Nadzieja matką mądrych

Trochę się ostatnio zmagałem z dylematem czy jest sens pisać cokolwiek w tym trudnym czasie. Tak łatwo jest wpaść w jakieś banały czy też sidła własnej próżności, gdy tylko człowiek zaczyna coś komunikować. Z drugiej strony zastanawiałem się, czy ta niechęć to aby nie zachęta tej „drugiej centrali”, która jest bardzo aktywna również i teraz. Ileż to zła można czynić pod płaszczykiem dobra, nawet niosąc pomoc innym.
Dzisiejsze Słowo Boże z czytania z Księgi Izajasza na Niedzielę Palmową dało mi jednak ostateczną zachętę i odpowiedź na ten mój dylemat pisarski.

Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące.

Iz 50, 4

Skoro dostałem taki talent od Boga to nie ma co się krygować – byleby służyło to pokrzepieniu innych.

Dziś chciałem podzielić się czymś optymistycznym w kontekście lawiny złych wiadomości. Obecny czas jest dla wielu osób bardzo trudny. Nie chodzi mi tylko o te sfery, o których się dzisiaj mówi i pisze w mediach najwięcej, tj. bezpośrednia walka z wirusem i jej skutki ekonomiczne. Czuję, że niemniejszym wyzwaniem dla wielu jest bycie ze swoją rodziną, z mężem, żoną, dziećmi czy też ze samym sobą. Szczerze współczuję tym, którzy nie potrafią się dogadywać sami ze sobą, ze swoim dziećmi itd. Dla wielu praca stała się wcześniej azylem od swoich osobistych problemów, od swoich bliskich. Z drugiej strony, w normalnych czasach nie jeden żałował, że nie ma więcej czasu dla siebie, dla swoich bliskich … aż tu niespodzianie wielu z nas wydaje się, że tego wolnego czasu czy bliskości jest aż nadto.

Pamiętam, jak 8 lat temu wróciliśmy z naszej rocznej rodzinnej podróży dookoła świata niektórzy w przypływie osobistej szczerości pytali mnie: jakżeś ty człowieku wytrzymał będąc ze swoją rodziną 24 h na dobę przez cały rok, skoro mi się często dłuży ze swoją rodziną dwutygodniowy urlop.

Mogę powiedzieć, że w pewnym sensie moja rodzina i ja rozwinęliśmy przez ostatnie lata sporą odporność na taki stan dłuższego wyjścia z naszych codziennych rutyn oraz bycia ze sobą na dobre i na złe. Nasze dzieci mają za sobą doświadczenie rocznej edukacji domowej, co znacznie ułatwia im teraz zdalną naukę. Czas, który poświęcam ponownie na babysitting najmłodszego Jasia, sądząc po jego generalnym podekscytowaniu i zaangażowaniu, też wydaje się mieć swoją jakość. Żona, która po rocznej przerwie zamieniła kilka lat temu dość dobrze płatną pracę w biznesie na arcytrudny zawód psychoterapeuty też nie narzeka na brak zajęć. Codzienna medytacja, modlitwa, szklanka wody cytryną na czczo, wspólne gotowanie, posiłki, sprzątanie, regularne ćwiczenia fizyczne (teraz głównie jazda na trenażerze z aplikacją Zwift.com), codzienny rachunek sumienia w tym czas wdzięczności za doświadczane dobro, telefon czy wiadomość do przyjaciela, spacer z psami, to tylko kilka z wielu codziennych rutyn, które trzymają mnie w niezłej kondycji fizycznej, społecznej i duchowej.

Gdy tak obserwuje głębiej to, co stoi za tą naszą odpornością to wyłania się jedna dość istotna sprawa, którą chciałbym się podzielić. Zauważam, że to, co bardzo wielu za nas frustruje na dzień dzisiejszy to niepewność, brak pełnej wiedzy.
Podczas gdy prawie cały świat boryka się pandemią tu i ówdzie pojawiają się spekulacje ile to jeszcze potrwa. Wypowiadają się rozmaici eksperci i nie tylko. Niektórzy mówią, że miesiąc, inni, że jeszcze 3 a może nawet 6 miesięcy. Przywoływane są rozmaite ekstrapolacje, doświadczenie Chin itd. No cóż, słynna grypa Hiszpanka trwała 3 lata. A była to jedna z wielu epidemii, które dotknęły ludzkość na przestrzeni wieków.

Dziwna jest ta nasza potrzeba, aby wiedzieć wszystko. Ma się wrażenie, że od czasów słynnego powiedzenia Kartezjusza „Myślę, więc jestem” to nasza wiedza określa nasz byt. Ale to co za marny byt, skoro jest on oparty na czymś tak ograniczonym jak wiedza. Czyż nie jest to wyrazem jakieś ludzkiego szaleństwa? Przecież jest oczywiste, że wiele rzeczy stanowi dla nas tajemnicę. Tak było zawsze i nawet największa ludzka pycha nie jest w stanie skutecznie zaklinać takiego stanu rzeczy.

Jak pokazuje nasze życie my ludzie zupełnie nieźle radzimy sobie z niepewnością. Weźmy przykład pierwszy z brzegu, tj. założenie rodziny. Gdy łączymy się z drugą osobą na dobre i na złe ileż w tym wszystkim jest niepewności?! Ktoś może powiedzieć, że zawsze można się rozwieść. To idźmy dalej: potomstwo. Ileż tu niepewności!? Czy nasze dzieci będą zdrowe? Czy zapewnimy im odpowiednią edukację? Czy wyrosną na przyzwoitych ludzi? A jednak w obu przypadkach idziemy mocno w ciemno stawiając bardzo wiele a czasem wszystko na szali.

Co jest zatem tym kluczem, tym antidotum na tę naszą niepewność? Jest nią nadzieja. Wśród całej listy bzdurnych powiedzeń jest to: że nadzieja jest matką głupich. Nic bardziej mylnego. Jest wręcz przeciwnie. Nadzieja to matka mądrych. Gdyby nie nasza nadzieja to świat by nie istniał. Nie byłoby prokreacji, rozwoju, przedsiębiorczości. Jeśli nie wierzylibyśmy w lepszą przyszłość to nasze życie straciłoby sens.

Ale skąd czerpać tę nadzieję możecie zapytać. No cóż. Musimy odłożyć na bok rozum, który zwykle takie właśnie pytanie podsuwa. Nadzieja leży poza jego zasięgiem. Ma w sobie coś bardzo irracjonalnego, co jednocześnie jest wielką mądrością. Jako osoba wierząca mógłbym tu zrobić skrót i podeprzeć się wiarą Bożym obietnicom, które jest fundamentem mojej nadziei. Nadzieja to nie tylko wyraz naszej wiary ale też akceptacji, że nie na wszystko mamy i będziemy mieli wpływ. Taka akceptacja leży w zasięgu wolnej woli nas wszystkich niezależnie od tego w co wierzymy.

Jednakże akceptacja nie zwalnia nas wcale z potrzeby działania, szczególnie tam gdzie jest to potrzebne i możliwe. Tę relację między akceptacją i działaniem pięknie podsumowują słowa modlitwy o pogodę ducha powszechnie używanej przez grupy Anonimowych Alkoholików i innych grup samopomocy:

Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości,
abym odróżniał jedno od drugiego.

Tej pogody ducha życzę Wam wszystkich na zaczynający się Wielki Tydzień oraz zbliżające się Święta Wielkanocne.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biblia, Medytacja, myśli, Mądrość, Refleksje, sabbatical i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s