Racja czy szczęście?

Kilka tygodni temu brałem udział w kolejnej części medytacji ignacjańskich. Miło było wrócić w znajome miejsce skupienia na „Górce” u Jezuitów w Zakopanem. Tym razem zanosiło się na trochę trudniejsze wyzwanie duchowe. Trzeba było wytrzymać w ciszy i  wyłącznie w swoim własnym towarzystwie przez 8 dni.

Po raz kolejny przekonałem się, że funkcjonowanie  bez mówienia, internetu, telefonu i książek przez dłuższy czas jest możliwe. O telewizji nie wspominam, bo od wielu lat jej generalnie nie oglądam. Wszystkim polecam taką „dietę słowną”. W ciszy wiele rzeczy staje się jaśniejszych, a i pokus do złego jest zdecydowanie mniej, o czym więcej za chwilę.

Taki okres wycieszenia i medytacji to skarbnica rozmaitych obserwacji siebie i refleksji nad życiem. Dziś chciałem się podzielić jedną z nich, która szczególnie w ostatnich dniach nabrała w dyskusji publicznej w Polsce szczególnego znaczenia. Chodzi o słowa czy też język, mowę, jaką posługujemy się na co dzień. Z wielu stron słychać apele o powstrzymanie się od tzw. mowy nienawiści. Nie mogę często oprzeć się wrażeniu, że ci apelujący zamiast łagodzić konflikty, często jeszcze je zaogniają. To homeopatyczne zaklinanie rzeczywistości językowej to słowa rzucane na wiatr.

O tym, że generalnie takie apele, czy też ludzkie słowa mają niewielką moc sprawczą czy też działają przeciw-produktywnie (taki neologizm przyszedł mi do głowy) celnie pisał blisko 2000 lat temu  Św. Jakub w swoim liście. Oto kilka cytatów:

Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu (Jk 1, 19)

Tak samo język, mimo że jest małym członkiem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala (Jk 3, 5).

Wszystkie bowiem gatunki zwierząt (…) można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. (Jk 3, 7-10)

O tym jak trudno okiełznać język, aby służył dobru przekonałem się po raz kolejny na własnej skórze. Gdy naszedł niedzielny poranek wieńczący te osiem dni skupienia w Zakopanem czułem, że wielu rekolektantów nie może doczekać się, aby zacząć mówić. Mnie towarzyszyło pragnienie, aby ten okres ciszy jeszcze się nie kończył. Być może podświadomie przeczuwałem, że generalnie słowa niosą za sobą pewne niebezpieczeństwo, w które zaraz zacznę ponownie wpadać. I rzeczywiście. Tak się stało. Było to wtedy dla mnie szczególnie widoczne ze względu na dużo większy stan mojej uważności.

Jak trudno okiełznać słowa, które wychodzą z ust naszych? Doświadczyłem tego dylematu szczególnie klarownie zastanawiając się nad sensem i pożytkiem wypowiadanych przez siebie słów. Tej powściągliwości wcale nie ułatwiał mi fakt, że właśnie skończyłem ośmiodniową medytację, a jednym z głównych uczuć mi towarzyszących była wdzięczność. Skoro po takich ćwiczeniach duchowych miałem tak marne efekty, to co do dopiero mówić o normalnej codzienności.

Zastanawiałem się wtedy, czy jest jakiś skuteczny sposób, aby lepiej panować nad sobą w kwestii języka. Otrzymałem dwie podpowiedzi, w tym jedną od Św. Jakuba. Po pierwsze, jeśli już coś mówię, to warto, abym był wtedy szczególnie uważny na słowa, jeszcze zanim wypowie je mój język. Jeśli jednak nie muszę, to lepiej po prostu nie mówić. Ta druga metoda wydaje mi się szczególnie skuteczna i tak potrzebna w dzisiejszym zgiełku informacyjnym. Używając zmodyfikowanej terminologii ekologicznej chodziłoby o minimalizację  naszego „śladu słownego” (verbal footprint vs. carbon footprint).

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera piękne pytanie o sens podejmowania utarczek słownych:

Czy wolisz mieć rację, czy być szczęśliwy?

Ten wpis został opublikowany w kategorii sabbatical i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s