Co nas nie zabije …

09.03.2013

Wielu z nas dobrze zna dalszą cześć powiedzenia z tytułu tego wpisu. Słyszałem niedawno trochę inną, trochę przekorną lecz i refleksyjną wersję tej maksymy, tj. Co nas nie zabije, to zabije innych.
Dzisiaj chciałem się z Wami podzielić czymś, co zawsze głęboko tkwiło we mnie, lecz nie końca potrafiłem to zebrać w jedną całość. Chodzi mianowicie o zjawisko polegające na tym, że ktoś lub cos, pod wpływem rozmaitego rodzaju stresów i dyskomfortu, staje się lepsze czy silniejsze, a nie słabsze. Jest to fenomen powszechny w naturze. Niby wydaje się on oczywisty, ale poprzez naszą często zbyt konformistyczną postawę życiową, pozbawiamy się jego niewątpliwych korzyści. Co więcej, samo to zjawisko nie wydaje mieć się odpowiedniego określenia w naszym języku. Podobnie zresztą miała się rzecz w języku angielskim do czasu kiedy ukazała się niedawno książka Nassim Taliba pod tytułem Antifragile, czyli w wolnym i wymyślonym przeze mnie tłumaczeniu, antykruchość.

Wydaje mi się, że generalnie o non-konformizmie wiem dużo więcej niż przeciętny człowiek. Osobiście nie poznałem dotąd nikogo, kto na przykład po długiej podróży międzykontynentalnej zamiast iść tak jak normalny człowiek do łóżka, aby sobie odpocząć, pierwsze kroki kieruje do hotelowej siłowni, aby sobie tam solidnie poćwiczyć. OK. Może ktoś mi zarzuci, że, jako Ironman jestem uzależniony od ćwiczeń fizycznych. To może coś z innej dziedziny. Przez ostatni miesiąc, dzień w dzień poświęcałem około godzinę na naukę chińskiego. Samodzielna nauka obcego języka zdarzała mi się już wielokrotnie wcześniej. Generalnie jest to dość żmudny i pracochłonny proces wymagający wiele samozaparcia, dyscypliny … jednym słowem sporej dozy non-konformizmu. Nota bene podobno jednym z najlepszych sposobów nauki języka obcego, na szczęście nie przetestowanym przeze mnie, jest trafienie do więzienia w obcym kraju.

Nie raz słyszę od innych rodziców komentarz w stylu, “robię to wszystko, bo chciałbym, aby moje dzieci miały dużo łatwiej niż ja”. Po to między innymi ponoszę ofiary podejmując dodatkową pracę, wysyłając je do lepszych szkół, czy też wyręczam je nieświadomie w wykonywaniu rozmaitych obowiązków. Co do tego ostatniego, to jest to raczej moja obserwacja niż szczere wyznanie rodzica.

Już starożytni Rzymianie wiedzieli o tym, że wychowanie w komforcie to droga do marnotrawstwa. Jeżeli wszystko przychodzi łatwo osłabia to mocno wolę człowieka. Tak jesteśmy skonstruowani, że szybko przyzwyczajamy się do komfortu, który nas rozleniwia fizycznie i duchowo. Jedynym z paradoksów dzisiejszych czasów jest to, że im bogatsi się stajemy, tym trudniej nam żyć na miarę naszych podstawowych potrzeb. Mieliśmy tego świetny przykład w naszej rocznej podróży dookoła świata. Mając roczną przerwę od zarabiania pieniędzy oraz ograniczony dzienny budżet dużo łatwiej było nam w umiarze, niż w normalnej codzienności. Generalnie wszyscy lepiej sobie radzimy z niedoborem niż nadmiarem. Niestety na co dzień nie wykorzystujemy tej asymetrii naszych umiejętności, skupiając się raczej na gromadzeniu niż na pozbywaniu się rzeczy. Ostatnio pozbyliśmy się kilku rzeczy z domu korzystając z serwisu ogłoszeniowego, w którym można za darmo oddać co się chce. Uczucie ulgi i radości z tym związane nie było wcale mniejsze niż wtedy, gdy w domu pojawia się coś nowego. Polecam.

Z naszym życiem jest podobnie jak z naszymi myślami, im bardziej próbujemy je kontrolować, tym bardziej ono kontroluje nas. Nadmierne próby eliminacji dyskomfortu i ryzyka z naszego życia w celu lepszej nad nim kontroli prowadzą do jego upośledzenia. Oto kilka przykładów z rozmaitych dziedzin.

Zdrowie
Coraz częstszym sposobem na poprawienie sobie nastroju jest dziś zażywanie leków anty-depresyjnych typu Prozac.  Gorszy nastrój, tak jak pogoda, jest w większości przypadków stanem naturalnym. Niestety w naszej pogoni za poprawianiem sobie tzw. komfortu życia, często próbujemy w sposób sztucznie eliminować z niego zjawiska naturalne. To, że tzw. zły dzień lub nastrój, nie jest wcale niczym gorszym, dowodzi choćby fakt, że wiele wielkich dzieł i inspiracji powstało właśnie wtedy, kiedy tworzący je artyści mieli chandrę. Jak trafnie opisuję to Talib, gdyby firmy farmaceutyczne mogły wyeliminować pory roku, chętnie by to zrobiły robiąc przy okazji na tym pieniądze.
Myśląc o naszym zdrowiu często zapominamy o niezwykłych właściwościach naszego systemu immunologicznego. Bierzemy różnego rodzaju medykamenty nawet wtedy kiedy nasze samopoczucie jest tylko nieco gorsze od normy. Prawda jest jednak taka, że to nie leki i lekarze nas leczą, lecz nas własny organizm sam się leczy. Wystarczy mu tylko tego nie utrudniać. Za każdym razem kiedy bierzemy antybiotyk osłabiamy nasz układ odpornościowy. Jak powiedział O.W. Holmes “gdyby wszystkie leki wyrzucić do oceanów, ludzkość byłaby zdrowsza, niestety kosztem zdrowia ryb”. Przysięga Hipokratesa, primum non nocere, niestety nie zawsze ma zastosowanie w praktyce. Zbyt duża jest bowiem presja po obu stronach, aby coś robić, np. zapisać lek, wykonać zabieg itd, niż aby się powstrzymać i pozwolić naturze działać samej. Łatwiej zaobserwować skutki działania, niż jego braku. Nasze ciało staje się silniejsze dzięki temu, że się hartuje pod wpływem różnych czynników jak aktywność fizyczna, wystawienie na działanie rozmaitych czynników atmosferycznych, różnych sytuacji społecznych. Ta zależność jest silna tak długo, jak korzyści z tego wynikające są większe niż ponoszone koszty.

Biznes
Czymże byłby biznes bez przedsiębiorczości, bez podejmowania ryzyka? Niestety szkoły biznesu uczą zupełnie czegoś innego. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak wielu ludzi, którzy stworzyli swoje firmy od podstaw, nigdy nie ukończyło żadnych szkół biznesowych. Steve Jobs, Bill Gates, Henry McGovern … tak lista jest znacznie dłuższa. Rodzice często zachodzą w głowę, gdzie by tu posłać swoje pociechy, żeby miały super karierę w biznesie. Wszystko po to, aby ułatwić drogę do szczytów kariery. Mimo, że sam jestem absolwentem m.in. renomowanej szkoły biznesu Harvard Business School, i uważam siebie za człowieka sukcesu w biznesie nie przypisałbym tego szkołom, które ukończyłem, lecz  bardziej właśnie swojemu non-konformizmowi, byciu samoukiem i chęci podejmowania ryzyka.

Podróżowanie
Mając do wyboru sposób spędzania wakacji w sposób zorganizowany przez biuro turystyczne lub przez siebie samego zawsze wybiorę wariant drugi. Wakacje zorganizowane pozbawione są w dużym stopniu tego, co czyni podróże ciekawymi jak spontaniczność, pobudzenie w sobie duszy odkrywcy, dreszczu emocji, kontakt z autentyczną miejscową kulturą, ludźmi, językiem. Wszystko jest zaplanowane, opłacone, ubezpieczone, zaaranżowane itd. W odróżnieniu od tego podróżowanie na własną rękę daje szansę doświadczenia tego wszystkiego a do tego często jest znacznie tańsze. Pewnie odzywają się zaraz u niektórych z Was myśli. Łatwo to mówić komuś, kto zna kilka języków obcych, i dzięki temu potrafi łatwiej się przystosować. No cóż, znam kilka osób, które nie znając języków obcych podróżują bez obaw po świecie i zawsze sobie świetnie radzą. Przykład podróżowania pokazuje w pewnej pigułce większy problem życia w złotej klatce. Jest spora grupa osób, dla której życie jest pewnego rodzaju projektem, w którym wszystko musi być zaplanowane.  Rozmowa z kimś takim wywołuje we mnie dwa uczucia, politowania i nudy. Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach.

Jeśli naprawdę chcesz żyć, żyć własnym życiem, Twoje ciało i dusza potrzebuje do pewnego stopnia dyskomfortu i nieprzewidywalności. Nie pozbawiajmy zatem siebie i innych tego, co czyni nasze życie pełniejszym. Żyjmy na całość!

 

IMG_3460

Ten wpis został opublikowany w kategorii Żyj własnym życiem. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Co nas nie zabije …

  1. maciej olczak pisze:

    Panie Wojtku, swietne wpisy ktore pisze nam samo zycie. Zdrowe podejscie do rzeczywistosci I odwaga w podejmowaniu decyzji. Chcialbym zadac kilka pytan prywatnie. Probowalem sie skontaktowac przez LinkedIn-a ale moze nie doszlo. Bede wdzieczny gdyby sie Pan mogl odezwac na mojego maila.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s