Grand Teton i Yellowstone

25.6.11

Po blisko czterech miesiącach spędzonych w ciepłych stronach i ostatnich blisko trzech tygodniach na gorącej pustyni Utah udaliśmy się w dalszą drogę na północ. Podglądaliśmy trochę z niepokojem pogodę w pn Wyoming opóźniając wyjazd z Utah. Tak jak w Polsce zima tego roku była bardzo długa w naszych dwóch kolejnych parkach narodowych, tj. Grand Teton i Yellowstone. Kilka dni przed naszym przyjazdem padał tu jeszcze śnieg i deszcz. Zapowiadana na kolejny tydzień słoneczna aura zachęciła nas w końcu do opuszczenia ciepłych stron.

Czerwiec okazuje się dobrym okresem na odwiedzenie tych dwóch niezwykłych parków. Tłok stosunkowo nieduży a widoki budzącej się do życia przyrody są niezwykłe. Jedyny mankament to zimne noce pod namiotem (około 0 C).

Choć Grand Teton i Yellowstone to osobne parki narodowe są one położone blisko siebie w pn.zach. stanie Wyoming. Łączy je bogactwo dzikiej przyrody oraz położenie dość wysoko nad poziomem morza. W Yellowstone wszystkie nasze campingi były na mniej więcej 2400 mnpm. To prawie tyle co najwyższy szczyt Polski, Rysy. Jogging lub inny fizyczny wysiłek w tak rozrzedzonym powietrzu “smakuje” podwójnie.

W przeciwieństwie do pustyni, tu dominują duże zwierzęta i można je spotkać na każdym kroku. Rozbijając namiot na naszym pierwszym campingu w Grand Teton odwiedził nas dorodny łoś. Następnego dnia wieczorem przez nasz camping przespacerował się olbrzymi miś brunatny. Nasze dzieci, które zauważyły go pierwsze bawiąc się w oddali, przybiegły do nas ile sił w nogach będąc pod olbrzymim wrażeniem.

Ze względu na tak częsty kontakt z dziką zwierzyną i zagrożenie z tym związane w trakcie biwakowania trzeba zachować nadzwyczajne środki ostrożności. Jednym z nich jest chowanie jedzenia i wszystkiego co ma jakikolwiek zapach w specjalnych stalowych skrzyniach. Zdarzały się wypadki wtargnięcia misia do namiotu, w którym ktoś przechowywał resztki jedzenia.

Innym ze środków ostrożności jest minimalny dystans, jaki należy zachowywać od zwierzyny. Czasem jest to trudne kiedy na przykład wielki bizon stoi obok drogi i spokojnie sobie gryzie trawę. Ten spokój, znanego u nas bardziej jak żubr, zwierzęcia, jest pozorny. Ta kilkuset kilogramowa bestia (do 1 tony), śmiesznie krótkich nogach i olbrzymiej głowie potrafi biec 45 km/h lub podrzucić, jak byk na rogach, nieproszonego intruza.

Spotkanie z łosiem – video

 

Grand Teton przypomina nam trochę nasze Karkonosze, choć szczyty są tu zdecydowanie wyższe, trudno dostępne  i bardzo ośnieżone.

 

Yellowstone, najstarszy park narodowy na świecie (1872), stanowi odrębną jakość. Spora część tego parku znajduje się w tzw. kalderze, czyli olbrzymim kraterze o średnicy ponad 60km, który zapadł się po mega erupcji 640 tys. lat temu. Wybuch ten był tak wielki, że przykrył popiół z niego przykrył prawie całe terytorium USA. Ponieważ Yellowstone znajduje się na dużej wysokości, ponad 2000 mnpm, zimy tutaj są szczególnie srogie i długie. Część dróg zamknięta jest tutaj przez aż 6 m-cy w roku. Zeszłej zimy w niektóry miejscach pokrywa śnieżna miała … uwaga … 18 metrów!!

Wjeżdżając do parku od południa pod koniec czerwca krajobraz nagle zrobił się bardzo zimowy. W gęsto porośniętym lesie leżało jeszcze 2-3 metry śniegu. A propos lasów, jest tu przewaga sosny, ok 80%, (lodge pole pine). Po wielkim pożarze w 1989 roku, w którym spłonęło 35% lasów Yellowstone bardzo szybko na spalonych obszarach wyrosły samorzutnie nowe sosny.  Szyszki tej sosny pod wpływem wysokiej temperatury w trakcie pożaru wyrzucają nowe nasiona.

Yellowstone to bardzo aktywny geologicznie obszar. Występują tu tysiące rozmaitych gejzerów, gorących źródeł, sadzawek błotnych, wyziewów pary wodnej (fumaroles) i innych osobliwości natury.  Najbardziej spektakularne z nich, gejzery, wyrzucają z siebie z rozmaitą siłą i regularnością wrząca wodę i parę. Najbardziej znany z nich, Old Faithful, wybucha z niezwykłą regularnością co ok 93 min (+/- 10 min). Ta aktywność termalna stale przypomina nam, że chodzimy po tzw. gorącym miejscu, w którym ziemia dosłownie się gotuje podgrzewana magmą buzującą pod powierzchnią.

Old faithful – video

Osobliwością tego parku jest ciągła zmienność, z dnia na dzień, a nie koniecznie na przestrzeni tysięcy lat, jak gdzie indziej. Jak powiedział jeden z rangerów, ciężki jest los drzewa lub gejzeru w Yellowstone. Dziś jesteś a jutro ciebie nie ma. Jedynie Old Faithful, czyli Stary Wierny, wystrzeliwuje z niebywałą regularnością od dziesiątek lat.

Bogactwo dzikiej zwierzyny jest tutaj niezwykłe. Praktycznie na każdym kroku widać pasące się bizony a widok niedźwiedzia, wilka czy łosia nie należy do rzadkości.

Spotkanie z misiem – video

 

Na szczęście prognozy okazały się bardzo trafne i pogoda dopisała nam w rozkoszowaniu się pięknem tych parków.

Opublikowano Polish, USA | Otagowano | Dodaj komentarz

Grand Teton and Yellowstone

25.6.11

After nearly four months spent in the warmth of Central America and Utah desert we went finally north. Before that we had been checking frequently the weather forecasts for the north-western Wyoming delaying our departure from Utah. Like in Poland, the winter in our next two national parks, i.e. Grand Teton and Yellowstone, has been unusually long. Even a few days before our arrival it was snowking and sleeting here. The sunny forecasts for the following week encourage us to finally leave the warmth of the Dixieland.

June turns out to be a good month to be visiting both parks. The crowds are not too badd here yet and the views of the awaking nature are just stunning. The only drawback are the cold nights for campers (around 0 C).

Though Grand Teton and Yellowstone are separate parks they are very close to each other. Their common feature is the richness of wildlife and high elevation. In Yellowstone all our campgrounds have been above 2400 m. above sea level. This is almost like the highest peak of Poland, Mt. Rysy! Jogging and other physical activities in such a rarified air “taste” doubly good.

Contrary to the desert here the wildlife is dominated by big animals which are just ubiquitous here. Pitching our tent in a campground in Grand Teton we were visited by a beautiful elk. The following day an enormous black bear (it was actually brown) strolled among the tents in our campground. Our kids, upon noticing him, came to our tent rushing headlong.

Because of the frequent contact with wild animals special precautions needs to be measured while camping. One of those is storing your food and anything with a prominent scent in special steel boxes, which are bear proof. There have been cases of bears getting into tents in search of food remains.

Another precaution is keeping minimum distance from the animals. Sometimes it is not easy, especially when a huge bison is grazing calmly right on the road shoulder. This calmness may be very deceiving. This huge creature is capable of suddenly accelerating and ramming into a car or a person. It is hard to believe that a bison can run up to 45 km/h, faster than any human being.

Elk in the campground – video

 

Grand Teton reminded us a bit of Karkonosze Range in Poland, though the local peaks are higher, more inaccessible and very snowy.

 

Yellowstone, the oldest national park in the world (1872) is a quality in itself. A large portion of it is located in a vast caldera, i.e. a crater with over 60 km in diameter, which collapsed after a mega eruption 640,000 years ago. That ashes from that eruption covered most of the Uterritory. Since Yellowstone is located on high elevation, over 2000 m, the local winters can be extreme and long. Part of the local roads are closed for 6 months during a year. Last winter the snow cap had … 700 inches (ca 18 m) in some places!!

Entering the parks from the south near the end of June the landscape suddenly became very winterlike. In the thick forest we could see as many as 2-3 meters of snow. Speaking about the forest it is dominated by lodgepole pine, 80%. After a big fire in Yellowstone, when around 35% of woods were lost, new pines started their growth almost immediately. The pine cones, under high temperature, release new seeds starting the new growth.

Yellowstone is a very geologically active area. There are countless geyser, hot springs, mud pots or fumaroles (steam vents) here. The most spectacular of them, geyesers, release with differing regularity and strength boiling water and steam. The most famous of them, Old Faithful, has erupted with unique regularity every 93 min (+/- 10 min) for many years. This thermal activity reminds us, that we are walking on a so-called hot spot, where the earth is literally boiling all the time heated up by the underground magma.

Old faithful – video

Another peculiarity of the park is its constant changeability day by day, a not necessarily over thousands of years, like elsewhere. As one of the rangers I met said: “it is hard to be a tree or a geyser in Yellowstone. You are here today and gone tomorrow.” Only the Old Faithful lives up to its name by being so regular for so many years.

The wealth of wild animals is appaling here. Bumping into a bison, wold, bear, elk etc is very common.

Meeting with a bear – video

 

We are so glad that the sunny forecasts came true and we could enjoy the immense beauty of both parks.

Opublikowano English, USA | Otagowano | Dodaj komentarz

Czas przemija powoli

17.6.2011

 

Przeciwności aktywizują nasze talenty, które, w sprzyjających warunkach, pozostawałby uśpione.

HORACY

 

Mija już czwarty miesiąc naszej podróży. Wydaje się, że wyjechaliśmy z Polski wiele lat temu. Czas płynie wolno, czyli tak jak powinien. Spotkaliśmy dotąd na naszej drodze wielu ludzi, widzieliśmy sporo miejsce i doświadczyliśmy tak dużo. Nawet te ostatnie cztery tygodnie w USA wydają się już jak pół roku. Tu i Teraz.

Nie zazdroszczę wielu z Was, nasi lojalni czytelnicy, bycia w pułapce codziennych rutynowych czynności w tej dzikiej i pędzącej cywilizacji. Po 4 czterech miesiącach podróży udało nam się nabrać dystansu do tego całego szaleństwa. Jest to jedna z wielu wielkich korzyści sabbaticalowych.

Podróżowanie z całą rodziną nauczyło nas dotąd kilku rzeczy. Na początku byliśmy dumni z niewielkiego bagażu (po wyrzuceniu kilku książek mógł być on jeszcze mniejszy), w jaki udało nam się spakować. Stosunkowo łatwo jest to osiągnąć na początku. Cały czas uczymy się opierać pokusie kupowania rzeczy zbędnych w trakcie naszej podróży. Zawsze jest pokusa aby kupić to czy tamto. Nasze dzieci zdecydowanie nie ułatwiają nam tego zadania. Prosta logika “jeśli to kupimy to czy znajdziesz dodatkowe miejsce w swoim plecaku aby to nosić?” jest często niewystarczająca. Dzięki Bogu nasz samochód i plecaki mają ograniczoną pojemność. Ludzka natura aby mieć coraz więcej nie jest łatwa do poskromienia. W czasie podróży pewne rzeczy stają się jednak szybko oczywiste i łatwo odczuwalne … na plecach. Mieszkając w swoim domu rzeczy po prostu się gromadzi tu i tam nie zdając sobie z tego sprawy.

IMG_0469

Inna lekcja dotyczy całej logistyki zakupów i pakowania. Z powodu ograniczeń czasowych i przestrzennych mamy potrzebę na bieżąco zarządzać swoimi zapasami, szczególnie żywności. Wożenie całej kuchni i nie tylko w bagażniku z łatwo psującymi się produktami jest na gorącej pustyni nie lada wyzwaniem. Poza tym w USA, porcje żywności sprzedawane w sklepach są często olbrzymie. Najmniejsza porcja masła jest na przykład na 5 dni. Kupowanie jajek na sztuki to też nieznany tutaj koncept. Musi być od razu tuzin. Nie wspominając już o lodach na patykuUśmiech. I jak tu walczyć z taką powszechną tutaj otyłością!

W Ameryce Środkowej, którą wspominamy z sentymentem, nasze pranie robiliśmy przeważnie ręcznie. W USA lubimy odwiedzać pralnie publiczne, które są tu dość popularne. Są szybkie, wygodne i niedrogie. Niektóre z nich mają nawet darmowy internet. W czasie końcowych zaliczeń roku szkolnego naszych dzieci często korzystaliśmy z tych udogodnień aby móc przeprowadzić videokonferencje (przez skype) między dziećmi a ich nauczycielami w Polsce.

Laundromat-Zion NP-video

Lekcje w pralni

Przy okazji, wspominaliśmy już o tym nie raz, lecz chcemy powiedzieć to raz jeszcze; dyrektor szkoły jak i nauczyciele naszych dzieci, Pani Małgosia (Wojtuś), Pani Joanna (Aniusia) oraz Pani Małgosia (jęz. angielski) bardzo nas wspierają w naszej edukacji domowej.

Innym odkryciem ponownym dla nas, jak również idealnym miejscem dla edukacji domowej, okazują się być biblioteki publiczne. Biblioteki, jak wiele innych obiektów edukacyjnych w USA, są po prostu fantastyczne, przyciągając talenty z całego świata. Miałem olbrzymi przywilej studiowania na dwóch świetnych uniwersytetach w USA i dodatkowo odwiedzić wiele innych campusów uniwersyteckich. Oferta edukacyjna oraz, co do dla mnie równie atrakcyjne, sportowa, jest tutaj na niespotykanie wysokim poziomie. Korzystanie z tego typu dobrodziejstw jest też przeważnie darmowe.

Aż wstyd się przyznać kiedy byłem ostatnio w bibliotece. Tu w Moab uwielbiamy spędzać czas w miejscowej bibliotece, gdzie powstaje m.in. ten wpis. Choć jest ona niewielka jak na USA, ma wiele do zaoferowania, np. spora kolekcja książek, audio, video, specjalna część dla dzieci z pokojem zabaw, komputerami, grami edukacyjnymi itd.  Nic tylko korzystać. Oczywiście jest też darmowy internet oraz możliwość korzystania z innych multimediów. Poza tym codziennie biblioteka prowadzi też dodatkowe zajęcia edukacyjne dla dzieci. Obok biblioteki są boiska do gry w bejsball i softball gdzie dzieci mogą  zobaczyć  swoich rówieśników w akcji.

IMG_6437

Kończąc chciałem jeszcze wspomnieć o parkach publicznych. Podobnie jak biblioteki są one zwykle wysokiej jakości miejscami dla relaksu. Wiele z nich oferuje też stymulujące kreatywność zabawki jak te poniżej. Jeszcze raz sprawdza się jedna z moich ulubionych prawd: Najlepsze rzeczy w życiu są za darmo

IMG_0503IMG_6448

IMG_6438IMG_6443

Koncert Wojtusia w parku – video

Lekcja softball’a

IMG_6499IMG_6500

Opublikowano Polish, USA | Otagowano , | Dodaj komentarz

Time goes by slowly

17.6.2011

 

Adversity has the effect of eliciting talents, which, in prosperous circumstances, would have lain dormant

Horace

 

It has been the fourth month of our sabbatical travels. It feels we left Poland years ago. Time passes slowly as it should. We have met so many people, seen so many places and had several experiences. Even the four weeks in the US feel like half a year. Here and Now.

I do not envy many of you, our loyal readers, trapped in your daily routines of our crazy civilization and pursuing stuff. After four months on the road I think we have developed enough distance to remove ourselves from that craziness. That is one of many huge benefits of taking a sabbatical.

Traveling with the whole family has taught us a few things so far. We were proud to begin our journey with light luggage (it could have been even lighter if we shaved off some books). Well, it is easy to do so at the beginning. We are learning to resist the urge to buy unnecessary things along the way. There is always temptation to buy this or that and the kids do not make this task any easier. The simple logic of “if we buy it, will you find extra room in your backpack to carry it?” has  not been enough. Thank God our car and backpacks have limited space. The human nature to have more and more is not easy to rein in. When we travel though certain things become so much more obvious and immediately felt.  While living in the house things just keep accummulating everywhere without us realizing it.

IMG_0469_thumb2

Another lesson of ours has been the packing and food logistics. Due to the limited time and space storing capability we need to constantly manage our inventory. Excessive, pershiable groceries will not last long in the trunk of the car. It is simply too hot in the desert. A bit of a challenge in the US is that you cannot buy food in small packaging. The smallest portion of butter is for example for about 5 days. Buying individual eggs instead is also a foreign concept here. The smallest portion is usually a dozen. No wonder it is extremely tough to fight obesity here.

Back in Central America we would usually hand wash our laundry. Here in the US we love visting the laundromates.  They are very fast, convenient and inexpensive. Some of them even have free wi-fi. We have used the additional features of laundromats extensiveley, especially during the final exams and videoconfrence sessions (via skype) between our kids and their teachers in Poland.

Laundromat-Zion NP-video

Wojtus and Ania homeschooling at the laundromat

BTW, we said it once but must say it again; the headmaster and the headteachers of Wojtek (Ms. Malgorzata) and Aniusia (Ms. Joanna) plus their English teacher, Ms. Malgorzata, have been extremely supportive in our homeschooling endeavors.

Another great redicovery of ours as well as a perfect place for homeschooling have been public libraries. The libraries like many educational facilities in the US are simply superb attracting a lot of talent from around the world. I was priviliged to study in the US at two great universities and visited many more seeing the wealth of resources not only for education but also for doing sports. I am ashamed to admit that it has been a while since I last visited a library myself. Here in Moab we all just love spending time at the local library. It has so much to offer; a vast collection of books, audiobooks, DVDs, a special section for children with a playroom with toys, computers with educational games. Needless to say it offers free internet and you can use many multi-media facilities as well. Interesting events like children’s book reading, music sessions etc take place everyday. Right next to it there are some ballparks where the kids can watch their US peers play baseball or softball.

IMG_6437_thumb4

Last but least I would like to mention public parks. Like libraries they typically are of high quality here being perfect places for relaxation. Many of them offer creativity stimulating toys like the one below. Enjoy!

Once again one of my favorite sayings turns out to be true: The best things in life are free.

 

IMG_0503_thumb[2]IMG_6448_thumb[1]

IMG_6438_thumb[5]IMG_6443_thumb[3]

Wojtus concert in the park – video

Softball lesson

IMG_6499_thumb[1]IMG_6500_thumb[1]

Opublikowano English, USA | Otagowano , | Dodaj komentarz

Long live holidays!!

16.06.2011

 

Summer break in Poland starts on June 24th. We are really looking forward to it. Almost  every day we work at “school”  a few hours despite different challenges. The children have wonderfull results and we have a lot of satisfaction. During holidays we only stop working with the school books. We are still going to read, write, talk and discover the world.

The possibility of teaching our kids outside the traditional school has been for us a great adventure and also a big challenge.

We obviously can travel with the children. The textbooks we use are well written and we can smoothly go through the program. We have full freedom in arranging school time. Though we want to work regularly during the week it is not always possible. Sometimes we do classes sailing a boat, driving a coach or waitnig for a lunch in a restaurant where we can find a comfortable table and good chairs. We are spending more time together than ever.

IMG_4183_thumb3IMG_4336_thumb2

IMG_4342_thumb4IMG_4222_thumb6

Homeschooling na Rio Dulce (Gwatemala)

Homeschooling offers unbelivible possibilities in learning and discovering the world (also for us!!). Currently we are spending the nights in the desert where we can admire the sky and new constellations. Ania and Wojtuś experience geology and botany lessons in the US national parks,  gain Junior Ranger’s badges. They also learn how to protect nature and history of important places.

Being responsible for our kids education  we can inspire them for developing new skills. Ania and Wojtuś have learned painting with a Guatemala painter, named Gaspar in San Pedro de Laguna. You can see the results below.

IMG_5245_thumb3IMG_5248_thumb5

IMG_51021_thumbIMG_5313_thumb2

 

Painting lessons – video

Ania sketching

Slowly …

End of first day

Finish

 

Wojtuś has  learned to play a new instrument, i.e. a drum.  His drum teacher was a local musician from whom he also bought the hand-made instrument. The fragments of this lesson you can see on the movie.

 

IMG_5125_thumb7IMG_5199_thumb5

IMG_5346_thumb6IMG_5205_thumb4

Drums lessons – video

Another rythym

Lesson

Playing with Cesar and Roberto

 

Certainly there are a lot of benefits and also some challenges. Every day we all need to be determined and consistent. Changing places quite often we rarely have ideal conditions for study. We struggle with temperature (coolnesss, heat) wind and noise. The children are often distracted, they cannot focus on the tasks. They also miss their classmates. From that perspective we really appriciate the teachers’ job!!

p.s. If you want to improve your mood we recommend a traditional Polish dance “krakowiak”. We discoverd that on youtube when we learned about Polish regions and culture.

http://www.youtube.com/watch?v=D3t6Fr4z-tA&feature=related

Opublikowano Edukacja domowa (homeschooling), English, Podróże z dziećmi | Otagowano | Dodaj komentarz

Już za parę dni …

16.06.2011

 

Powoli zbliżają się wakacje, na które cała czwórka czeka z utęsknieniem. Niemalże każdego dnia jesteśmy w „szkole” i pracujemy kilka godzin dziennie pomimo różnych wyzwań. Dzieci mają wspaniałe osiągnięcia, a my dużo satysfakcji. Na czas wakacji zawieszamy jedynie pracę z podręcznikami. Dalej będziemy czytać, pisać, opowiadać i poznawać świat.

Możliwość kontynuacji edukacji domowej naszych dzieci poza tradycyjną szkołą jest dla nas niezwykła przygodą i też sporym wyzwaniem.

Bez wątpienia możemy podróżować z dziećmi po świecie. Podręczniki, z których korzystamy są bardzo dobrze opracowane i łagodnie prowadzą nas przez program szkolny. Mamy pełną swobodę w aranżacji czasu i formy zajęć. Choć staramy się pracować regularnie w ciągu tygodnia to nie zawsze jest to możliwe. Czasami robimy lekcję płynąc łódką, jadąc autobusem lub czekając na lunch, bo właśnie w restauracji znajdujemy wygodne krzesła i porządny stół. Przebywamy z naszymi dziećmi więcej niż kiedykolwiek w życiu.

IMG_4183IMG_4336

IMG_4342IMG_4222

Homeschooling na Rio Dulce (Gwatemala)

Poza tym edukacja domowa daje nieograniczone możliwości uczenia się i odkrywania świata (nie tylko dla dzieci!!). Obecnie spędzamy noce na pustyni, gdzie podziwiamy niebo i nieznane dotąd gwiazdozbiory. Ania i Wojtuś doświadczają niezwykłych lekcji geologii i botaniki w parkach narodowych USA, zdobywają odznaki Junior Ranger (strażnika parku). Przy okazji uczą jak chronić przyrodę i historię ważnych miejsc.

Odpowiadając za edukację naszych dzieci możemy więc inspirować je do rozwijania nowych umiejętności. Ania i Wojtuś z wielkim zapałem uczyły się malarstwa pod okiem Gaspara – gwatemalskiego malarza w San Pedro de Laguna. Wyniki ich twórczości zobaczycie poniżej.

IMG_5245IMG_5248

IMG_5102IMG_5313

 

Lekcja malowania video

Ania szkicuje

Powoli …

Koniec pierwszego dnia

Koniec

 

Wojtuś odkrył dźwięki bębna. Uczył się wybijania rytmów od lokalnego muzyka od którego kupił ręcznie robiony bęben. Fragmenty lekcji zobaczycie na filmie.

IMG_5125IMG_5199

IMG_5346IMG_5205

Lekcje na bębnie – video

Kolejny rytm

Lekcja

Gra z Cezarem i Roberto

 

Zdecydowanie przeważają korzyści, ale nie brakuje też wyzwań. Potrzebna jest codzienna determinacja i konsekwencja, by pracować, zarówno dla nas nauczycieli, jak i dla naszych uczniów. Zmieniając często miejsca pobytu rzadko mamy idealne warunki do nauki. Zmagamy się z temperaturą (chłodem, upałem), wiatrem, hałasem. Dzieci często są rozkojarzone i nie mogą się skupić. Brakuje też grupy rówieśniczej (klasy), która nadaje tempo i mobilizuje do pracy. Z tej perspektywy naprawdę doceniamy codzienną pracę nauczycieli!!

Jesteśmy wdzięczni Dyrekcji szkoły i wspaniałym Nauczycielom za okazane nam wsparcie i pomoc.

p.s.

Jeśli macie ochotę poprawić sobie humor polecam krakowiaczka. Odkryliśmy go poznając regiony i kulturę Polski.

http://www.youtube.com/watch?v=D3t6Fr4z-tA&feature=related

Opublikowano Edukacja domowa (homeschooling), Podróże z dziećmi, Polish | Otagowano | Dodaj komentarz

Utah

11.6.2011

Po dotarciu do USA i spędzeniu kilku dni w Parku Grand Canyon w Arizonie zaczęliśmy objazd południowej części stanu Utah (ju-taa) odwiedzając pięć malowniczych i skalistych parków narodowych: Zion, Bryce Canyon, Capitol Reef, Arches i Canyonlands, gdzie jesteśmy teraz.

Parki te są położone na pustyni lub półpustyni, co można bardzo szybko poczuć na własnej skórze. W ciągu dnia jest bardzo gorąco, a nocą robi się dość zimno. Są to typowe zmiany temperatur dla pustyni, gdzie występuje bardzo mało wilgoci blokującej promieniowanie słoneczne lub na odwrót trzymającej ciepło przy ziemi w ciągu nocy. Taki skalisty i pustynny krajobraz może wydawać się monotonny i nudny. Rzeczywiście prowadzanie godzinami samochodu przez pustynne bezdroża jest nużące. Docierając jednak do parku można spotkać wiele intrygujących formacji skalnych jak łuki, hoodoo (słupy skalne o pofałdowanych kształtach), płetwy, kopuły, rafy itd. Wiele kształtów przypomina kształty ludzi czy zwierząt. Często się zastanawiamy jakżeż natura mogła to wszystko wyrzeźbić? Dzieci oswoiły się już na dobre ze słowem “erozja”, głównym rzeźbiarzem pięknych parków narodowych w Utah.

Fauna i flora pustyni jest równie interesująca. Nie rzadko można spotkać mulaka, tj.  jelenia będącego krzyżówką z mułem (tzw, mule deer), szczury kangurze, węże i inne stworzenia, które tak dzielnie radzą sobie w tym trudnym środowisku. Co do świata roślin, zakochaliśmy się np. w drzewie bawełnianym, tak gęsto rosnącym wzdłuż kanionu w Zion NP. Jednym z naszych ulubionych towarzyszy podróży jest też drzewo o nazwie Utah Juniper z rodziny jałowców, które potrafi żyć ponad 1000 lat. Aby uzyskać taką niesamowitą długowieczność w tak suchym klimacie drzewo to potrafi poświęcić część siebie, odcinając dopływ wody do niektórych gałęzi tak aby całe drzewo przetrwało niedostatki wody.

Wracając do skał zmieniają one swoje kolory w zależności od pory dnia tworząc niezwykły spektakl. Jest to wspaniała sceneria na kręcenie westernów. Rzeczywiście wiele z tych miejsc wykorzystywanych było przez Hollywood.

Wybrane video

Rodzinna wędrówka

Łuk Delikatny, Arches National Park

Spotkanie Colorado i Green River, Canyonlands NP

Spotkanie z mulakiem

Po spotkaniu z wężem (bull snake)

Chestler Park, Canyonlands

Moja ulubiona rzecz w tych krajobrazie pustynnym to niesamowita cisza i spokój. Czasami wędrując 4 godziny po górach spotkałem tylko jedną lub dwie inne osoby. Kontakt z naturą jest tu niezwykle intymny. Ten sam spokój jest tutaj w nocy na niebie. Dzięki czystemu powietrzu oraz brak łuny światła z pobliskich miast widoczność gwiazdozbiorów jest w nowiu taka jak w planetarium.  Oczywiście brakuje też zasięgu dla telefonów komórkowych i innego kontaktu z cywilizacją. Z tego też powodu wybierając się na wędrówkę dobrze wziąć ze sobą sporo wody i słonych przekąsek. Spotkanie z  osławioną pumą jest raczej mało prawdopodobne ponieważ zajmują one samotnie olbrzymie polacie terenu (ok 150 mil kwadratowych).

Aby choć trochę doświadczyć lokalnych widoków polecam świeży film “127 godzin” oparty na prawdziwej historii człowieka wędrującego po parku Canyonlands. Poprzez swoje nierozważne zachowanie pewnego dnia spadający głaz przygniata jedną z jego rąk uwięziwszy bohatera na wiele dni. Mimo, że niektóre sceny w filmie są bardzo drastyczne jest to niezwykła historia o woli przetrwania.

Inna interesująca rzecz w Utah to Mormoni. Członkowie tego kościoła stanowią większość mieszkańców tego stanu. Jeden ze strażników (tzw. ranger) w parku Zion, Colton, który prowadził dla m.in. naszych dzieci program edukacyjny o parku, też był Mormonem. Kiedy usłyszał naszą mowę odezwał się do nas po czesku. Okazało się, że spędził 2 lata w Brnie w CZ. Od razu domyśliłem się, że pewnie był na dwu-letnich misjach, na które wysyła się młodych chłopaków. Chłopcy (czasem też dziewczyny) wysyłani są parami do obcych krajów aby ewangelizować i nawracać na wiarę Mormonów innych ludzi. Można spotkać ich wszędzie. Widzieliśmy ich nawet w biednej Ameryce Środkowej ubranych w charakterystyczne jasne koszule z przypiętymi identyfikatorami, pod krawatem  i noszącymi ciemne spodnie. Coltonowi bardzo się podobało w Czechach, również w naszych restauracjach, które odwiedził nieraz. Spytałem go ja finansowane są te misje. Brzmi to w końcu trochę jak nasz, lecz dwuletni, sabbatical. Ku mojemu zdziwieniu wszystko jest opłacane z własnych oszczędności tych młodzieńców, a cały program jest pod ścisłą kontrolą kościoła Mormonów. Lepszej kontroli ma też służyć wysyłanie młodych parami, zawsze tej samej płci.

Dzięki tej aktywności misyjnej młodych Utah ma najwyższy odsetek ludzi w USA mówiących obcymi językami. Wśród Mormonów, byłych misjonarzy, jest też wiele znanych nazwisk jak Mitt Romney (kandydat na prezydenta USA) czy Steven Covey (autor wielu poczytnych książek biznesowych). Kto wie? Być może kolejny prezydent USA będzie Mormonem. Według Coltona jest raczej mało prawdopodobne biorąc nieco negatywną reputację ich kościoła. Związana jest ona z kilkoma kontrowersjami praktykami w tym między innymi występującym w przeszłości wielożeństwem. Według niektórych źródeł jest ono nadal spotykane w niektórych enklawach Utah i poza nim.

Wspominając misjonarzy mormońskich chcę też wspomnieć, że na moich ukochanym Broadway’u w Nowym Jorku jest wystawiany niezwykle popularny musical “The Book of Mormon” traktujący o dwóch misjonarzach próbujących nawracać ludy afrykańskie w trakcie swojej misji w Ugandzie. Podobno niezły ubaw. Przy najbliższej okazji na pewno się na to wybiorę.

Kończąc nutką humorystyczną, jeden z moich ulubionych autorów, Bill Bryson, powiedział, że Utah jest jedynym miejscem na Ziemi, gdzie nie trzeba się martwić o to, że podejdą do nas dwaj młodzi Mormoni próbując nas nawracać. Z założenia w Utah każdy jest Mormonem.

Opublikowano Polish, USA | Otagowano , | Dodaj komentarz

Utah rocks

11.6.2011

After arriving in the US and spending a couple of days in Grand Canyon NP in Arizona we began a tour of southern Utah visiting its five picturesque and rocky national parks: Zion, Bryce Canyon, Capitol Reef, Arches and Canyonlands, where we are now.

The parks are situated in the desert or semi-desert and you can feel that immediately. It is very dry and hot during the day and it gets chilly at nights. It is typical for a desert climate in which there is very little moisture in the air allowing most of the sun radiation to reach the earth. That same lack of moisture leads to quick cooling off during the night. The rocky and arid landscape may seem boring and monotonous. It feels that way when I drive for hours seeing nothing else by a desert landscape and some rocks here and there. When we get to the parks though we see a lot of intriguing rocky formations such as arches, hoodoos, fins, capitols, reefs etc scattering the land. Many shapes remind us of people, animals. We often wonder how in the world the nature sculpted all of this? The kids are all too familiar by now with the word “erosion”, the main sculptur of those beautiful parks.

The desert fauna and flora are also interesting. It is not unusual to spot a mule deer, kangaroo rat, a snake or many other creatures so well-adapated to this forbidding environment. We fell in love with cottonwood trees lining the canyon at the Zion NP. One of our favorite plant companion has been a juniper tree, which can live over 1000 years and will prune itself to maintain its longevity. 

Selected video

Family hike

Delicate Arch, Arches National Park

Confluence of Colorado and Green River, Canyonlands NP

Mule deer encounter

Bull snake encounter

Chestler Park, Canyonlands

Back to rocks they change their colors depending on the time of the day making a beautiful display. It is a perfect scenery for shooting a western. In fact, many of the places have been used by Holywood as such.

My favorite part though in this rocky, desert environment is its solitude. Sometimes, hiking for 4 hours I came across one or two other hikers. It is only me and the nature.  The same quiteness can be seen in the night sky, which is crystal clear thank to lack of dirt and light pollution.  The number of stars and constelations you can seen equals the experience in a planetarium. There is no cell phone range in the desert either. That’s why going on a hike one must carry plenty of water and salty snacks. Meeting a widely-feared mountain lion is rather unlikely as their roam great areas in small numbers.

To experience the local scenery I recommend the movie “127 hours” based on a true story about a hiker wandering in the Canyonlands NP. Through his risky behavior a falling boulder pinns one of his arms trapping him for several days in the rocks. Though some scenes in the movie are very drastic it is an amazing story about human survival.

Another interesting feature of the state of Utah is its Mormon community. The members of this church can be found everywhere here. For example one of the park rangers, Colton, who taught our kids some things about Utah and Zion NP was a Mormon. When he heard our Polish he revelaed he had spent 2 years in Czech Rep and was fluent in Czech. I immediately assummed he must have been on a two-year mission many Mormon boys embark when they turn 18,19. They typically go in pairs to a foreign country, evangelize and try to convert other people to their religion. We even saw them evangelizing in Central America wearing their tidy white shirts with name tags and black pants. I was glad to learn that while in Czech Rep. Colton liked our slavic culture and would like to go there again. He also visited our restaurants in Brno. I asked him how his mission was all financed. After all, it sounds like a two-year sabbatical for those young boys. He surprised me saying that it was financed from his own savings.

Anyway, thanks to those Mormon missionaries roaming the world Utah has the largest percentage of people speaking foreign languages in the US. It now even has two strong presidential candidates. Who knows? Maybe after Obama, the next US President will be a Mormon. According to Colton that’s rather unlikely given a bit dubious reputation of their church. Part of it is related to the polygamy practised in the Mormon church in the past. Some sources say it is still practiced in some pockets of the country.

I recently read that at my beloved Broadway in New York you can see a highly successful and very recent musical called “The Book of Mormon” about a pair of Mormon missionaries attempting to evangelize people in Uganda. When you are in NYC go and check this out. I will.

Ending on humourous note, one of my favorite authors, Bill Bryson, said that Utah is the only place on the planet where you never have to worry about young men coming up to you and trying to convert you to Mormonisim. Everybody is assummed to be a Mormon here.

Download movies about the bull snake, mule deer in Zion,

Opublikowano English, USA | Otagowano , | Dodaj komentarz

P.S. Latający namiot

8.6.2011

 

Duchom pustyni, na której przebywamy od kilku tygodni nie podobały się chyba nasze opinie na temat campingu w USA.  W ubiegły poniedziałek po kolejnym dniu pełnym wrażeń wróciliśmy na camping, a tu niespodzianka. Nasz namiot znikł jak kamfora. Podejrzewaliśmy, że silnie wiejące wiatry tego dnia mogą naruszyć nasze obozowisko, ale, że zniknie nam namiot to raczej nie przewidywaliśmy.

Okazało się jednak, że słabe piaszczyste, pustynne podłoże oraz mało naturalnych osłon, poza kilkoma krzewami Utah Juniper, nie zapobiegło temu, że nasz namiot odfrunął aż 100 metrów dalej za kilka skamieniałych wydm. Po krótkich poszukiwaniach udało się go odnaleźć. Nie obyło się bez znaczących uszkodzeń tropiku i stelaży. Tu w południowym Utah na pustyni pada niezwykle rzadko (około tylko 200 mm na rok) więc póki co porwany tropik nas nie martwi. Przed wyprawą do kolejnych parków na północy stanu Wyoming (Grand Teton i Yellowstone) oraz Glacier, gdzie jeszcze jest niestety zimowo, trzeba będzie zakupić nowy namiot.

 

Latający namiot – video

Opublikowano Polish, USA | Otagowano | Dodaj komentarz

P.S. Flying tent

8.6.2011

 

The desert spirits where we have been spending the last few weeks must have not liked our opinions about camping in the US. Last Monday, after another, adventuresome day we we came back to our camping place and found a surprise. Our tent was gone. Experiencing the strong winds that day we feared they might impact our campground. Yet we did not suspect our tent would disappear as a result.

It turned out that the fragile desert soil and little natural barriers such as a few Utah Juniper trees are not enough to shield a tent from flying 100 m away over a few petrified dunes. After a brief search we found the tent. Its rain fly and aluminium poles have been damaged. Fortunately, here in south-eastern Utah rains come very rarely. They only get about 200 mm of water per year, so a torn rain fly is not a concern now. Before heading north to the parks of Wyoming (Grand Teton, Yellowstone) and Montana (Glacier), where they still get snow occassionally we will need to get a new tent.

 

Flying tent – video

Opublikowano English, USA | Otagowano | Dodaj komentarz