent in Honduras it is time to say goodbye. We have grown attached to the people of El Porvenir, where we made countless friends. At the end of the Easter Sunday Mass at the local church I said a couple of words as a farewell, thanking for the wamr welcome, amazing spirtual experiences and the openness of the people to some people from Poland. After my short speech there was an applause and plenty of hugging from many people.

IMG_4110_thumbIMG_4116_thumbIMG_3964_thumbIMG_3956_thumbIMG_3958_thumb

 

This visit will stay in our memories for long. Volunteer work, several conversations with the locals such as Don Ricardo, Profe Maria, Fabricio – close friend for all of us, Anne Fowler, exploring wonderful nature, hundreds of kilometers run through pineapple fields or scores of kilometers swum in the Caribbean.

We already mentioned our volunteer work. Summing up this period we feel fullfilled and satisfied in what we managed to accomplish in such a short period in El Porvenir. The only drawback of our stay was our accommodation with a family from the US, living in Honduras for some time now. It is not so much about the living conditions as for the negative atmosphere our US hosts created in their lovely house. The below picture is one of many examples of their teribble way of communication and behavior, we experienced while living there. Why waste any more words on this?

IMG_3430_thumbIMG_3431_thumb 

Our visit to El Porvenir taught us a few things such as appreciating a simple way of life led by the locals. We, the people from developed countires, often opine with superiority about our lifestyle and our civilisaition. We could see, the local people have something that is slowely being lost in the so-called modern world like a genuine joy of life, simplicity, spontaneity and autheniticity. The family bonds are very strong here and the families can be sometimes very numerous. Fabricio has 21 brothers and sisters!

The visitors often try to impose the foreign way of life here, which sometimes refers to volunteers as well. Looking at the fruits of the civilisations I am far from stating that our lifestyle is any better.

We also learned to appreciate more what we have. In Poland, like in many western it is popular to complain about the state and its institutions such as courts, police, education, public finance etc. Looking at the local weakness of state we can say we live in great luxury, where we have strong law enforcement,  reliable educational and healthcare system compared to Central America. Honduras has five times as many private bodyguards as they have police officers. Tax collection is abysymal; with such rampant corruption and poverty there is almost no one to pay them.  We heard many stories on the white collar theft of assets such as money in bank accounts or cars during car registration by clerks or their accomplices.

Despite all this we hope to return one day to Honduras, particularly to El Porvenir, to meet our friends again.

The next country on our path is Guatemala. We are reading and hearing that the weather in Poland is changeable and there are some cold spells. Here, on the contrary; 35-37C day in, day out. We sometimes wish we could move to Poland for a few moments to feel the refreshing and cold breeze of a May morning.

IMG_4138_thumb

Opublikowano English, Guatemala, Honduras, Pura Vida | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Do widzenia Honduras–Witaj Gwatemalo!

27.04.2011

 

Po 6 tygodniach pobytu w Hondurasie nadszedł czas pożegnań. Bardzo się zżyliśmy ze ludźmi z El Porvenir, gdzie mamy naprawdę wielu przyjaciół. Na koniec niedzielnej Mszy wielkanocnej w lokalnym kościele powiedziałem kilka zdań na pożegnanie, dziękując za ciepłe przyjęcie, niesamowite doznania duchowe i otwarcie na obcych ludzi z Polski. Po tym wystąpieniu była burza oklasków no i uściski od wielu osób.

IMG_4110IMG_4116IMG_3964IMG_3956IMG_3958

 

Ten pobyt na długo zapadnie nam w pamięci. Praca charytatywna, liczne rozmowy z miejscowymi jak Don Ricardo, Profe, Fabricio – bliski przyjaciel nas i naszych dzieci, Anne Fowler, poznawanie bogatej przyrody, setki kilometrów przebiegnięte przez pola ananasów i dziesiątki przepłynięte w Morzu Karaibskim.

O naszej pracy jako wolontariusze już wspominaliśmy. Podsumowując ten okres możemy powiedzieć, że czujemy się usatysfakcjonowani tym co udało nam się zrobić w tym krótkim czasie w El Porvenir. Jedyny minus tego pobytu to niestety miejsce, w którym przyszło nam się zatrzymać u pewnej rodziny z USA. Nie chodzi tu o warunki mieszkaniowe lecz generalnie o fatalną atmosferę, którą nasi amerykańscy gospodarze tworzyli w swoim, bądź co bądź uroczym domu. Poniższe zdjęcie jest jednym z przykładów fatalnego sposobu komunikacji i zachowania, jakiego doświadczyliśmy w tym miejscu. Generalnie szkoda słów.

IMG_3430IMG_3431 

Pobyt w El Porvenir  nauczył nas kilku rzeczy takich jak docenienie prostego sposobu życia, jaki prowadzą miejscowi. My, ludzie z krajów rozwiniętych, często wypowiadamy się z wyższością o innych, ponieważ uważamy się często za cywilizacyjnie bardziej rozwiniętych. Wydaje nam się jednak, że miejscowi ludzie mają często coś, co człowiek zachodni powoli gubi, tj. radość życia, prostotę, spontaniczność i autentyczność. Więzy rodzinne są tu bardzo silne a rodziny, choć często bardzo liczne, wydają się być szczęśliwe. Fabricio ma np. aż 21 rodzeństwa!

Ludzie przyjezdni często próbują narzucać miejscowym swój własny styl życia, co zdarza się też wolontariuszom. Patrząc jednak na owoce cywilizacyjne daleki jestem od stwierdzenia, że nas styl życia jest lepszy. Nauczyliśmy się też tutaj bardziej doceniać to co mamy. W Polsce, tak jak w wielu innych krajach zachodnich narzeka się  często na państwo i jego struktury jak sądy, policja, edukacja, finanse publiczne itd. Patrząc na niezwykle słabe struktury państwowe w Ameryce Środkowej możemy powiedzieć, że żyjemy w luksusie, gdzie jest silne prawo, bezpieczeństwo, system edukacyjny czy zdrowotny w porównaniu z tym co jest tutaj. W samym Hondurasie jest np. pięć razy więcej prywatnych ochroniarzy niż policji.  Ściągalność podatków jest znikoma, bo nie bardzo kto ma je płacić – taka bieda. Władza jest często przeżarta korupcją. Słyszeliśmy wiele historii bezprawnego przywłaszczenia sobie przez urzędników czy osoby z nimi powiązane, prywatnych pieniędzy z konta czy też innych aktywów, np. samochód w trakcie rejestracji.

Mimo tego mamy głębokie poczucie, że jeszcze kiedyś wrócimy do Hondurasu, a szczególnie do El Porvenir, z którego mieszkańcami tak się związaliśmy.

Nasz kolejny kraj na szlaku podróży to Gwatemala. Czytamy i słyszymy, że w Polsce pogoda nadal dość zmienna i często jeszcze bywa zimno. Tu niestety upał praktycznie na okrągło 35-37 C. Czasem chcielibyśmy choć na moment, poczuć ten rześki chłód majowego poranka. Cudze chwalicie …

IMG_4138

Opublikowano Guatemala, Honduras, Polish, Pura Vida | Otagowano , , | Dodaj komentarz