Rower to jest świat

Czasem jestem pytany, który z trzech sportów w triatlonie jest moim ulubionym. Pewnie domyślacie się z tytułu tego wpisu, że chodzi o rower. Zanim odpowiem dlaczego, najpierw kilka słów o dwóch pozostałych sportach.

rower plaza

To co lubię w pływaniu to zanurzenie się w środowisku, w którym trudno o rozproszenia. Aby się w miarę sprawnie poruszać w wodzie potrzeba dość dobrego skupienia i koordynacji. Pływanie to sport, który uczy pokory i szybko sprowadza człowieka i jego prawdziwe umiejętności na ziemię.

Pamiętam, jak wiele lat temu w czasie studiów w USA na mojej uczelni było kilku mistrzów swoich krajów (w tym z Polski) w pływaniu w rozmaitych stylach. Czasem spotykałem ich na basenie uniwersyteckim. Jednego dnia jedna z takich mistrzyń pływała, czy raczej robiła rozgrzewkę ćwicząc pracę samych nóg. Płynąc kraulem na sąsiednim torze najszybciej, jak wtedy potrafiłem, nie mogłem za nią nadążyć. Co ciekawe, najlepsi pływacy mają tylko około tzw. 4% efektywności mechanicznej w wodzie. Oznacza to, że 96% swojej energii najlepsi tracą tylko na walkę z oporem. Jeśli ktoś nie wierzy, wystarczy pójść na basen i przyjrzeć się innym pływającym lub samemu zacząć nieskładnie machać swoimi kończynami. Jest szansa, że nie ruszymy w ogóle z miejsca.
Mimo wielu zalet, jak aktywizowanie wielu partii mięśni, małej urazowości i przyjemnego wyciszenia pływanie wymaga sporej dyscypliny i samozaparcia. Wchodzenie do basenu, szczególnie w zimowych poranek, jest jednym z najmniej przyjemnych dla mnie momentów w ciągu tygodnia. Pływanie interwałów na bezdechu, gdy nogi stają się ciężkie też nie należy do miłych doznań.

Bieganie to sport, który uprawiam najdłużej. Relatywnie rzecz biorąc mam w nim też najlepsze osiągnięcia z tych trzech sportów. Widzę to szczególnie w trakcie zawodów Ironman, kiedy przychodzi czas na maraton. Wyprzedzanie wielu zawodników po drodze jest zwykle dla mnie dodatkową motywacją w trakcie tej ostatniej konkurencji w triathlonie. Kiedy ma się w czymś sukcesy, trudno tego nie lubić. Obiektywnie rzecz ujmując bieganie w ostatnich latach przeżywa boom na świecie jak i w Polsce. Kiedy przeprowadziłem się 13 lat temu do Wrocławia i wychodziłem na wały pobiegać nie było na nich żywej duszy. Dziś, szczególnie w letnie niedziele, można spotkać spore grupki biegaczy.

share roadwarning

Piękno biegania bierze się z jego prostoty. Potrzeba do niego tylko parę jakichś butów sportowych. Nawet specjalny strój nie jest konieczny. Biegać można też dosłownie wszędzie. Z bardziej nietypowych miejsc robiłem to już po kołyszącym się statku w czasie rejsu, po zatłoczonych ulicach Sajgonu między pędzącymi motorynkami, po parkach narodowych w USA uciekając przed niedźwiedziami czy po zamarzniętym jeziorze.

Długie dystanse lubię też pokonywać w towarzystwie. Czas wtedy szybciej płynie i głowa się tak nie męczy. Wyjątkiem jest serce, które trochę szybciej pracuje na skutek konwersacji, jeśli taka ma miejsce. Leszku, dzięki za nasze wspólne przebieżko-rozmowy niedzielne. To ostatnie można potraktować jako dodatkowy trening.
Co do minusów biegania, to są to niestety częste urazy, które, dzięki Bogu jakoś mnie omijają. Poza tym przy długich dystansach pojawiają się rozmaite odciski, pęcherze czy nawet schodzące paznokcie po maratonach. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy biegamy w niedopasowanym dobrze obuwiu. W bieganiu samotnym jest też pewna monotonia, która może nużyć. Sposobem na to może być słuchanie muzyki w trakcie, choć i tak krajobraz zmienia się nie tak szybko, jak na np. rowerze.

pomost

Wreszcie czas na dwa kółka. Jazda na rowerze jest chyba jedną z pierwszych trudniejszych rzeczy, jakich uczymy się w życiu. Pewnie wielu z was pamięta ten wspaniały moment, kiedy ruszyło w drogę o własnych siłach. Poczucie wolności, które daje jazda rowerem mógłbym przyrównać chyba tylko do latania. Poza tym w kolarstwie kocham to, że mogę przemierzając kilkanaście tysięcy kilometrów rocznie podziwiać rozmaite krajobrazy, ciekawe miejsca, spotykać innych ludzi. To chyba jeden z najbardziej towarzyskich sportów. Jadąc w grupce można naprawdę miło spędzić czas. Poza tym jazda w grupce, na tzw. kole, czyni jazdę jeszcze przyjemniejszą i łatwiejszą. Jadąc w ten sposób można zaoszczędzić między 30-40% własnej energii.

rowery przy restauracji

Nie wiem czy zauważyliście, ale kolarze należą też do jednych z lepiej ubranych sportowców. Te kolorowe stroje, dopasowane poszczególne elementy. Wszystko musi pasować, tak jak u elegancko ubierających się ludzi.

No i są jeszcze te wspaniałe rowery, na które można wydać spory majątek. Kosmiczne i opływowe technologie konstrukcyjne, wspaniale pracujące mechanizmy, niesamowita lekkość to cechy, które mogą czynić jazdę jeszcze przyjemniejszą. To pewnie dlatego rocznie przejeżdżam na rowerze prawie tyle kilometrów ile samochodem. Dość często udając się gdzieś z rodziną w dłuższą drogę samochodem wyjeżdżam z domu kilka godzin przed nimi na rowerze, a oni łapią mnie gdzieś po 150-200 km na trasie do miejsca docelowego. To samo robię czasem, kiedy wracamy do domu. Tam, gdzie się da, na wypoczynek też zabieram rower. Tak jest i teraz. Od początku roku przejechałem już blisko 1500 km. Na szczęście jestem teraz w cieplejszym klimacie no i mam dużo więcej wolnego czasu.

parking rowerowy Ironman

IMG_4090

Długa i częsta jazda rowerem ma też sporą zaletę dla tych wszystkich, którzy chcą zgubić zbędne kilogramy. To najbardziej efektywny sposób na spalanie tłuszczu z tych trzech dyscyplin.

Oczywiście jazda rowerem też nie jest bez wad. Przytrafiło mi się w życiu kilka kraks z bolesnymi konsekwencjami jak złamany nos, cięte rany na całym ciele. Przestrzegam przede wszystkim przed jazdą przez tory tramwajowe lub kolejowe, szczególnie świeżo po deszczu. W związku z otarciami wielu kolarzy goli nogi, aby łatwiej się wszystko goiło w razie nieszczęścia. Inni robią to dla lepszej aerodynamiki. Jakoś sam się nie mogę do tego samo przekonać.

Co do kontaktu z innymi uczestnikami ruchu, czasem trafia się na chamskie zachowania kierowców. Z roku na rok jest z tym jednak coraz lepiej. Największa kultura wśród kierowców w stosunku do rowerzystów, z jaką się zetknąłem, jest we Włoszech. Polska, na tym tle, nie wypada najgorzej. Dużo lepiej niż np. USA, gdzie często nawet nie ma pobocza dla rowerów, a kierowcy rzadko kiedy zachowują bezpieczną odległość przy wyprzedzaniu.

Bez względu na to, jakie sporty preferujecie, gorąco zachęcam do regularnej aktywności fizycznej. Korzyści z tego są wielorakie i nieocenione.

pilates 3

Obecnie jestem z rodziną w jednej z wiosek Club Med na Dominikanie. Piękno takich wakacji polega na tym, że cały dzień można spędzać aktywnie. Dzień zaczynam od biegu wokół wioski. Potem jest żeglowanie (klasa Laser), śniadanie, golf i bocce z Wojtkiem, pływanie, minigolf i basen z Anią i Jasiem, a wieczorem rower i siłownia. Dziewczyny korzystają też z zajęć yogi oraz pilates. Sportów do wyboru jest cała masa.

Sport też bardzo zbliża ludzi i jest okazją do nawiązywania kontaktów. Zatem bywajcie w formie i uśmiechajcie się częściej do innych!

jas i ja club med

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Dominican Republic, Dominikana, Polish, Sport, Uncategorized, USA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s