Pamiątki z podróży

IMG_5692

Znajomi pytają nas o pamiątki z podróży. Tych materialnych mamy naprawdę bardzo niewiele. Kilka magnesów na lodówkę, hamak z Gwatemalii – nieodłączny atrybut życia w tamtej części świata, sari (hinduski strój) i kilka innych. Ani nasz budżet, ani bagaż nie pozwalały na szaleństwa. Poza tym nasz dom jest już dość zapchany i wiecznie brakuje miejsca na różne rzeczy. Kiedy powyciągaliśmy z kątów poupychane worki i kartony z naszymi rzeczami nie mogliśmy się nadziwić ile mamy ubrań, skarpet, spodni, koszul, butów etc. Do końca życia moglibyśmy nic nie kupować J.

Oprócz realizacji naszych marzeń i pragnień, przywieźliśmy z podróży dużo więcej niż oczekiwaliśmy. Odzyskaliśmy energię i spokój ducha, nauczyliśmy się żyć bez pośpiechu ciesząc się chwilą – Pura Vida! (czyste życie niczym niezmącone). Z wyjątkiem dni, kiedy podróżowaliśmy samolotem, zegarek nie był nam do niczego potrzebny. Rytm dnia wyznaczały wschody i zachody słońca, przypływy i odpływy oceanu.

Praktycznie non stop przebywaliśmy na świeżym powietrzu, żyliśmy w zgodzie z sobą i z naturą, byliśmy uważni na to, co przynosi dzień i podążaliśmy za tym. Jedynym stałym punktem dnia była domowa szkoła.

Zobaczyliśmy jak niewiele jest potrzebne do życia i jak wiele my potrzebowaliśmy, żeby zapewnić sobie komfort.

Nauczyliśmy się wspólnie modlić i dziękować każdego dnia. Nasza rodzina stała się inna. Poświęciliśmy sobie cały miniony rok, poznaliśmy siebie nawzajem, zacieśniliśmy węzły. Był czas na przytulanki i niekończące się rozmowy. Nauczyliśmy się współpracować i pomagać sobie nawzajem.

Nabraliśmy dystansu do wielu spraw. Czasami łapiąc się za głowę widzieliśmy z odległej perspektywy nasze dotychczasowe życie wyreżyserowane przez nas samych. Zrozumieliśmy jak ważne jest podążać za głosem swojego serca, wziąć pełną odpowiedzialność za to jak żyję, jak się dziś czuję – bez szukania wymówek w kiepskiej pogodzie, niskim ciśnieniu, chorobach etc. Dotarło do nas, że nasze życie jest darem, że zostało nam powierzone po to, byśmy przeżyli je z sukcesem (a nie w cierpieniu i wiecznym niezadowoleniu).

Obydwoje mamy doświadczenia w zarządzaniu biznesem i ludźmi. Z bliska zobaczyliśmy, w jakiej kondycji jest nasza firma – nasze życie. Każda dobra organizacja ma swoją misję, cele i wartości. Dlaczego rodzina ma jej nie mieć? Któregoś dnia, już we Wrocławiu, spędziliśmy z Wojtkiem kilka godzin zastanawiając się nad wizją i sensem naszego życia. Skonstruowaliśmy drabinę, po której teraz będziemy się dalej wspinać. I to wszystko zrobiliśmy w ciągu jednego roku. Nie do wiary!

IMG_5738IMG_2762

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polish, Pura Vida. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Pamiątki z podróży

  1. Justyna pisze:

    Piękne jest to, co piszecie! Bardzo dziękuję za możliwość podróżowania z Wami wirtualnie. Ciasto bananowe wypróbowane i udało się, choć rzadko mi się to zdarza;)
    Mam nadzieję, że się kiedyś poznamy osobiście. Może na spotkaniu ICF…

    Kiedyś pisałam o naszych rodzinnych blogach z wakacji w Prowansji i Langwedocji. Ale cóż to jest miesiąc poza domem;)
    http://wakacjewprowansji.blogspot.com
    http://wakacjewprowansji.blogspot.com
    W tym roku będziemy jeździć po Polsce i spać pod namiotem:)

    Jeszcze raz wielkie dzięki za tego bloga,
    Justyna

    • Justyna,
      bardzo się cieszę, że piszesz i gratuluję sukcesu z wypiekami! Mi ostatnio wyszedł zakalec. Wrzuciłam o jednego banana więcej i zrobiło się za ciężkie :).

      Super, że planujecie podróż po Polsce. W takim razie my możemy odetchnąć :).Też mieliśmy taki pomysł, bo nasz kraj jest naprawdę cudowny i warty reklamy. Momentami w Nowej Zelandii czuliśmy się jak w Tatrach, w parkach narodowych USA jak w Bieszczadach, w Hondurasie jak u babci na wsi :).
      Zresztą w Twoich relacjach z Fracnji też to czytam. Podoba mi się Wasz zachwyt Wrocławiem 🙂

      Wszystkim planującym podróż do Francji polecam bloga Justyny http://wakacjewprowansji.blogspot.com

  2. Marek Wojtera pisze:

    Pani Aniu, krotkie pytanie. Miejsce gdzie zyjemy w jakis sposob dobieramy aby bylo takze najlepsze dla naszych dzieci. Ale gdyby byly one juz na tyle dorosle, ze ten problem bylby za Wami, to ze wszystkich miejsc jakie Pani rodzina odwiedzila, w ktorym z nich zdecydowalaby sie Pani z rodzina osiedlic na stale (poza Polska)?

    • Panie Marku,

      Zdecydowanie Australia.

      Pozdrawiamy

      Ania i Wojtek Mroczyńscy

      • Marek pisze:

        Panie Wojtku,

        Ja zawsze szukam problemow aby potem byc na nie przygotowanym.
        Poza tym tez sytuacja kazdej rodziny jest troche inna.
        Chcialbym zasiegnac panskiej opinii, ale chyba bede musial podac troche wiecej szczegolow.
        Australia jest pieknym krajem o bardzo wysokim standardzie zycia. Jednak podobnie jak w tego typu krajach, sa tam bardzo wysokie podatki i gdy sie dolaczy to tego „korytka” to nie ma sprawy. Ale gdy pracuje sie dla siebie, to juz jest sie tym ktory musi do tego garnuszka dokladac. Poza tym wysokie koszty zycia to nie tylko plusy, ale tez i duzy minus.
        My od prawie 20 lat mieszkamy w Kanadzie, ktory jesli chodzi o standard zycia jest bardzo podobna do Australii. Od ponad 10 lat mamy swoj wlasny business na internecie i w efekcie mozemy prace zabrac razem ze soba. Jedno z dzieci juz jest na studiach, ale drugie dopiero w podstawowce. Nie wyobrazam sobie lepszego startu dla moich dzieci niz w Kanadzie.
        Ale w naszej sytuacji mozemy tak zmienic sytuacje aby dzieci studiowaly w Kanadzie, a my bysmy mogli mieszkac w innym kraju. Wiec mozliwosci sa nieograniczone. Tutaj takimi miejscami do ktorych sie wyjezdza na emeryture lub w przypadku wykonywania „wolnego zawodu” jest Floryda, Ameryka Srodkowa lub Karaiby.
        Przez kilkanascie lat sporo podrozowalismy. Nawet przez rok czasu mieszkalismy (znowu) w Polsce. Udalo sie nam na miejscu przyjrzec warunkom w jakich mieszkaja expats, jakie maja problemy, itp.
        Z wlasnego doswiadczenia na pewno wiecie ze palmy i slonce wygladaja zupelnie inaczej na zdjeciach z wakacji w porownaniu gdy trzeba tam zyc na codzien.
        Juz od kilku lat analizowalismy ktore miejsce jest wlasnie tym wymarzonym do zamieszkania na jakies 15-20 najblizszych lat. I tutaj wyszlo calkiem niespodziewanie ze jest to Fiji i Tajlandia (dokladnie w takiej kolejnosci).
        Tajlandia jest bardzo atrakcyjna. Jednak zadeklarujemy sie aby cokolwiek tam kupic, wolelibysmy blizej sie przyjrzec wlasnie Fiji na ktorym jeszcze nie bylismy. Pod koniec lata wybieramy sie do Fiji na 2-miesieczny rekonesans. Chcielibysmy wynajac cos na ten okres, gdzies poza resortami, aby moc zobaczyc jak wyglada codzienne zycie, czy to nie za duzy szok kulturowy, czy bedzie jakas rozsadna szkola dla syna, czy nie zanudzimy sie na smierc, czy bedzie dalo sie nawiazac jakies znajomosci, itp.
        W Kanadzie mamy dosc duza Polonie ale na Fiji trudno o jakiegos rodaka. Dlatego tez zainteresowal mnie wlasnie Wasz blog. jest on na tyle unikalny, ze nie bysliscie tam przez tydzien jako turysci, ale mieszkaliscie tam troche dluzej.
        Czy na Fiji jest w ogole jakas Polonia? Nie ma to az takiego duzego znaczenia ale dobrze byloby czasami zamienic z kims kilka zdan po polsku niz tylko z zona.
        W swoich blogach skupiliscie sie na pozytywach wyjazdu co jest bardzo zrozumiale. Ale np. z jakimi trudnosciami spotkaliscie sie na Fiji? (jazda lewa strona, niski poziom zycia, zachowanie miejscowych, za daleko do „cywilizacji”, itp.)
        Prosze dac znac. Bede wdzieczny za odpowiedz.

      • Panie Marku,
        Przed taką decyzją też chciałabym tam pojechać i poczuć :). Szok kulturowy będzie na pewno, bo życie na Fidżi toczy się zupełnie inaczej. Na dobrą szkołę raczej bym nie liczyła. Edukacja jest na słabym poziomie i myślę, że w żaden sposób nie da się jej porównać do kanadyjskiej (no, chyba że edukacja domowa). Znajomości na pewno będą, bo przecież mieszkają tam ludzie, natomiast nie spotkaliśmy tam mieszkających Polaków.Trudno mi mówić o trudnościach. Każdy jakoś inaczej je widzi. Dla mnie jest to raj na ziemi. Sama robiłam twaróg i jogurt, bo w sklepie ich nie było, ale mi to jakoś w ogóle nie przeszkadzało. Serdecznie życzę powodzenia w poszukiwaniach własnego miejsca. Wierzę, że konfrontacja wyobrażen z rzeczywistością na pewno pomoże 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s