Między półkulami

Na północnej półkuli coraz krótsze i zimniejsze dni przypominają nam o nadchodzącej zimie. Można się jednak wyrwać się z tej nieuchronności zdarzeń podróżując teraz na półkulę południową. Tak też zrobiliśmy udając się z żoną i naszym najmłodszym dzieckiem do Argentyny. Jest to w pewnym sensie podróż sentymentalna. Byliśmy już w tym intrygującym kraju kilka lat temu i przywieźliśmy stamtąd wiele miłych reminiscencji i nie tylko :-).

Gdyby polegać tylko na tym, co można usłyszeć i przeczytać w mediach, podróż do Argentyny nie brzmi zbyt zachęcająco. Wysoka inflacja, niestabilność polityczna, ponad połowa dzieci poniżej 14 lat żyjąca w biedzie, widmo kolejnego już bankructwa gospodarki to tylko kilka newsów z ostatnich tygodni. Gdy jeszcze do tego dodamy fakt, że krajach ościennych jak Chile czy Boliwia jest teraz dość niespokojnie można sobie zadać pytanie, po co pokonywać kilkanaście tysięcy kilometrów, aby poznać ojczyznę Papieża Franciszka, Diego Maradony czy też Carlosa Gardela.

Rzeczywiście wiele osób nie bierze pod uwagę tego kraju jako potencjalnego miejsca turystycznych eskapad. Według publikowanych niedawno rankingów Argentyna jest dużo za Polską (12 miejsce na świecie) jeśli idzie o liczbę odwiedzających turystów. Mimo, że jest to ósmy kraj pod względem wielkości na świecie odwiedza go siedem razy mniej turystów niż Rzeczpospolitą.

Dlaczego jednak warto tu przyjechać? Powodów jest wiele. Zacznę od bardzo prozaicznego. Jest to kraj bardzo przystępny cenowo zarówno jeśli chodzi o noclegi, jedzenie jak i transport lokalny. Jest to miłe uczucie gdy nie trzeba specjalnie przejmować się cenami, nawet w miejscach dość ekskluzywnych. Skoro mowa o jedzeniu to trzeba wspomnieć o bardzo niskich cenach wołowiny (x 2-3 taniej niż w Polsce) oraz wina naprawdę wysokiej jakości. Koniecznym elementem codziennej diety są też rozmaite rodzaje empanady (pierożki z różnym nadzieniem), czy też desery na bazie jednego z argentyńskich wynalazków, tj. dulce de leche. Do tego jeszcze wszędobylska yerba mate, czy jej popołudniowa wersja czyli terreré.

Argentyna to kraj, w którym czuję się bardzo swojsko. Jest to zasługa jego klimatu europejskości, szczególnie w Buenos Aires (BsAs), języka hiszpańskiego, którym uwielbiam się posługiwać oraz wysokiej kultury ludzi tu mieszkających. W Argentyńczykach dostrzegam też dużo podobieństw do naszej nacji. Czuje się tu ducha romantyzmu, rodzinności, gościnności, odwagi oraz dumy narodowej. Nawet w tych mniej pozytywnych cechach wydajemy się dość podobni do siebie. Narzekanie na swój własny kraj jest jednym z ulubionych lokalnych tematów.

Argentyna jest pełna sprzeczności i przez to dość tajemnicza. Cywilizacja miesza się tu z barbarzyństwem, bogactwo z biedą, poczucie pesymizmu z optymizmem. Te same kontrasty można zaobserwować w klimacie od zwrotnikowych obszarów wokół Salty czy prownicji Missiones, poprzez suche pustynie interioru, zieloną Pampę i Patagonię aż po arktyczne południe. Odległości są tu niewiarygodne. Kilka dni temu spotkaliśmy parę niemieckich emerytów podróżujących przez wiele miesięcy po Argentynie własną ciężarówką przywiezioną statkiem z Hamburga. Gdy sprawdziłem jaką odległość przejechali z najbardziej wysuniętego miasta na południu, Ushuaia, do wodospadów Iguazu na północy, wyszło ponad 3600 km.

Wodospady Iguazu – video

Kontrasty widać też w architekturze. Miasta mają coś z europejskiej elegancji a zarazem są często rozplanowane w regularny sposób jak w USA. Stolica jest pełna pięknych budynków pamiętających czasu świetności kraju z przełomu XIX i XX w. Przez samych Francuzów była ona nazywana Paryżem Południa. Mimo jej olbrzymich rozmiarów często nie czuję się tego wielkomiejskiego zgiełku. Jest tu wiele parków ze słynnym rezerwatem ekologicznym, który jest niezwykła oazą przyrody w środku wielkiej metropolii wzdłuż brzegu bezkresnej rzeki La Plata. Z drugiej strony, udając się trochę dalej od centrum można spotkać wiele terenów slumsów, tzw. conventillos. Widząc to wszystko trudno uwierzyć, że 100 lat temu była to jedna z największych potęg gospodarczych z dochodem na głowę wyższym od wielu krajów w Europie. Według ojców założycieli tego państwa Argentyna miała stać się lepszą wersją Europy. Niektórzy, jak Ruben Dario, wróżyli że stanie się odpowiednikiem USA na południowej półkuli.

Trudno się dziwić takiemu optymizmowi gdy spojrzy się na niesamowite bogactwa tego kraju. Obfita produkcji żywności, tania hydroenergia, zasoby ropy naftowej czy też potencjał intelektualny mieszkańców. Edukacja, obok imigracji oraz silnej urbanizacji, była od dziesiątek lat jedną z głównych sił napędowych Argentyny.

Wyliczając zalety Argentyny nie sposób wymienić innego lokalnego wynalazku, który pięknie oddaje ducha sprzeczności i tajemniczości tego kraju. Mam na myśli tango. Ten egalitarny taniec łączył wyższe sfery chcące się wyłamać ze społecznych konwenansów z tymi mniej uprzywilejowanymi, dla których był on formą ekspresji ich wyalienowania w wielkomiejskim życiu. Dziś, wbrew dość powszechnemu przekonaniu turystów, jest to niestety dość niszowy taniec w Argentynie. Cieszę się, że przy okazji kolejnej wizyty znaleźliśmy też czas, aby odwiedzić naszą ulubioną szkołę tanga w BsAs i potańczyć pod okiem Claudii.

Bardzo kibicuję temu krajowi wierząc, że wróci do czasów swojej świetności. Czuję, że kiedyś znowu tu wrócimy.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii sabbatical i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Między półkulami

  1. Sławomir Magolan pisze:

    Panie Wojtku, otrzymałem niedawno Pana książkę „Najpiękniejsza podróż”. Efekt: właśnie planuję z Żoną (i szóstką dzieci!!) nasz sabbatical; chcemy poświęcić na to 7 miesięcy. Bardzo chciałbym skorzystać z Pana doświadczenia i mądrości, żeby ten czas przeżyć najlepiej. Tak czy inaczej dziękuję za Pana przykład.

    • Panie Sławku,
      Gratuluję odwagi oraz całkiem sporej rodziny! W modelu 2+6 doświadczenie sabbaticalu będzie z pewnością niezapomnianym przeżyciem. Życzę, aby Pan i Pana rodzina dobrze wykorzystali ten czas. Pozdrawiam
      Wojtek M

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s