Utila

17.03.2011

After a long trip from Managua via the three largest cities of Honduras, i.e. Tegucigalpa (capital), San Pedro Sula (SPS) and La Ceiba, we arrived at our next, longer destination, i.e. the island of Utila.

Before getting to the island we also had to take a fast ferry, often described by the locals as the “vomit cabin” Uśmiech. The whole trip took 14 hours between Managua and SPS, spending a night there, and another three hours by bus from SPS to La Ceiba. The ferry from La Ceiba to Utila took another hour going over rough waters of the Caribbean Sea. Luckily all of us survived the bumpy, ferry ride.

ferry video

Our general impression upon entering Honduras has been that it is a much more U.S. Americanized country than Nica and Tica. The US brands are everywhere. They even sell gas in gallons. The climate on the Caribbean coast is very nice. It’s balmy, with some clouds, nice breezes and occassional showers.  As far as the capital, Tegucigalpa, is concerned it does not look appealing at all. Besides, the city is situated high in the mountains and is quite dirty. We had similar impressions there like in Managua.

Back to the Caribbean coast, on the way from SPS to La Ceiba we admired lush vegetation and most of all endless acres of palm forests and pineapple fields. The coast has on its one side beautiful, though a bit dirty, beaches and on the other side a very high mountain range.

IMG_1401IMG_1431

We will be soon living in such an environment when we begin our volunteering project in El Porvenir, near La Ceiba.

The six days we planned to stay on Utila where meant to help us relax a bit and enjoy the beauty of the Bay Islands. There are three major islands there, i.e. Utila, Roatan and Guanaja. Roatan is very commercialized with cruise ships, a lot of hotels. Guanaja is even more upscale and remote. Utila is more for backpackers and diving enthusiasts. It is also the closest island to the mainland. Being on a shoestring budget plus wishing to do some diving we chose Utila for our stop.

The main highlight of Utila are the numerous diving schools and hotels attached to them. We chose one of them called Underwater Vision. Since none of us had done diving before, some of us were interested in doing a diving course. Soon it turned out that Wojtus was still too young (you need to be 10 or older). At the end of the day, I decided to be the only one doing  an open water diving course. Before I started my diving experience we all spent some time snorkeling on the second largest coral reef in the world. The underwater views are just spectacular. Amoung countless corals you can spot barracudas, parrot fish, turtles, rays, snappers, groupers, sharks and many other species. What is also great about snorkeling is that it is completely free. You just go on the same boat with divers  (morning or afteroon), pick up a mask, fins and snorkel and that’s it.

While snorkeling you can also see divers at much greater depths doing excercises or exploring the reef. Though we have done many boat trips, we have never anchored at the same place twice.

Snorkeling video

It is simply a paradise for divers and, based on my internet benchmarking, diving here is very cheap compared to other places in the world.

Opublikowano English, Honduras | Otagowano , | Dodaj komentarz

A tale of two cities

12.03.2011

 

In one of earlier posts I mentioned about the diversity among the countries of Central America. Today a bit more on the subject within one country, based on Nicaragua.

The capitals are hardly ever my favorite places for visting. Except for Prague, Vienna, Lisbon or Paris plus a handful of other cities I try to avoid them. I have the same impressions after visting three capitals in Central America, San Jose (Costa Rica), Tegucigalpa (Honduras) and Managua (Nicaragua).

As for the latter one, it is a very depressing city and pretty dangerous. Despite its beautiful location on another huge Nicaraguan lake, Lake Managua, and neighboring volcanoes the city reminds me a bit of a ghetto. A huge earth earthquake in 1972, with its epicenter in the center of the city, wreaked unimaginable distruction. The city center along the lakeside ceased to exist. Unfortunately due to  a strange policy of the local authorities for decades very little has been done to rebuild the city center. One of the destroyed buildings left untouched for 38 years is the old cathedral right next to the presidential palace (La Casa de Los Pueblos).

IMG_2082_thumbIMG_2091_thumb

IMG_2103_thumbIMG_2089_thumb

Not having a real center Managua is sometimes referred to as “a city without the heart”. This nickname has a deeper meaning as well. Managua is simply a very dangerous place. There are not many places in the world where I would fear to jog along the streets. This is one of them.

We spent a night in Managua out of necessity to be able to get to Honduras by bus. Our bus was leaving Managua at 5 am on Saturday. Though our hotel was only two blocks from the bus station and we had to be there before 4:15 am, all the locals were advising us not to walk to the bus station with out luggage. A guy from our hotel offered to drive us two blocks for $12!! Just about half a kilometer. Luckily we knew another cab driver who drove us around the city the day before. He agreed to come from the opposite corner of the city in the morning and took us to the bus station for just $5.

In Managua, virtually everything is wrapped in barbed wire. It is a depressing sight. The only pleasant point of the trip was learning that the main street and main square of the city is named after John Paul II. Speaking about JPII, in all three countries we have seen numerous symbols and pictures of him. It feel like JPII and not Benedict XVI is still the reigning Pope.

IMG_2074_thumbIMG_2122_thumb1

IMG_1901_thumb1

A positive contrast to Manague is a beautiful city of Granada situated about an hour by bus south of Managua. The city was modelled on its Spanish namesake in XVI century. What we liked most about this city was not only its architecture but most of all its hospitable and open people.

Granada is full os markets, stands with people peddling different wares. The less touristy a place you find, the better.

Do jednej z licznych atrakcji Granady należą też rozmaite stragany, targi. Generalnie im mniej turystyczne miejsce, tym jest ono ciekawsze.

 

Morning walk in pyjamas

 

For those of you wanting to visit this place we recommend staying at nice and inexpensive Hotel Oasis, where we stayed as well.

Tym wszystkim, którzy chcą się wybrać do tego uroczego miejsca bardzo też polecamy hotelik (Hotel Oasis), w którym się zatrzymaliśmy.

Roofs of Granada and Hotel Oasis

Opublikowano English, Nicaragua | Otagowano | Dodaj komentarz

Opowieść o dwóch miastach

12.03.2011

 

W jednym z wcześniejszych wpisów wspominałem o różnorodności krajów w Ameryce Środkowej. Dzisiaj trochę na temat różnorodności w ramach jednego kraju, na przykładzie Nikaragui.

Stolice miast rzadko kiedy wzbudzają mój zachwyt. Za wyjątkiem Pragi, Wiednia, Lizbony czy Paryża oraz garstki innych wielkich stolic nie bardzo lubię je odwiedzać. Podobnie wrażenia mam jak dotąd z wizyt w trzech stolicach Ameryki Środkowej, tj. San Jose (Kostaryka), Tegucigalpa (Honduras) i Managua (Nikaragua).

Jeśli idzie o to ostatnie miasto, jest ono naprawdę przygnębiające i bardzo niebezpieczne. Mimo pięknego położenia nad wielkim Jeziorem Managua oraz sąsiadujących wulkanów miasto to przypomina mi trochę getto. Olbrzymie trzęsienie ziemi w 1972, którego epicentrum było dokładnie w centrum miasta, dokonało niewyobrażalnych zniszczeń. Dotychczasowe centrum Managui, skupione w okolicach jeziora, przestało dosłownie istnieć. Niestety w wyniku niezrozumiałej polityki miejscowych władz przez dziesiątki lat zrobiono niewiele aby odbudować tę część miasta. Jednym ze zniszczonych budynków, który stoi nietknięty od 38 lat jest stara katedra, która, co ciekawe, sąsiaduje z pałacem prezydenckim (La Casa de los Pueblos).

IMG_2082IMG_2091

IMG_2103IMG_2089

Nie posiadając centrum z prawdziwego zdarzenia Managua jest czasem nazywana “miastem bez serca”. Ten przydomek ma też głębszy wymiar. Managua jest po prostu bardzo niebezpieczna. Niewiele jest miejsc na świecie, gdzie bałbym się uprawiać jogging biegając po ulicach.

W Managui zatrzymaliśmy się z konieczności, chcą dostać się autobusem do Hondurasu. Nasz autobus odjeżdżał z Managui o 5 piątej rano w sobotę. Mimo, że nasz hotel był tylko dwie ulice od dworca autobusowego a na przystanku mieliśmy być już o 4:15 rano, wszyscy nam odradzali spacer z bagażami do dworca. Taksówkarz z hotelu zaproponował nam podwiezienie za $12!!! Jakieś 500 m! Na szczęście inny, zaprzyjaźniony taksówkarz, który nas obwoził po mieście dzień wcześniej, przyjechał po nas z drugiego końca miasta o tak wcześniej porze za jedyne $5.

W Managui dosłownie wszystko jest owinięte drutem kolczastym. Robi to przygnębiające wrażenie. Jedyny miły punkt tej wizyty był wtedy, gdy dowiedzieliśmy się, że główna ulica oraz plac w mieście  nosi imię Jana Pawła II. A propos JPII, we wszystkich trzech krajach jest masę symboli i jego zdjęć. Ma się wrażenie, że to JPII a nie Benedykt XVI jest nadal papieżem.

IMG_2074IMG_2122

IMG_1901

 

Pozytywnym kontrastem w stosunku do Managui, jest piękne miasto Granada położone około godzinę jazdy autobusem na południe od Managui. Miasto to zbudowano wzorując się na pierwowzorze hiszpańskiego miasta o tej samej nazwie. To co nas urzekło to nie tylko piękna architektura starego miasta ale przede wszystkim, gościnni i otwarci ludzie.

Do jednej z licznych atrakcji Granady należą też rozmaite stragany, targi. Generalnie im mniej turystyczne miejsce, tym jest ono ciekawsze.

 

Poranny spacer w piżamie.

 

Tym wszystkim, którzy chcą się wybrać do tego uroczego miejsca bardzo też polecamy hotelik (Hotel Oasis), w którym się zatrzymaliśmy.

Dachy Granady i Oasis

Opublikowano Nicaragua, Polish | Otagowano , | 2 Komentarze

Szkoła na walizkach

Zawsze marzyłam o własnej szkole. Na drugiej randce okazało się, że Wojtek też. No i się doczekaliśmy!! Mamy dwóch utalentowanych uczniów, którzy bardzo się cieszą, że to właśnie mama i tata będą ich uczyć. Tata angielskiego, religii i muzyki, a mama reszty.

Organizacja szkoły na walizkach, a szczególnie zapewnienie dzieciom powrotu do swoich klas były dla nas podstawowym priorytetem, kiedy podejmowaliśmy decyzję o podróży.

Od strony formalnej edukacja domowa w Polsce jest możliwa. Wystarczy złożyć wniosek do dyrektora szkoły, dostarczyć opinię z poradni psychologiczno- pedagogicznej do dnia 30 maja roku szkolnego i gotowe. Są też inne możliwości, które umożliwiają rodzinom swobodne podróżowanie po świecie. W polskim systemie oświaty istnieje Szkoła dla Dzieci Obywateli Polskich Czasowo Przebywających za Granicą, gdzie można dziecko zapisać. Wówczas rodzice mogą korzystać z konsultacji z nauczycielem, a zaliczenie semestru / roku szkolnego odbywa się za pomocą Internetu. Niewiarygodnie proste.

Dzięki ogromnej życzliwości dyrektora szkoły i nauczycieli korzystamy z podobnych rozwiązań. Zostaliśmy wyposażeni w podstawy programowe dla każdego przedmiotu, materiały przydatne do nauki oraz bardzo pomocne wskazówki jak pracować i na co zwracać szczególną uwagę. Nawet robiąc „scany” nasz szkolny bagaż wraz z niezbędnymi książkami (i lekturami) przekracza 15 kg. Ciężar ten dźwiga na swoich barach najsilniejszy i największy w naszej drużynie.

Nasza szkoła żyje własnym naturalnym rytmem. Kiedy jesteśmy w podróży nie zajmujemy się pracą z podręcznikiem, pisaniem i uzupełnianiem zeszytów ćwiczeń. Jest to natomiast doskonały czas na czytanie i rozmowę, lekcje angielskiego, matematyki (głównie w zakresie przeliczania lokalnej waluty najpierw na dolary – potem na złotówki), a nawet wspólne muzykowanie. I tak Wojtuś przeczytał kawałek po kawału dość trudną i wymagającą lekturę. Nigdy wcześniej nie przeszliśmy przez żadną książkę w ten sposób. Innym razem o godzinie 6.00 rano usłyszałam z tylnego siedzenia autokaru piękne wykonanie „Panis Angelicus” małego i dużego Wojtka. Naprawdę wzruszające.

Kiedy zatrzymujemy się w jednym miejscu na dłużej zaczynamy naukę o 9.00 i pracujemy do około 12.30. Wczoraj poznałam 10 letniego chłopca z USA, którego uczy jego tata. Oni także zaczynają i kończą lekcje w tych samych godzinach co my. Wojtuś i Ania mają zajęcia w tym samym czasie. Staram się tak dopasować program, abym mogła z każdym pracować indywidualnie. Kiedy Ania czyta lub pisze jestem z Wojtkiem, kiedy Wojtuś rozwiązuje zadania jestem z Anią. Nie macie pojęcia ile dowiaduję się o swoich dzieciach!

clip_image001clip_image002

clip_image003clip_image004

clip_image005clip_image006

Realizujemy program szkolny i jednocześnie czerpiemy z otaczającego nas świata. Kiedy jesteśmy na wyspie wulkanicznej, gdzie podziwiamy wulkany robimy o tym lekcję. Jednego dnia pokazałam dzieciom film na youtube o wulkanach. Jest to doskonałe źródło informacji. Kilka dni później miały możliwość zobaczyć i poczuć wydobywającą się siarkę z krateru oraz kąpać się w lagunie w kraterze innego wulkanu. Wulkana Masaya (Nikaragua) 

clip_image007clip_image008

Innym razem wybraliśmy się zobaczyć miejscową szkołę i uczestniczyliśmy w lekcji angielskiego. Tego dnia dzieci uczyły się „good morning” (dzień dobry), a nasze zobaczyły jak może wyglądać szkoła z prętami w oknach, gdzie w jednej klasie uczy się nawet 40 dzieci. Nie ma tam szyb, zresztą jest tak gorąco, że są zupełnie zbędne. Jak zobaczycie na zdjęciach zarówno nauczyciele jak i uczniowie noszą tam szkolne mundurki. Uczniowie białe bluzki i granatowe spódnice / spodnie, nauczyciele jednakowe białe koszulki typu polo. Po szkole te same ubrania dzieci noszą przez cały dzień. Praktycznie i tanio.

clip_image009clip_image010

clip_image011clip_image012

Kiedy rozmawialiśmy o Polsce i stolicy obejrzeliśmy razem film ze zdjęciami przedwojennej Warszawy, a także jej zgliszcza (youtube). W Internecie znaleźliśmy legendę o syrence warszawskiej i godło stolicy. Po raz kolejny, dla mnie samej, była to niezwykle ciekawa lekcja.

cdn…

Kliknijcie ten link aby zaobaczyć fragment naszych codziennych zajęć

Opublikowano Edukacja domowa (homeschooling), Nicaragua, Polish | Otagowano | 1 komentarz

School on the wheels (SOW)

15.03.11

I have always been dreaming about having my own school. On our second date it turned out Wojtek shared that dream himself. Well, finally we got it!! We have two talented students, who are very happy to be educated by their mum and dad. Dad teaches English, religion and music; mummy does the rest.

Organizing SOW, especially ensuring the kids come back after a year to their school mates and Ania Jr. is ready for her First Communion in May 2012, were our absolute priorities when planning this sabbatical.

From the formal point of homeschooling in Poland is possible. All it takes is to apply to the headmaster for it, obtain an opinion from an educational psychologist till 30 of May of the school year and voila. There are other possibilities enabling parents free travels around the world while educating their kids. In the Polish system there is The School for Children of Polish Citizens Temporarily Being Abroad, where you can enroll your kids. In the latter case, parents can consult teachers, and the semester examination is done via Internet. Incredibly easy!

Thanks to the great kindness of the schoolmaster of our kids in Wroclaw, we take advantage of similar solutions. We received all the curriculum details for each subject, teaching materials and teaching tips. Even though we scanned most of the materials, the books and compulsory readings weigh about 15 kg. This weight is carried by the strongest and biggest in our team.

Our school lives its own rythym. When we travel, we do not use textbooks, do writing skills nor fill in students books. It is a great time, though, for reading, conversation, English, math (practical aspects of it such as exchanging different currencies back and forth e.g. Nicaraguan Cordobas into US dollars or Zlotys), and sometimes doing joint music. In such a way, Wojtus read, piece by piece, a difficult and demanding book. We had never gone through a book in such a way before. Another time I heard at 6 am from a back seat of a bus a beautiful rendition of “Panis Angelicus” by two Wojteks. Very moving!

When we stop in one place for a longer period, the classes start at 9:00 and finish at 12:00. Yesterday I met a 10-year old boy from Aspen, Colorado, homeschooled by his farther. They also start and finish school at the same hours. Wojtus and Ania have classes at the same hours. I adjust their curriculum accordingly, so that I can work with the children individually. When Aniusia reads or writes, I am with Wojtus, and vice versa. You have know idea how much I learn about my own kids!

IMG_1516_thumbIMG_1519_thumb

IMG_1465_thumb[3]IMG_1463_thumb

IMG_1466_thumbIMG_1925_thumb[1]

We follow school curriculum while enriching it from the surrounding environment. When visiting a volcanic island, we do a lesson about volcanoes. I showed the kids a youtube clip about volcanoes. BTW, youtube is a great source of info. A few days later they had a chance to feel and smell gases coming out of a volcano crater (Masaya Volcano) or swim in a crater lagoon. Another time we visited a local school and saw an English class. The kids were learning “good morning”, and our kids saw a school with bars in the windows openings (no windows), with each class having around 40 students.

As you can see in the pictures, both teachers and students wear special uniforms. Students wear white top and navy blue pants/skirts while the teachers wear white, polo shirts. After school the children wear those uniforms for the rest of the day. Very practical and cheap.

IMG_1119_thumbIMG_1114_thumb 

IMG_1117_thumb[1]IMG_1964_thumb[1]

When we were talking about Poland during our own class, we watched a video on youtube along with old pictures of pre-war Warsaw and its distruction. We also found the legend about the Warsaw mermaid and the city emblem. It was one of several, interesting lessons.

to be continued …

Click this link to see a short video of our daily homeschooling

Opublikowano Edukacja domowa (homeschooling), English, Nicaragua | Otagowano | Dodaj komentarz

Viva La Revolucion

12.3.2011

As mentioned earlier, we have found the Nicaraguans extremely pleasant and hospitable. The life in Nica is, to a very large degree, unspoiled by modern civilization.  You cannot say the same about Costa Rica and Honduras, where we have just arrived. The farming is not as extensive here as in the developed world. Therefore, all the food can be called organic. They do not even understand that word! The fruit, vegetables, meat taste like they should and are inexpensive. They are still three times more expensive for the tourists, though. Feels like Poland 20 years ago. The only strong foreign brands here are Coke and Pepsi.

IMG_1246IMG_2019IMG_1882IMG_1207

People are not in such a hurry and despite extreme poverty (average monthly salary is USD 70)  wear often smile and greet each other.  

Despite years of fear instilled by the Contra sponsored by the US, Nicaraguans, look up to Uncle Sam in many ways. The national sport here is baseball, which is played on Sundays across the entire country. Many men wear US baseball themed sportwear. Interestingly, Saturdays are reserved for soccer, another favorite, local sport. The electricity (voltage, outlets etc), trucks, license plates and many other things are similar to their equivalents in the US.

IMG_1781

The land is not as mountainous as Costa Rica or Honduras and is quite arable.

So it seems, Nica has a lot going for it.

The main thing, perhaps a blessing in disguise, influencing its slower economic development, is the local passion for endless revolution.

Though the Somoza dictatorship was toppled in 1979 and Contra dissolved in 1990, there revolutionary spirit is still quite strong here.

The mysterious shape of Augusto Sandino (the man in a hat) is ubiquiatous. It is painted on the lamp posts, its image overlooks the ugly and dangerous capital, Managua, and accompanies every election poster there is ( the presidential elections are due in Nov). Obviously, the only candidate for the President is the long-lasting leader of the Sandinista movement, Daniel Ortega.

IMG_1748IMG_1859
We could feel the revolutionary spirit even on the quiet Ometepe island during a protest of the secondary school students. Among the many slogans shouted, one went like this: “there is no revolution without sacrifice”.

Nica has recently provoked Costa Rica, grabbing some of its land along the San Juan River and sending their troops there.

We have been asking ourselves and the locals why this revolutionary propaganda continues. Most people just shrugged their shoulders in indifference.

On the way to Honduras we met Bob, a Canadian from Vancouver Island (just rated the nicest city for living in the world), who has been regularly visting Nicaragua for several months in the past six years. Bob praised all the things we noticed as well and treats Nica as his second land during winter time.

Though we still have a few countries to see in Central America, we have a feeling we will want to return to Nica regardless of the revolution. There is still  so much to see …

IMG_2106

LA REVOLUCION

Se lleva en el corazon

para morir por ella,

y no en los labios

para vivir de ella …

The revolution/is carried in the heart/that it may be died for,/ and not on the lips,/ that it may be lived by.

Quote based on “The Jaguar Smile: A Nicaraguan Journey” by Salman Rushdie

Opublikowano English, Nicaragua, USA | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Niech żyje rewolucja

12.3.2011

Jak wcześniej wspominaliśmy Nikaraguańczycy są niezwykle uprzejmi i gościnni. Życie w Nica, w dużym stopniu, jest niezniszczone współczesną cywilizacją. Nie można tego powiedzieć o Kostaryce czy Hondurasie, do którego właśnie dotarliśmy. Rolnictwo nie jest tu tak ekstensywne jak w rozwiniętym świecie. Całą żywność lokalną w sklepach można określić mianem organicznej. Tak naprawdę nikt tutaj nie rozumie takiego słowa. Owoce, warzywa, mięso smakują tak jak powinny i są bardzo tanie. Mimo to ceny dla turystów są często trzy razy wyższe. Czuję się klimat z Polski sprzed 20 lat. Jedyne dwie silne marki zachodnie tutaj to Cola i Pepsi. 

IMG_1246_thumbIMG_2019_thumbIMG_1882_thumb[1]IMG_1207_thumb[2]

Ludzie nie żyją tutaj w takim pośpiechu i pomimo ogromnej biedy (średnia pensja to USD 70 na miesiąc) mają na twarzach uśmiech i pozdrawiają się na ulicy.

Pomimo psychozy strachu zaszczepionej przez wspierane przez USA siły Contras w latach 80tych, Nikaraguańczycy wpatrują się w Wuja Sama z podziwem. Sportem narodowym jest tu bejsbol, w który gra cały graj w niedziele. Wielu mężczyzn nosi bejsbolowe ubrania rozmaitych drużyn amerykańskich. Co ciekawe, soboty są zarezerwowane na drugi ulubiony sport, piłkę nożną.

Napięcie, rodzaj gniazdek, ciężarówek, tablice rejestracyjne i wiele innych rzeczy wzorowanych jest na ich odpowiednikach z USA.

IMG_1781_thumb 

Kraj nie jest tak górzysty jak Kostaryka czy Honduras i sporo ziemi jest tu uprawnej.

Wydaje się zatem, że szczęście sprzyja Nikaragui.

Główną rzeczą, być może przybranym błogosławieństwem, wpływającym na wolniejszy wzrost ekonomiczny kraju jest miejscowa pasja dla nieustającej rewolucji.

Pomimo obalenia dyktatury Somozy w 1979 i rozwiązania Contra w 1990, duch rewolucyjny w narodzie nie zaginął. Tajemniczy sylwetka człowieka w kapeluszu (sylwetka prekursora ruchu rewolucyjnego w Nica, Augusto Cesar Sandino, przywódcy partyzanckiego ruchu rewolucyjnego z lat ) jest wszechobecna. Maluje się ją na latarniach, murach, plakatach wyborczych. Wielka sylwetka Sandino patrzy również na brzydką i niebezpieczną stolicę kraju, Managuę, z jednego ze wzgórz. Oczywiście jedynym widocznym kandydatem do reelekcji na prezydenta kraju jest wieloletni lider ruchu rewolucyjnego, Daniel Ortega.

IMG_1748_thumb[1]IMG_1859_thumb
Atmosferę rewolucyjną czuliśmy też na spokojnej wyspie Ometepe w trakcie protestu uczniów gimnazjum. Choć protest dotyczył pewnej lokalnej sprawy dotyczącej przeznaczenia części ziemi szkoły na potrzeby zalanych przez powódź mieszkańców wśród haseł rewolucyjnych był i taki: “nie ma rewolucji bez ofiar”.

Nikaragua ostatnio sprowokowała Kostarykę zajmując część jej terytorium wzdłuż rzeki San Juan i wysyłając tak swoje siły.

Zadajemy zatem sobie i miejscowym pytanie po co ta cała propaganda rewolucyjna. Większość wzrusza ramionami z obojętności.

W drodze do Hondurasu spotkaliśmy Bob’a, Kanadyjczyka z Vancouver Island (miasta ogłoszonego ostatnio najlepszym miastem do życia na świecie), który odwiedza regularnie na wiele miesięcy Nikaraguę od 6 lat. Wśród argumentów “na tak” Bob wymienił wiele tych, które nam również się rzuciły w oczy. Dlatego też sam nazywa Nikaraguę swoim drugim domem, na czas zimy w Kanadzie.

Choć jeszcze wiele przed nami do zobaczenia w Ameryce Środkowej, już dziś czujemy, że będziemy tu chcieli kiedyś wrócić bez względu na rewolucję. Jest jeszcze tyle do zobaczenia …

IMG_2106_thumb[2]

LA REVOLUCION

Se lleva en el corazon

para morir por ella,

y  no en los labios

para vivir de ella …

Rewolucja/ nosi się ja w sercu/aby za nią umrzeć/  a nie na ustach / aby z niej żyć.


Cytat na podstawie książki “The Jaguar Smile: A Nicaraguan Journey”, Salman Rushdie

Opublikowano Nicaragua, Polish, USA | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Ometepe

 

6.3.2011

Wyspa Ometepe jest zdecydowanie godna polecenia. Spędziliśmy tu dużo miłych chwil podziwiając nie tylko niezwykłą przyrodę i geografię tego miejsca, lecz również integrując się mocno z miejscową ludnością.

Kilka ciekawostek o Ometepe i olbrzymim Jeziorze Nikaragua, które je otacza:

Ometepe powstało z wybuchu a następnie połączenia dwóch wulkanów, Maderas (1326 mnpm) i Concepcion (1610 mnpm), który był ostatnio czynny w 2010! Wyspa ma być wkrótce nazwana rezerwatem biosfery UNESCO.

IMG_1729

Jest to największa wyspa wulkaniczna na słodkowodnym jeziorze na świecie.

Wulkaniczne pochodzenie wyspy czyni ją bardzo żyzną. Rosną tu np. jedne z najlepszych bananów i platanów (zielony banan – smakuje trochę jak ziemniak, i w taki sposób często jest przyrządzany, np. jako tostones) na świecie, sezam, tytoń, kawa. Hoduje się też tu sporo bydła, które wałęsa się wszędzie i często blokuje główna drogę.

IMG_1741IMG_1928

Na wyspie, tak jak pewnie w całym regionie, występują dwie pory, mokra (od końca maja do końca października) i pora sucha (w pozostałym okresie).

Banany (słodkie i platany) zbiera się też dwa razy do roku, tj. w lutym-marcu i w listopadzie.

IMG_1785IMG_1791

W czasie ostatniej mokrej spadło tyle deszczu, że olbrzymie jezioro Nikaragua podniosło się aż o 3 metry. Z tego powodu na wyspie znikły pod wodą praktycznie wszystkie plaże.

IMG_1811IMG_1091

Drogi na wyspie są zbudowane z kostki a nie z asfaltu. Ponadto połowa dróg na wyspie jest w strasznym stanie, a w porze mokrej zmienia się w pasmo olbrzymich kałuż (charco).

W jeziorze Nikaragua żyją też rekiny byki (timburon toro), które są dość niebezpieczne dla ludzi.

Jezioro Nikaragua jest połączone z Morzem Karaibskim poprzez rzekę San Juan. Przed zbudowaniem Kanału Panamskiego była ona jednym z głównych szlaków transportu pomiędzy oceanami Spokojnym i Atlantyckim.

Jezioro Nikaragua często też nazywane jest słodkowodnym morzem (Mar del Dulce). Ma aż 177 km i 58 km szerokości.

Na wyspie obok wspinaczki na wulkany, wycieczek kajakiem oraz zwiedzania rezerwatów przyrody z bogactwem fauny i flory można zobaczyć tzw. petroglify, czyli wyrzeźbione przez ludzi pierwotnych obrazy na olbrzymich głazach. Niektóre z nich mają ponad 2000 lat.

IMG_1789

Jednym z najsłynniejszych i honorowanych na wyspie księży był Polak, Ladislao (Władysław) Chwalbiński. W mieście Altagracia (drugie miasto na wyspie), gdzie jest pochowany jest nawet szkoła jego imienia.

IMG_1770

Na wieży kościoła obok dzwonu jest też wielka kołatka, która jest używana w czasie Wielkiego Tygodnia zamiast dzwonów. Mechanizm ten robi spore wrażenie.

IMG_1762

Jedynym z piękniejszych miejsc na wyspie jest Ojo de Agua (Oczko Wodne), tj. sadzawka wykonana na rzeczce, zwanej Rzeką Sukcesu. Według miejscowych wierzeń kąpiel w rzece przynosi sukces, a zanurzenie w niej o północy w sylwestra, może doprowadzić do zmiany płci Uśmiech.

IMG_1820

 

Ludzie wiodą tu proste i spokojne życie a turystów jest jak na lekarstwo.

IMG_1759

 

Ten spokój jednak jest trochę pozorny o czym w kolejnym wpisie …

Opublikowano Nicaragua, Polish | Otagowano , | 2 Komentarze

Ometepe

6.3.2011

The Ometepe island is definitely highly recommended by us to visit. We spent a couple of nice days here enjoying its nature and geography and also integrating with the local community.

Here is a bunch of interesting facts about Ometepe and the surrounding Lake Nicaragua:

Ometepe was formed as result of double volcano erruption, Maderas (1326 m) and Conception (1610 m), the latter of which was quite active in 2010! The island is soon to be named the UNESCO biosphere reserve.

IMG_1729_thumb

It is the largest volcanic island on a sweet-water lake.

The volcanic origin of the island makes it very fertile. Among popular crop here are bananas, considered best in the world, plantains (green banana, tasting a bit like potato, and prepared in such a way, e.g. as tostones), sesame, tobacco, coffee. They local campesinos also raise a lot of cattle that wander everywhere including the main road.

IMG_1741_thumbIMG_1928_thumb[1]

There are two seasons on the island, just like in the whole region, wet season (from end of May till end of October) and dry season (rest of the year)

Bananas harvesting takes place twice a year Feb- Mar and Nov.
IMG_1785_thumbIMG_1791_thumb

During the previous wet season the lake level rose by 3 m (10ft)! As a result, basically all of the beaches disappeared under high water.

IMG_1811_thumbIMG_1091_thumb

The roads on the island are made of tiles/stones, not asphalt. Half of them are in a notorious condition and turn into streams of paddles and creeks during wet season (charco).

There are bull sharks living in the lake and they are quite dangerous for people.

Lake Nicaragua is connected with the Carribean Sea by the San Juan River. Before constructing the Panama Canal the San Juan River was the main transportation thourogufare connecting the Atlantic and the Pacific Oceans.

Lake Nicaragua is also often called sweet-water sea (Mar del Dulce).  It is 177 km long  and 58 km wide.

Next to volcano climbing, kayaking, and visiting nature reserves you can spot here so-called petroglyphs, huge stones with ancient engravings on them. Some are over 2000 years old.

IMG_1789_thumb

One of the most famous and honored priests on the island was Polish,  Ladislao (Władysław) Chwalbiński.  In Altagracia (second largest city on the island), where he is buried, there is even a school named after him.IMG_1770_thumb

On the church tower, next to a bell there is a huge wooden mechanism used during the Holy Week (Semana Santa) to summon instead of bell ringing. It looks pretty impressive.

IMG_1762_thumb

One of the nicest places on the island is  Ojo de Agua (The eye of water), a man-made pool based on the River of Success. According to local beliefs, bathing in the river brings good fortune and submerging in it on New Year’s Eve at the midnight hour could lead to a gender change Uśmiech.

IMG_1820_thumb

 

The locals lead a simple and quiet life and there is only a handful of tourists here.

IMG_1759_thumb

 

This peace is a bit misleading, though. Stay tuned for more in the next post …

Opublikowano English, Nicaragua | Otagowano , | Dodaj komentarz

Nica

6 Marzec, 2011

Ameryka Środkowa nie jest zdecydowanie zbiorem jednolitych krajów. Co prawda język, kuchnia i klimat są podobne, ale już historia i emocje nieco się różnią. Czuliśmy to od samego wjazdu do kolejnego naszego kraju, tj. Nikaragui.

Na przejściu granicznym z Kostaryką, po stronie Nikaragui widzieliśmy maszerujące, uzbrojone wojsko, masę symboli tzw. sandinistów (FSDN) łącznie z ich czerwono-czarą flagą (występującą często obok oficjalnej flagi Nikaragui i generalnie lekkie zdenerwowanie „w powietrzu”.

Chmara „pomocników”, jaka rzuciła się na nas po wyjściu z autobusu na granicy była dość męcząca. Wśród nich byli tzw. cinkciarze sprzedający lokalną walutę (Cordoba; 20 NIC=1USD), „eksperci” od wypełniania formularzy granicznych, pobierający opłatę za pusty formularz (nie dałem się na to nabrać), czy też tragarze, przenoszący bagaże przez granicę. Do tego jeszcze trzeba doliczyć handlarzy jedzeniem i taksówkarzy. Skorzystaliśmy z usług jednego z taksówkarzy, aby nas zawiózł do miejscowości San Jorge na prom na wyspę Ometepe.

IMG_1056_thumbIMG_1061_thumb[1]

Generalnie „dzikie” taksówki są tu dość tanie, choć trzeba się targować. W Kostaryce zapłaciłem $ 18 za przejazd odcinkiem 40 km w regionie bardzo turystycznym (autobus dla całej rodziny na tym samym odcinku kosztowałbym $9). W Nikaragui było jeszcze taniej, $ 12 za około 50 km. Oczywiście podróżujemy głównie autobusami, które są bardzo tanie. Zdarza się jednak, że wygodniej jest czasem zapłacić trochę więcej i pokonać odcinek taxi, szczególnie jak się ma kilkadziesiąt kilogramów bagażu. Jazda taksówką ma dla mnie jeszcze jedną zaletę, zapewniona konwersacja po hiszpańsku przez całą drogę.

Transport na uroczą wyspę wulkaniczną na środku olbrzymiego jeziora/morza Nikaragua (zwanego też Colciboca) jest przeżyciem samym w sobie. My zdecydowaliśmy się na wersję spokojniejszą, tj. prom. Są jeszcze szybkie łodzie, tzw. lanchas, na których można nieźle się zmoczyć na często mocno wzburzonym jeziorze. Na promie, o czym rozpisują się wszystkie przewodniki, w trakcie przeprawy, puszczane są krwawe filmy klasy B z USA. Jest to kolejny symbol pewnej wojowniczości lokalnej ludności.

IMG_1729_thumbIMG_1730_thumb

Po dotarciu na Ometepe, zatrzymaliśmy się na 4 dni w przepięknym miejscu, Hospedaje Soma, w miejście Moyogalpa, tuż u podnóża jednego z dwóch wulkanów na wyspie, tj. Concepcion (1620 m), który wyrzucił z siebie sporo popiołu w kwietniu zeszłego roku. http://www.youtube.com/watch?v=Unwycevd7Vg

Ludzie w Nikaragui zaskakują nas swoją serdecznością. Spodziewałem się, że duchy przeszłości, szczególnie wielu lat cierpienia pod rządami dyktatury Somozy a potem przewrotu Sandinistów i wspieranych przez Ronalda Regana armii kontr-rewolucyjnej, tzw. Contra, atakującej z zaskoczenia szczególnie na wsiach, będą nadal bardzo żywe.

 

cdn …

Opublikowano Nicaragua, Polish | Otagowano | Dodaj komentarz