Impressions

3.11.11

 

When people return from their travels they often hear questions about their impressions of the places visited. Leaving every place on our journey we often ask ourselves in a similar way: “What is your impression … in this case of New Zealand”.

Here are a few thoughts which our family came up with while hiking the hills of Marlborough Sound:

– big pasture

– land on a tree

– milk and honey land

– blissful nature

 

Big pasture

IMG_3344_thumb1

Before arrival of first settlers New Zealand was practically all covered with trees. Today the percentage of forested area is surprisingly tiny, smaller than in Poland. Vast green pastures comprise the lion’s share of the territory nowadays. They stretch endlessly from north to south of NZ. The undulating terrain, intense shade of green and shortly trimmed grass leave a soothing impression. The short trim is owed to millions of sheep grazing virtually everywhere, even by the airport in Christchurch. Now, during the spring time in the southern hemisphere, one can see a lot of young lambs keeping close to their mothers. Some time ago there were more than 20 lambs per every citizen of NZ. With a population of just above 4 m people it was a staggering number. Today the headcount is a bit smaller. Pastures and sheep seem to be well embedded into the NZ landscape. Interestingly, though, sheep as many other land mammals are not indiginuous species here. The only endemic land mammals are two kinds of bats.

IMG_2464_thumb[3]

Apart from sheep you can find plenty of cattle, horses and some other rare creature grazing in the pastures such as alpaca. This funny looking animal looks like a cross between a lamb and a lama Uśmiech.

IMG_3301_thumb1

IMG_3554_thumb2

IMG_2745_thumb3

IMG_2726_thumb2

 

Lamb feeding_video

Sheep shearing_video

 

Land on a tree

This nice impression has been shared by little Ania. Next to the abundance of succlent grasslands you can see beautiful virgin forests growing untouched for thousands of years as well as other lushy flora. The most common plant seems to be flax. This perennial is somewhat similar to yucca. It has a lot of applications, including oil and paper making, honey production and weaving, which is very popular among Maori.

 

IMG_3494_thumb1

IMG_3404_thumb2IMG_2901_thumb1IMG_2902_thumb1IMG_2904_thumb2

 

Milk and honey land

The countless cows grazing in the NZ pastures make NZ one of the biggest producers, next to Poland, of milk in the world. Unlike in Poland here the price of milk is very high around PLN 5 (USD 1,7) for one liter. Allegedly it is due to the monopoly of the local company Frontera.

The vast meadows, orchards and wild flowers along with mild climate create perfect conditions for honey production. Its kinds are very unique to NZ. My favorite one is manuka honey, made of the white flower under the same name, also known as tea tree. I am most impressed by its high anti-bacterial and anti-septic qualities surpassing any other kind of honey.

IMG_3174_thumb[2]

The girls favorite NZ honey is one made of blue borage flower, with its delicate sweet and herbal taste. These purple-pinkish flowers are common in the south island.

 

Manuka_thumb[4]  blue borage_thumb[3] 

Manuka and blue borage flowers

 

We highly recommend the honey-based products of the local brand called Arataki, as well as their educational center near Napier. It is a fascinating place where you can learn so much about honey and bees. It is a pity that there is no such center in Poland, where we have excellent honeys of our own.

IMG_3309_thumb[2]IMG_3312_thumb[2]IMG_3315_thumb[2]

 

Arataki honey tasting_video

In search of the bee queen_video

 

Blissful nature

There is something unique in NZ nature. The earth radiates calming energy. The mild climate and blissful landscapes make you drowsy. It is all topped off with wild flora and fauna which can be seen only here. BTW, black swans do exist. Just have a look.

 

 

Yellow eyed penguins_video

Kekeno seal colony_video

Beach strolling penguin_video

Sliding in Antarctica_video

Breakfast with black swan_video

Tarp drying_video

Breakfast with a flightless_video

Opublikowano English, New Zealand | Otagowano , | Dodaj komentarz

Go All Blacks!!!

29.10.2011

 

IMG_2381_thumb[2]

 

We are fortunate to be in New Zealand during a very special moment for this country. There are very few places in the world where passion for one sport is so immense as here. Obviously I mean rugby.

The local national team, so-called All Blacks, after 24 years won the world championship last Sunday. For over 6 weeks it hosted a great tournament here. The final game between NZ and France was a real cliffhanger The tight score of 9:8 says it all. Thanks to a fortunate coincidence I managed 4 weeks ago to see live the the pool game  between those two teams. It turned out to be the preliminary final, which was won decisively by NZ then.

It is strange for NZ to have won only twice the world championship in 24 years. All Blacks have with all the teams they have played against, the best winning trackrecord of all teams. Their leadership in the world’s number one rugby team ranking is stunning. Interestingly, the French team has been their nemesis in world cup tournaments eliminating them a few times.

 

IMG_3410_thumb[2] 

This love of rugby rubbed off Wojtus and myself. As part of our sports activities we often run passing  this egg-shaped ball in a characteristic spinning way to each other. Having seen many test-matches the whole family became expert in the rules of this fascinating game. Maybe we will manage to make it a bit more popular in Poland.

Concluding we want chant just like the locals …

Go All Blacks!!

new_zealand_all_blacks_thumb[1]

Opublikowano English, New Zealand | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Go All Blacks!!!

29.10.2011

 

IMG_2381

 

 

Mamy szczęście przebywać w Nowej Zelandii w dość szczególnym momencie dla tego kraju. Nie wiele jest takich miejsc na ziemi, gdzie miłość do jednego sportu byłaby tak wielka jak tu. Chodzi oczywiście o rugby.

Miejscowa drużyna, tzw. All Blacks (Cali Czarni) po 24 latach ponownie zdobyła w zeszłą niedzielę mistrzostwo świata w turnieju, którego przez ponad 6 tygodni była gospodarzem. Trzeba przyznać, że w finale mocno męczyła się z Francją, czego dobitnym dowodem jest końcowy wynik, 8:7.  Dzięki niezwykłemu splotowi okoliczności udało mi się na żywo zobaczyć 4 tygodnie wcześniej mecz, czy jak to w rugby się mówi – test, obu tych drużyn w fazie grupowej. Słowa z mojego pierwszego wpisu na temat Nowej Zelandii okazały się prorocze. Był to przedwczesny finał, który wtedy NZ wygrała zdecydowanie.

Aż dziwne, że w ciągu 24 lat istnienia rozgrywek mistrzostw świata, NZ zdobyła tytuł tylko dwa razy. All Blacks mają z każdą z drużyn rugby, z którą grali, najlepszy bilans testów na świecie. Ich przewaga w rankingu na drużyny numer 1 na świecie jest miażdżąca. W turniejach mistrzowskich to zresztą często Francja eliminowała ich z dalszych rozgrywek.

IMG_3410

Ta miłość do rugby udzieliła się Wojtusiowi i mnie. W ramach zajęć sportowych często biegamy podając sobie w charakterystyczny sposób jajowatą piłkę. Po obejrzeniu wielu test-meczów turniejowych wszyscy łącznie z dziewczynami poznaliśmy dogłębnie zasady tej ciekawej gry. Może uda nam się bardziej rozpropagować w Polsce.

Eh, aż się chce zawołać za miejscowymi …

Go All Blacks!!

new_zealand_all_blacks

Opublikowano New Zealand, Polish | Otagowano , | Dodaj komentarz

Inna podróż

26.10.2011

 

IMG_3326

 

Pewnie się zastanawiacie, co oznacza powyższa trasa. Czyżby przyszedł Mroczyńskim nowy szalony pomysł powrotu do domu przez Iran i Syberię? Tę mapę należy odczytywać w odwrotny sposób, czyli z zachodu na wschód zgodnie ze wskazówkami. Kontekst też jest zgoła inny niż nasz; bardzo smutny choć też optymistyczny.

Nowa Zelandia będąc tak odległą krainą zawsze starała się, w miarę swoich możliwości, odgrywać ważną rolę w świecie.  Niedawno dowiedziałem się, że  na przykład żołnierze nowozelandzcy walczyli ramię w ramię, m.in. z Polakami, zdobywając Monte Cassino.  Poznając pewnego Polaka, mieszkającego w NZ już od ponad 70 lat, dowiedzieliśmy się o jeszcze jednej chlubnej karcie historii tego kraju.

Kiedy wybuchła II WŚ wiele polskich dzieci i ich rodzin zostało wysłanych do obozów pracy na Syberii i na dalekiej północy ZSRR. Wiele z tych osób zmarło tam z wycieńczenia. Dwa lata później ci, którzy przeżyli zostali wypuszczeni. Potem zaczęła się ciężka wędrówka, która zebrała kolejne żniwo ofiar. Szczęśliwcy docierali do Persji (dzisiejszy Iran), gdzie przez wiele miesięcy przebywali w szpitalach. Samotne dzieci trafiały do irańskich sierocińców.

Nowa Zelandia zgodziła się dać schronienie około 700 polskich sierot przebywającym w 1942 r w Iranie. Po gehennie w łagrach i trudnej podróży na Bliski Wschód, udały się one w długą morską podróż na sam koniec świata. Wśród tych osieroconych dzieci był Pan Józef Jagiełło, którego poznaliśmy wraz z jego żoną Joy, w Nowej Zelandii. Historię, jaką usłyszeliśmy od Pana Józefa kilka tygodni temu, jeszcze raz dzisiaj przeczytaliśmy w bardzo ciekawym Muzeum Te Papa w Wellington, które bardzo polecamy.

Opublikowano New Zealand, Polish | Otagowano , | 2 Komentarze

Another journey

26.10.2011

 

IMG_3326_thumb[2]

 

You may wonder what the above map represents? Isn’t this crazy family planning a new route back home via Iran and Siberia? Well, the map needs to be read from west to east following the arrows. The context of the map is quite different from ours; it is sad though somewhat optimistic.

New Zealand being a distant country has always tried to play a role in the world despite its small population.  Recently I learned that Kiwi soldiers fought side by side with the Poles in the battle of Monte Cassino. Meeting a Polish person living here in NZ for over 70 years we learned about yet another proud chapter in the NZ history.

When WWII broke out many Polish children and their families were sent to labor camps in the Soviet Union (Archangielsk and SIberia). Many of them died in the gulag of starvation, beatings and cold. Two years later those who survived were released. They began a tremendous journey taking its own toll. The lucky ones made it to Persia (Iran), where they were hospitalized for months. The lonely children were sent to orphanages.

New Zealand offered shelter to 700 Polish orphans staying in Iran in 1942. After the ordeal of labor camps and horrific walk to the Middle East, they set out on a long sea voyage to the end of the world. This is the story of Jozef Jagiello, whom we met with his wife Joy in New Zealand. The same story we read again today at the highly recommended Te Papa Museum in Wellington.

 

Opublikowano English, New Zealand | Otagowano , | Dodaj komentarz

Rodzinne gotowanie

23.10.2011

 

Nie raz w naszym blogu pisaliśmy o powracaniu do korzeni w czasie naszego sabbaticalu.  Muszę się przyznać, że poza tradycyjną niedzielną, według Ani najlepszą na świecie, jajecznicą i od czasu do czasu daniami rybnymi niewiele się udzielałem w kuchni w Polsce. Ani talenty kulinarne są dość powszechnie znane w naszej rodzinie i wśród znajomych.

Jednym z doświadczeń w naszej podróży jest odkrycie na nowo pasji do gotowania, szczególnie u mnie.  Udając się w podróż nie liczyliśmy na to nastawiając się raczej na skromne jedzenie chińskich zupek itp. Dzięki uprzejmości naszych gospodarzy i dostępu do ich kuchni możemy bardziej rozwinąć nasze skrzydła kulinarne. Robimy to zresztą z wielką przyjemnością, bez poczucia jakiegokolwiek przymusu. Nasz wspaniały gospodarz w Nowej Zelandii, Ian, wielokrotnie zachęcał nas do tego, abyśmy dali sobie wytchnąć i nie gotowali tak wiele. Mówi to pomimo tego, że mu bardzo wszystko smakowało. No cóż, normalnie wielu ludziom i nam też nie chce się tego robić, z czego korzysta bardzo moja firma prowadząca restauracje. Mając do dyspozycji więcej czasu odkrywamy na nowo miłość do gotowania i uczymy się wielu nowych rzeczy.

Gotujemy zresztą wszyscy nie tylko Ania i ja. Wojtuś już od kilku lat wykazuje talenty kulinarne. Kiedyś nawet stwierdził, że chce być kucharzem Uśmiech. Kiedy się dowiedział, że są lepiej płatne zawody postanowił zostać dyrektorem banku Uśmiech. Jego specjalnością jest robienie lemoniady, hinduskich placków roti i chipsów z tortilli.

Odwiedzając nowe miejsca poznajemy nie tylko ciekawych ludzi lecz również uczymy się gotować lokalne potrawy lub specjalności naszych gospodarzy. Dziś na przykład przygotowałem pastę z krewetkami według przepisu Gosi poznanej w Vancouver. Wczoraj wieczorem Ania upiekła aż 5 foremek ciasta bananowego według przepisu niejakiej Fiony Baker, właścicielki miejscowego sklepu z butami. Wyszło ekstra! Wczoraj przygotowałem też moje ulubione danie z kuchni Ameryki Łacińskiej tj. ceviche (surowa ryba marynowana w soku z cytryn i limonek z pomidorem, czerwoną cebulą, kolendrą, papryką serrano i innymi przyprawami. Ania stała się mistrzynią w pieczeniu muffinek, ze szczególnym naciskiem na gruszkowe z imbirem i bananowe. Moi koledzy ze Starbucks’a mieli by się czego od niej uczyć.

 

Na Fidżi bardzo zasmakowaliśmy też w kuchni hinduskiej. Wspomniane wyżej roti oraz chop suey na stałe weszły do naszego jadłospisu. Jak znam życie, po powrocie do Polski spopularyzujemy w rodzinie te przepisy. Gotując nie zapominamy tez o smacznej kuchni polskiej. Wszędzie od Hondurasu przez Kanadę po Nową Zelandię bardzo ona smakuje miejscowym. Szczególnym hitem jest mizeria, która nie tylko świetnie smakuje, ale ma też ciekawą, czasem śmieszną nazwę, szczególnie dla hiszpańskojęzycznych. Nasza wytrwałość w poszukiwaniu kapusty kiszonej tu w Nowej Zelandii została nagrodzona (za jedną puszkę dziękujemy Joe i Joy Jagiełło z Waiuku). Ani udało się zrobić wspaniały polski bigos. Po ponad 9 miesiącach tęsknoty mogliśmy się rozkoszować jego soczystym smakiem. Wiele polskich potraw, jak kapusta kiszona, pierogi czy kurczak w galarecie jest kompletnie nieznanych w innych miejscach świata!

Dużą frajdę sprawia nam przyrządzanie tego co zerwiemy z ogródka czy złapiemy w morzu. Ryba, która jeszcze przed chwilą wisiała na haczyku Aniusi czy Wojtusia a teraz leży na talerzy upieczona smakuje wybornie. Duża Ania jak ognia wystrzega się kupowania mrożonych rzeczy, które według tradycji chińskiej są pozbawione swojej pierwotnej energii. To wszystko ma głęboki sens. Nasze pożywienie tak naprawdę to coś, co jeszcze niedawno żyło samo, a teraz oddaje nam swoją energię.

Zawsze dbaliśmy o wspólne jedzenie posiłków w domu. Teraz będąc ze sobą non-stop razem stało się to jeszcze bardziej naturalne. Nie ma już jedzenia w pośpiechu i byle czego.

Mówiąc krótko żyjemy, aby jeść, a nie jemy, żeby żyć.

 

Video

Rodzinne gotowanie_video

Polski obiad w Waiuku_video

Wojtuś gotuje po hindsuku_video

Gotowanie na wulkanie_video

Opublikowano New Zealand, Polish | Otagowano , | Dodaj komentarz

Family cooking

23.10.2011

 

Many times we have mentioned in our blog about returning to the roots during the sabbatical. I must admit that apart from traditional Sunday scrabbled eggs, the world’s best according to Ania, and occassional fish dishes I did not cook a lot back at home. Ania’s culinary talents are quite well known among our family and friends.

One of the experiences in our journey is the rediscovery of cooking passion, particularly in my case. Leaving home we did not count on it, expecting rather frugal eating such as Chinese noodles etc. Thanks to the kindness of our hosts and periodical access to decent kitchens we have been able to spread our culinary wings. We do it with great pleasure, without any feeeling of obligation. Our great host in New Zealand, Ian, despite loving our food, asked us several times to take it easy and not cook so much and rest instead. Well, normally many people ourselves included do not feel like cooking so much, which is great news for my restaurant company. Having more time on hand we rediscover the joy of cooking and learn many new things.

It is not only Ania and myself who cook in our family. Wojtus has been demonstrating his talents all along. Once he even dreamt of becoming a chef one day Uśmiech. After learning about higher paying jobs he now wants to be a bank director Uśmiech. His cooking speciality is Hindi flat bread called roti, lemonade and torilla chips.

Visiting new places we not only meet new people but learn to cook new local things or specialities of our hosts. Today, for example, I made shrimp pasta according to the recipe of Gosia, we met in Vancouver. Yesterday Ania baked 5 pans of banana following the recipe of a Fiona Baker, the owner of a local shoe shop. It came out extremely yummy! Also yesterday I made my favorite Latin American dish, ceviche. Ania has become  an expert in baking muffins, with special emphasis on pear, ginger and banana flavors. My colleagues from Starbucks could learn a lot from her.

 

 

In Fiji we relished in Indian cuisine. The above mentioned roti and chop suey have permanently entered our menu. Knowing us and our families, after coming back home we will spread some of those recipes around. We do not forget  our home, Polish cuisine. Everywhere from Honduras through Canada to New Zealand it is has been highly praised by the locals. “Mizeria” is a praticular favorite, not only thanks to its creamy taste and great pairing with potatoes but also due to its funny name, especially for the Spanish speaking. Our perserverance in looking for sauerkraut here in New Zealand (we thank Joe and Joy Jagiello for one can) paid off. Using this key ingredient, Ania prepared another Polish favorite, “Bigos”. After 9 months of longing for it we could all relish its juicy and acidic taste. Still many Polish dishes like sauerkraut, meat in jelly, pierogi are completely unknown in other parts of the world.

We find special satifaction in cooking things picked fresh from the garden or caught in the sea. The fish, which a moment ago was hanging on Ania’s or Wojtek’s fishing hook, lying now freshly baked on a plate is so succulent. Big Ania avoids buying frozen food, which, accordring to the Chinese knowledge, is devoid of much of its energy. It is pretty logical. Our food was alive itself and now give us its energy.

We have always cared about eating together at home. Now being with each other all the time it has become a second nature to us. There is no eating in a rush or eating of junk food.

In essence we live to eat, not eat to live.

 

Video

Family cooking_video

Polish dinner in Waiuku_video

Wojtus Indian cooking_video

Cooking over a volcano_video

Opublikowano English, New Zealand | Otagowano , | Dodaj komentarz

Podążaj za swoim sercem

19.10.2011 

Kiedy miałem 17 lat, przeczytałem gdzieś taką sentencję: „Jeżeli żyjesz każdego dnia tak, jakby to twój ostatni dzień – pewnego dnia będziesz miał rację”. To zrobiło na mnie wrażenie i od czasu, kiedy to przeczytałem, przez kolejne 33 lata, każdego dnia rano patrzyłem w lustro i pytałem siebie: „gdyby dzisiaj był ostatni dzień mojego życia, czy chciałbym w nim robić to, co zamierzam dzisiaj zrobić?”. I za każdym razem, gdy odpowiedź brzmiała „nie” przez zbyt wiele dni, wiedziałem, że coś musi się zmienić (…)

Prawie wszystko – oczekiwania, duma, strach przed wstydem lub porażką – te wszystkie rzeczy nikną w obliczu śmierci, pozostaje tylko to, co jest naprawdę ważne. Pamięć o tym, że umrzesz jest według mnie najlepszą metodą, aby uniknąć myślenia, że masz coś do stracenia. I tak już jesteście nadzy. Nie ma powodu, żeby nie podążać za głosem serca (…)

Wasz czas jest ograniczony. Nie marnujcie go zatem żyjąc cudzym życiem.

[Steve Jobs], Założyciel i wieloletni prezes firmy Apple

250px-Steve_Jobs_Headshot_2010-CROP

  Steve Jobs

 

Kończy się już ósmy miesiąc naszego sabbaticalu. Po przekroczeniu półmetka na Fidżi mamy wrażenie, że czas coraz bardziej przyspiesza. W trakcie naszej podróży spotkaliśmy bardzo niewiele osób podróżujących podobnie jak my przez dłuższy czas i dotąd ani jednej rodziny z dziećmi podróżujących w ten sposób. Pojawia się zatem naturalne pytanie dlaczego więcej ludzi tego nie robi? Nie chodzi tu chyba o chęci. Znamy sporo osób, które marzą o tym, aby się wyrwać z przytłaczającego życia, które prowadzą.

Na marginesie kilka miesięcy temu jeden z naszych czytelników, Marek, napisał z nutką podziwu, że to co robimy jest szalone. No cóż, teraz nam się wydaje, że to co robiliśmy w Polsce i jak żyliśmy było szaleństwem. Jak zauważył ktoś bardzo mądry już dawno temu, nikt na łożu śmierci nie żałuje, że nie zarobił więcej pieniędzy, nie osiągnął lepszej pozycji społecznej czy stanowiska itd. Bardzo często jednak ludzie umierający żałują, że nie spędzili więcej czasu ze swoją rodziną, dziećmi, wnukami, czy nie realizowali swoich marzeń. Generalnie, że nie skupili się w życiu na tym co naprawdę dla nich ważne.  Cytowane powyżej słowa niedawno zmarłego wielkiego wynalazcy i lidera biznesowego Steve’a Jobs’a nieźle się wpisują w tę analogię.

Wracając do rzeczy kotwiczących nas, marzycieli podróżników w szarej rzeczywistości, jednym z nich są finanse. Jest to dość emocjonujący temat. Jak powiedział słynny polski publicysta-myśliciel, Stefan “Kisiel” Kisielewski “Pieniądze szczęścia nie dają, lecz każdy chce to sprawdzić osobiście” Uśmiech. Oto kilka moich argumentów będących przeciwwagą dla jakże prostego stwierdzenia “nie stać mnie na to”.

Po pierwsze Polska nie jest wcale najtańszym krajem do życia. W wielu biedniejszych krajach można żyć za naprawdę symboliczne pieniądze. Większość spotkanych przez nas osób podróżujących przez wiele miesięcy to tzw. backpakerzy, czyli często biedni studenci z plecakami żyjący z dnia na dzień. Trudno o nich powiedzieć, że są majętni i stać ich na podróżowanie przez tak długi czas. Zatem jeśli naprawdę chce się zobaczyć świat i poznać ciekawych ludzi, naprawdę potrzeba niewiele. Wydaje mi się, że z finansami działa często przeciwny mechanizm, tj. im więcej się ma, tym trudniej to wszystko zostawić i ruszyć z miejsca. Tak zwany koszt alternatywny, czyli co mógłbym zarobić przez ten czas, jest zbyt wysoki.  Jak powiedział mój, dość majętny znajomy odraczając kilka razy przejście na emeryturę: “Myślałem, że jak będę miał X pieniędzy to będzie dość a jak już miałem X okazało się, że nie wystarczy. Tak naprawdę nigdy nie jest dość.”

W swoim życiu zawodowym spotkałem masę ludzi, którzy bardzo chętnie zamienili by swój urlop na dodatkowe pieniądze. No cóż jest to kwestia wyboru. Nic zatem dziwnego, że w tzw. cywilizowanych krajach, i to wszędzie bez wyjątków, jest dziś kryzys społeczny i ekonomiczny. Jest tak też i tu w Nowej Zelandii, która wielu nam, którzy mieszkamy daleko od niej, wydaje się oazą dobrobytu i szczęścia. Tu znowu podpisujemy się pod słowami Kisiela, że “to nie kryzys, to rezultat” naszego konsumpcyjnego życia.  

Cieszymy się bardzo, że udało nam się zainspirować już jedną osobę do tego odważnego kroku jakim jest sabbatical. Liczymy, że więcej z Was przejdzie wkrótce od słów i marzeń do czynów. Z własnego doświadczenia możemy powiedzieć, że niezwykle pomocnym w podjęciu ostatecznej decyzji o wyjeździe było po prostu podążanie za głosem serca, którego nie zdołały zakłócić rozmaite strachy i troski.

Nagroda za tę odwagę jest bezcenna. Życie własnym życiem!

“Wszystko Jest Możliwe”

stefankisielewskid

Stefan “Kisiel” Kisielewski

Opublikowano New Zealand, Polish | Otagowano , | Dodaj komentarz

Follow you heart

19.10.2011 

When I was 17, I read a quote that went something like: „If you live each day as if it was your last, someday you’ll most certainly be right.” It made an impression on me, and since then, for the past 33 years, I have looked in the mirror every morning and asked myself: „If today were the last day of my life, would I want to do what I am about to do today?” And whenever the answer has been „No” for too many days in a row, I know I need to change something (…)
Remembering that I’ll be dead soon is the most important tool I’ve ever encountered to help me make the big choices in life. Because almost everything — all external expectations, all pride, all fear of embarrassment or failure – these things just fall away in the face of death, leaving only what is truly important. Remembering that you are going to die is the best way I know to avoid the trap of thinking you have something to lose. You are already naked. There is no reason not to follow your heart (…)

Your time is limited, so don’t waste it living someone else’s life.

[Steve Jobs], Founder and CEO of Apple

 

250px-Steve_Jobs_Headshot_2010-CROP_thumb

  Steve Jobs

 

We already have eight months of our sabbatical behind us. After crossing the mid-point in Fiji we have felt the time accelerating on us everyday. In our travels we have met few people travelling like we do, for a longer period of time, and not a single family with children as yet. So the natural question is, why more people do not do that? It is not about the lack of willingness. I know quite a large number of people dreaming of escaping their daily grinds.

By the way, several months ago one of our readers, Marek, sent us a note of admiration, commenting that it is crazy what we are doing. Well, looking back we feel that rather the hectic life we left behind in Poland was crazy indeed. A wise man noticed long ago that it is not an extra money nor social and status symbol etc that people regret on their deathbeds. Quite often the most wished for thing is the inadequate time spent with the family, children, grand children or focusing on realizing one’s dreams. In essence, it is the regret of not focusing enough on what’s most meaningful in their lives. The paragraph quoted above from the famous commencement speech of late Steve Jobs, an extraordinary inventor and business leader, is an interesting analogy to that.

Back to the things anchoring us, the travel-dreamers, in our daily lives, one of them is definitely finance. It is an emotional topic. As a famous Polish journalist/thinker,  Stefan “Kisiel” Kisielewski, once said “Money does not bring happiness, but everybody wants to test this truth themselves”  Uśmiech.  Here is a few counter arguments to that simple statement “I simply cannot afford this”.

Firstly, Poland is not the cheapest country to live in. There are many poorer countries where you can live for a fraction of daily budget necessary in Poland. Most of the people we met travelling for an extended time have been backpackers, i.e. usually poor students living from hand to mouth. It is hard to think of them as having the sufficient financial means to travel for so long. Therefore if you really desire to see the world and meet interesting people, you do not need a lot. It seems to me, the opposite mechanism is often at play with money, i.e. the more you have, the harder it is to leave it. The so-called alternative cost, i.e. “what could I earn in the meantime”, is too high. An affluent friend of mine delaying several times his retirement summed it up nicely: “I thought that if I had one day an X amount of money, it would be sufficient. Once I got there I felt it was still not enough. It is never enough.”

In my professional life I have met many people who would gladly swap their vacation days for extra money. Well, that is a matter of choice. We are not surprised though that in all “civilized” countries, without exceptions, there is social and economic crisis today. This includes New Zealand, which to many of us living far away, seems to be an oasis of prosperity and happiness. Again we subscribe to another great quote of Kisiel that, “it is not crisis, it is the result” of our consumer lifestyle.

We are happy to have already inspired one brave person to do a sabbatical. We hope for many others the deeds will soon follow the words and dreams. From our own experience a great help in the final sabbatical decision making was simply following our hearts, and not letting the fears and worries take over.

The ultimate reward is priceless. Living our own life!

“Anything is Possible”

 

stefankisielewskid_thumb[1]

Stefan “Kisiel” Kisielewski

Opublikowano English, New Zealand | Otagowano , | Dodaj komentarz

O Hobbitach i innych stworzeniach

11.10.2011

 

W Nowej Zelandii jest wiele ciekawych zwierząt i roślin, z  których dużą część można zobaczyć tylko tutaj. Liczbę endemicznych (występujących tylko tu) gatunków roślin i zwierząt szacuje się na aż 70 tys! Te niezwykłe bogactwo zawdzięcza NZ swojej długiej izolacji od innych lądów. Około 85 mln lat temu ląd, który nazwano Nową Zelandią, oderwał się od Gondwany, czyli historycznego super kontynentu południowego, na który składały się dzisiejsze lądy Ameryki Pd, Afryki, Indii, Australii, Antarktydy, Nowej Zelandii oraz Azji Południowo-Wschodniej.

 

Oto kilka wybranych gatunków z nich.

Kiwi

kiwi sign

Zacznę od jednego z  symboli Nowej Zelandii, czyli słynnego ptaka kiwi. Jest to jeden z niewielu gatunków ptaków, które są tzw. nielotami, czyli nie potrafią latać. Ta ułomność kiwi powoduje, że jest on i jego potomstwo narażony na wiele niebezpieczeństw. Z tego powodu populacja kiwi jest dzisiaj bardzo niewielka. Nam udało się zobaczyć kilka z nich w Kiwi House w Otorohanga. Oto kilka ciekawostek na temat tych intrygujących zwierząt. Jajo kiwi jest olbrzymie i waży około 20% wagi samicy. Mimo, że kiwi jest sporo mniejsze od strusia wielkość ich jaj jest prawie taka sama. Wykluwając się z jaja kiwi, w przeciwieństwie do innych ptaków, ma już swoje włochate upierzenie. Również odwrotnie niż u innych gatunków, nos kiwi umieszczony jest na końcu dziobu. Ptaki te są aktywne nocą. Śpią około 20 godzin na dobę!

IMG_2701IMG_2703IMG_2704

 

Kiwi_video

 

Tuatara

Inne fascynujące zwierzę endemiczne w NZ to tuatara. Jest to gad z rodziny haterriowatych, wyglądem przypominający dużą jaszczurkę, który jest spokrewniony z dinozaurami. Od ponad 200 milionów lat … tak to nie pomyłka… tuatara nie wiele się zmieniła jako gatunek. Z tego względu nazywa się ją “żywą skamieniałością”. W przeciwieństwie do wielu innych gadów, optymalna temperatura dla tuatary jest dość umiarkowana, tj. m.in. 16-22 C.  Dzięki niskiej temperaturze ciała (nawet do 5 C), ma bardzo wolny metabolizm. Tuatary są też bardzo długowieczne. Potrafią żyć do 100 lat. Hatterie w miejscowej tradycji maoryskiej uważane są za święte zwierzęta oraz symbol tabu.

 

IMG_2696IMG_2698

 

Tuatara_video

 

Tui

To bardzo ciekawy i inteligentny ptak, których jest sporo w okolicy, gdzie mieszkamy. Na pierwszy rzut oka wydaje się mieć czarne upierzenie. Padające nań pod różnymi kątami promienie słońca ujawniają jednak dość bogatą i opalizującą kolorystykę. Ptak ten nazywany też jest czasem Parson Bird (kędziornik), ze w względu na podobieństwo do duchownego w koloratce. To co wyróżnia Tui to piękne śpiewy, nawet nocą, oraz umiejętność imitacji ludzkiego głosu, ja u papug. Ptaki te zapylają wiele miejscowych gatunków roślin, jak flax (len pospolity), kowhai (na zdjęciu poniżej) czy kaka beak.

IMG_3076IMG_3085IMG_3090

 

Srebrna paproć – Ponga

Swoją dzisiejszą historię zacząłem od jednego z symboli Nowej Zelandii, tj. kiwi, i chciałem skończyć na innym. Chodzi o srebrną paproć, nazywaną w języku maoryjskim, ponga. Jest to gatunek paproci drzewiastej. Jej cechą charakterystyczną jest biało-srebrny spód liści. Drzewo na którym rośnie ta paproć, przypomina do złudzenia palmę. Srebrna paproć jest często wykorzystywanym symbolem w Nowej Zelandii. Posługują się nim m.in. drużyny narodowe w rugby, piłce nożnej czy innym popularnym tutejszym sporcie a mianowicie netball (taka koszykówka bez tablic i kozłowania). Srebrna paproć jest też w herbie NZ i mówi się o tym aby była też w jej fladze narodowej.

 

IMG_2695NZ emblem150px-Silver_Ferns_thumb[1]

 

Miałem już kończyć lecz przypomniałem sobie o tytułowych hobbitach. Dla tych, co o nich nigdy nie słyszeli powiem tylko, że jest to rasa ludzi stworzonych przez pisarza J.R.R. Tolkien’a w jego znanych powieściach fantasy. Hobbici to niewielkie istoty, kochające spokój i harmonię, mieszkające w malowniczych wioskach w specjalnych domkach wykopanych w ziemi. Dzięki swoim twardym podeszwom i owłosionym stopom chodzą oni boso, nawet zimą. Lubią też dobrze zjeść i palić fajkowe ziele. W czasach opisywanych przez Tolkiena Hobbici żyli głównie w mitycznej krainie Shire, którą udało nam się właśnie odwiedzić. Tu dobra wiadomość dla wszystkich miłośników Hobbitów. Byliśmy ostatnią grupą, która została wpuszczona na teren tzw. Hobbittonu, tj. krainy Hobbitów, stworzonej na potrzeby kręcenia trylogii “Władca Pierścieni”. Dzień po naszej wizycie ekipa filmowa, na czele z reżyserem Peterem Jacksonem, zaczęła tam kręcić nowy film pt. “Hobbit”. Niestety ze względu na powstający film, przed wizytą w Shire musieliśmy podpisać prawne zobowiązanie, że nie będziemy umieszczać zrobionych tam przez siebie zdjęć i filmów w internecie.

andrew-dewitt-hobbithobbit 1imagesCAR767I7

Opublikowano New Zealand, Polish | Otagowano | Dodaj komentarz