Najlepszymi nauczycielami są dzieci

06.02.2012

clip_image001

„Najlepszymi nauczycielami są dzieci”.

To jedna z 12 mądrości, jakie znaleźliśmy w małej knajpce w Kostaryce na początku naszej podróży. Ta myśl była dla nas jak ziarno rzucone na żyzną glebę, które powoli zaczęło kiełkować w naszych głowach. Jak to możliwe? Czego można nauczyć się od dziecka? Czy to jakiś absurd?

Zawsze nam się wydawało, że to dzieci uczą się od nas – dorosłych. A tu miłe zaskoczenie. Wspólne życie przez rok (średnio na 4 m2) dało nam niezwykłą okazję do ciągłego bycia razem w różnych momentach i wzajemnego poznawania się. Ze zdumieniem odkryliśmy, że nie tylko my uczymy nasze dzieci, ale one też uczą nas! Odkrywamy, że wzajemnie możemy dać sobie tak wiele.

Mała Ania i Wojtuś są dla nas wielkim darem. Nie tylko dlatego, że ucieleśniają nowe życie, ale dają nam – rodzicom NIEZWYKŁĄ SZANSĘ osobistego rozwoju. One chłoną od nas wszystko, co mamy. Zresztą cóż innego mogłyby chłonąć. My – jesteśmy dla nich najważniejszymi istotami na świecie. Biorą od nas to, co dobre i to, co nie. Patrząc na nie widzimy siebie w lustrzanym odbiciu, swoje zachowania i reakcje. Jedne są naszą dumą, inne dają do myślenia i mogą być początkiem dobrej zmiany, jeśli oczywiście mamy dość odwagi, żeby się do tego przyznać clip_image003.

Zauważyliśmy, że nasze dzieci nigdy nie żyją przeszłością ani przyszłością. One zawsze żyją bieżącą chwilą, płyną z prądem życia i naprawdę rzadko protestują. A jeśli tak się zdarzało to zawsze okazywało się, że miały rację. Mają w sobie takie wewnętrzne barometry, które informują je, co jest, a co nie jest OK. Zawsze jedzą tylko tyle ile potrzebują, by zaspokoić głód. Nasze błagania, by zjadły więcej „na zapas”, bo za chwilę wyruszamy w daleką drogę i może nie być jedzenia nigdy nie działały.

Budząc się rano Ania i Wojtuś codziennie witały nas z pełnym optymizmu uśmiechem, bez żadnych dopalaczy typu kawa czy herbatka “yerba mate”. Patrząc na nie aż widać było promieniujące złote kule życiowej energii, o które intuicyjnie potrafiły zadbać. W ich rytmie dnia nigdy nie zabrakło czasu na zabawę czy odpoczynek. Kiedy się zmęczyły po prostu odpoczywały. My dorośli potrafimy zmuszać się do dalszego wysiłku, a na koniec dnia padamy ze zmęczenia lub po kilku latach poganiania się dopada nas zawał, czy inna ciężka choroba. Oprócz pizzy i frytek uwielbiały smak beztroski. One wiedzą jak ważny jest w życiu relaks.

Wojtuś zadziwił nas swoją otwartością na ludzi. Nie miał żadnych oporów, żeby dołączyć do grupy starszych chłopców grających w piłkę w Wietnamie lub zaprzyjaźnić się z załogą hotelu w Tajlandii. Zawsze dostawał przynętę na ryby, a w zamian, z własnej inicjatywy wymieniał wodę w brodziku i chętnie pomagał w innych hotelowych pracach. Mała Ania natomiast poruszyła nas swoją miłością do tańca, zwierząt i przyrody. W domu Iana w Nowej Zelandii pielęgnowała motyle i kwiaty. Gdziekolwiek znalazła psy lub koty potrafiła się nimi zajmować godzinami. Tańczyła zawsze i wszędzie.

IMG_6028IMG_0436

IMG_0419IMG_6493

 

Small business, Fresh Fish, w Tajlandii_video

Dzieci codziennie uczyły nas cieszenia się zwykłymi sprawami. Cokolwiek robiły czy było to łowienie ryb, czy szydełkowanie robiły to z pasją. Nawet zwykłe poruszanie się sprawiało im radość, którą wyrażały w śpiewie czy w podskokach. Nigdy się nie nudziły, a ich kreatywność w organizacji swojego czasu, wymyślaniu zabaw, tworzenia zabawek z tego, co akurat miały było imponujące. Podobnie zresztą jak ich umiejętność szybkiej adaptacji do różnych sytuacji i miejsc.

IMG_0401DSC_0027IMG_0335IMG_0251IMG_6975

Ania i Wojtuś (i wiele innych dzieci) mają naturalną tolerancję na wiele spraw: na ludzi o różnych kolorach skóry, na różne wyznania, na różne zwyczaje, no i na bałagan! Właściwie porządek czy nieład nie robią na nich wrażenia, są jakby częścią przyrody. Czyżby dorośli sami sobie chcieli utrudniać życie Uśmiech?

I jeszcze jedno na koniec. Wszystkie dzieci na świecie i nasze oczywiście też, kochają nas – rodziców, BEZWARUNKOWO takich, jakimi jesteśmy! Kochają nas ze wszystkim, co mamy i nigdy nie usłyszymy “Nie będę Cię kochać jak nie będziesz grzeczna/y”. Przynajmniej w tym wieku, kiedy jeszcze dorośli nie urobili ich na swój obraz i podobieństwo.

Jednym słowem nasze dzieci (i jesteśmy przekonani, że nie tylko nasze) dają nam bezcenne lekcje miłości i radości życia, a my za te nauki nic nie musimy płacić. Są gratis! To one płacą nam swoją miłością clip_image003[1].

Oto pierwszy w życiu wierszyk napisany przez małą Anię:

“Ania kocha swoją mamę, idzie ze mną na spacer, a Anusia zbiera kwiatki, tylko tulipany .

Piękne słońce świeci w oczy i niebieskie chmurki, piękny dzień”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Edukacja domowa (homeschooling), Podróże z dziećmi, Polish, Pura Vida, Thailand i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s